Inowrocław: Nowy blok, a woda kapie z sufitu na głowy. Na wszystkich piętrach

redakcja GP, (FI)
Wilgotne zacieki na suficie dziecięcego pokoju. Wilgotne zacieki na suficie dziecięcego pokoju. Co ciekawe, mieszkanie wcale nie znajduje się na ostatnim piętrze. Deszczówka spływa tam tylko sobie znanym szlakiem...
Wilgotne zacieki na suficie dziecięcego pokoju. Wilgotne zacieki na suficie dziecięcego pokoju. Co ciekawe, mieszkanie wcale nie znajduje się na ostatnim piętrze. Deszczówka spływa tam tylko sobie znanym szlakiem... Dominik Fijałkowski
Od 2007 roku mieszkańcy bloku przy Wojska Polskiego 26 zgłaszają PGKiM problem z cieknącym dachem. Zdaniem radnego Jacka Olecha usterkę powinna usunąć firma, która postawiła budynek.

Spoglądam na ciemne chmury od strony Poznania i już się boję. Jak przyjdzie ulewa, woda znów będzie mi kapać z sufitu na głowę – usłyszeliśmy od najemczyni mieszkania numer 68 w miejskim bloku przy Wojska Polskiego 26 w Inowrocławiu.

Ktoś powie, że przeciekający dach, to nic nadzwyczajnego. Z pewnością tak. Ale budynek ma zaledwie kilka lat.

Warto wiedzieć: Kiedy odpowiesz za zalanie mieszkania sąsiada 

Spotkaliśmy się z mieszkańcami bloku. Mieszkanie nr 73. Na ostatnim piętrze. W 2012 roku zalewane było 11 razy, a w tym już cztery razy. – Woda leci, jak pada deszcz i na wiosnę, gdy na dachu topnieje śnieg. Już trzy razy zmienialiśmy zniszczone panele na podłodze - usłyszeliśmy.

Cieknie też w lokalu nr 74. Wprost na kuchenne meble. – Cały czas trzymam tam szmatę, żeby deszczówka miała gdzie wsiąkać – tłumaczy nam mieszkająca tam kobieta.

Najciekawsze jest jednak to, że na głowy kapie także na niższych kondygnacjach. Mieszkanie nr 68 znajduje się dokładnie pod lokalem nr 73. Na suficie jednego z pokojów widać wilgotne wybrzuszenia, a sufit w korytarzu specjaliści przewiercili, żeby woda mogła swobodnie spływać do wiader. - To jeszcze nic. Deszczówka wlatywała nam przez żyrandol. Szybko wyłączaliśmy korki, żeby nie było spięcia - przypomina mieszkanka spod 68.

Mieszkańcy zwrócili się o pomoc do radnego Jacka Olecha. - Poinformowano mnie, że PGKiM, który administruje domem w imieniu miasta, nie może poradzić sobie z przeciekającym dachem. To wstyd - skomentował Olech.

Radny złożył interpelację do prezydenta miasta. Ten odpisał, że wystąpił do dyrektora PGKiM o zajęcie się problemem i wyeliminowanie przyczyn powodujących zniszczenia.

Przyszła też odpowiedź z PGKiM. Miejska spółka przyznaje, że od 2007 roku zgłaszała wykonawcy budynku przecieki dachu. Dokonywała również drobnych napraw. Nie przynosiły jednak rezultatu. Na 2013 rok zaplanowano konkretniejsze roboty w ramach prac konserwacyjnych budynku.

Odpowiedzi nie usatysfakcjonowały radnego. Złożył jeszcze jedną interpelację, zwracając uwagę na niemoc spółki komunalnej i prezydenta.

A oto co Olech napisał: „(...) można wywnioskować, że zarówno administracja Pana Prezydenta oraz PGKiM znała te „spartaczone" wykonawstwo, ale była nieskuteczna wobec wykonawcy. Z moich informacji wynika, że naprawa tego dachu może teraz kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Panie Prezydencie, dach trzeba naprawić. To oczywiste. Ale proszę, aby Pan Prezydent rozważył - czy stać nasze miasto na taką rozrzutność wobec wykonawcy. Trzeba postawić publicznie pytanie: dlaczego w okresie gwarancyjnym nie podjęto skutecznych działań prawnych wobec wykonawcy i kto jest za to odpowiedzialny".

Ceny mieszkań mocno w górę

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie