Trzy osoby, w tym ojciec na wózku, mają zamieszkać na 19 metrach kwadratowych. Taki lokal zaproponowała eksmitowanym gmina Rakoniewice

Ania Borowiak
Ania Borowiak
Trzyosobowej rodzinie, w tym poruszającemu się na wózku inwalidzkim panu Wojciechowi, zaoferowano jedno pomieszczenie o powierzchni niespełna 20 metrów kwadratowych.
Trzyosobowej rodzinie, w tym poruszającemu się na wózku inwalidzkim panu Wojciechowi, zaoferowano jedno pomieszczenie o powierzchni niespełna 20 metrów kwadratowych. Anna Borowiak
Udostępnij:
Rodzina Nowaków znalazła się w dramatycznej sytuacji. Ich mieszkanie zostało zlicytowane przez komornika. Zgodnie z prawem gmina powinna zapewnić im pomieszczenie tymczasowe. Trzyosobowej rodzinie, w tym poruszającemu się na wózku inwalidzkim panu Wojciechowi, zaoferowano jedno pomieszczenie o powierzchni niespełna 20 metrów kwadratowych. Burmistrz Gerard Tomiak mówi, że rodzina będzie miała komfortowe warunki, a gmina wywiązała się ze swojego obowiązku.

Pani Jolanta nie może pracować, bo jej mąż wymaga całodobowej opieki. Pan Wojciech jest po kilku operacjach nogi, od trzech lat porusza się na wózku inwalidzkim. Jak mówi jego żona, jest całkowicie niezdolny do samodzielnej egzystencji. Ma problemy z mową, nie widzi na jedno oko, od 10 lat choruje na silną depresję.

Jesteś świadkiem ciekawego wydarzenia? Skontaktuj się z nami! Wyślij informację, zdjęcia lub film na adres: wydawca@glos.com

Rodzina utrzymuje się z emerytur, które są obciążone przez komornika i niewielkiej pensji córki, która mieszka z rodzicami. Problemy zaczęły się kilka lat temu, gdy wpadli w pętlę kredytową. Zaciągali kolejne pożyczki, żeby spłacić poprzednie. Długi rosły, problemy zdrowotne pana Wojciecha pogłębiały się. Komornik zlicytował ich mieszkanie. Muszą wyprowadzić się z niego do 10 sierpnia.

Trzy osoby, w tym mężczyzna na wózku inwalidzkim, mają zamieszkać w lokalu o powierzchni niespełna 20 metrów kwadratowych

Nie stać ich na wynajem, choć jak przyznaje pani Jolanta, szukali czegoś, co mieściłoby się w ich budżecie. Wszystkie te mieszkania zlokalizowane były jednak na piętrze, a ze względu na niepełnosprawność pana Wojciecha – zamieszkanie w takim miejscu jest niemożliwe. Zgodnie z prawem, rodzinie przysługuje pomieszczenie tymczasowe. Gmina Rakoniewice zaproponowała lokal w kamienicy przy ulicy Grodziskiej. To jedno pomieszczenie o powierzchni 19,90 metrów kwadratowych.

Żeby dostać się do zaproponowanego przez gminę lokalu trzeba pokonać niewielkie schody. Pan Wojciech sam nie jest w stanie sobie z tym poradzić, a jego małżonka, jak przyznaje w rozmowie z nami, nie ma na tyle siły, żeby za każdym razem, gdy będzie taka potrzeba, wnosić i znosić go na parter. A takich sytuacji jest wiele, bo mężczyzna wymaga regularnych wizyt u specjalistów i rehabilitacji.

"Cała ta sytuacja jest bardzo upokarzająca. Trudno to sobie w ogóle wyobrazić, a nas taki los czeka"

- Gdy we wtorek byliśmy zobaczyć lokal, potrzebowałam pomocy, żeby przepchnąć wózek. Jak mam sobie poradzić sama? Wózek ma 68 centymetrów, a drzwi są szerokie na 70. Na wąskim korytarzu dodatkowo bardzo ciężko będzie manewrować. Jedna osoba nie poradzi sobie z tym, żeby wjechać wózkiem do mieszkania – mówi pani Jolanta.

Do lokalu przynależy niewielka toaleta, która zlokalizowana jest na wspólnym dla całej kamienicy korytarzu. Nie ma w niej ani umywalki, ani prysznica. To oznacza, że cała rodzina musiałaby myć się w mieszkaniu, w którym nie byłoby żadnej prywatności.

- Córka jest dorosłą osobą, ma 28 lat. Mieszka z nami, ponieważ pomaga nam w codziennych czynnościach. Ja sama jestem już po operacji, potrzebuję wsparcia. Męża muszę umyć, a córka ma na to patrzeć? Albo ojciec ma patrzeć na to, jak myje się córka?

Trzyosobowa rodzina ma zmieścić całe swoje życie w jednym pomieszczeniu, a jak przyznaje nasza rozmówczyni, trudno na tych niewielu metrach znaleźć miejsce na lodówkę, pralkę czy kilka szafek. W lokalu jest już zamontowana umywalka, ale pani Jolanta martwi się, bo nie może znaleźć miejsca na zamontowanie zlewozmywaka.

- Nie mogę usunąć umywalki, a dodatkowo musimy zmieścić zlew. Mąż korzysta z podsuwacza. Jak mam go później umyć? W tym samym miejscu, w którym chwilę później będę zmywać sztućce i szklanki? Cała ta sytuacja jest bardzo upokarzająca. Trudno to sobie w ogóle wyobrazić, a nas taki los czeka. Mąż, ze względu na swój stan zdrowia, potrzebuje osobnego pomieszczenia, co potwierdzają opinie lekarzy. Jak on czy dorosła córka mają mieć choć odrobinę prywatności?

19 metrów kwadratowych bez łazienki albo bruk?

Rodzina przyjmie zaoferowane przez gminę pomieszczenie, bo w innym przypadku wylądowaliby na ulicy. Ta sytuacja, jak podkreśla pani Jolanta, odbija się jednak na wszystkich, a przede wszystkim na niepełnosprawnym panu Wojciechu, którego stan zdrowia i tak był już niepokojący.

- Mąż ma już za sobą nieudaną próbę samobójczą. Ostatnie dni dodatkowo pogłębiły jego depresję. Obwinia się o to wszystko, co nas spotkało. Gmina doskonale wiedziała o tym, jaka jest nasza sytuacja. Już cztery lata temu byłam u burmistrza i prosiłam o pomoc. W lokalu, który nam zaproponowano, nie jesteśmy w stanie zmieścić nawet drugiego łóżka dla córki, bo wtedy stracimy dostęp do szafy. Jedyne rozwiązanie jest takie, że będziemy całą rodziną spać na jednej kanapie. Proszę sobie wyobrazić trzy dorosłe osoby, w tym niepełnosprawną, na jednym łóżku.

"Tylko ludzki odruch może nam pomóc w tej trudnej sytuacji"

Pani Jolanta rozkłada ręce z bezradności i przyznaje, że nie wie już, gdzie szukać pomocy. A czas powoli się kończy. W mieszkaniu, które obecnie zajmują, mogą pozostać jeszcze tylko przez kilkanaście dni.

- Mam wielki żal do pana burmistrza, bo nie czuję, żeby ktokolwiek w gminie chciał nam pomóc. Na stare lata wylądujemy w miejscu, w którym nie da się normalnie żyć. Chciałam rozmawiać z panem burmistrzem w poniedziałek, w godzinach przyjmowania interesantów. Nie zostałam przyjęta, poinformowano mnie tylko, że burmistrz gdzieś wyszedł. Przyszła urzędniczka, a ja poczułam się przez niego zlekceważona. Pan burmistrz doskonale zna temat i unika mnie od dawna. Byłam u niego już cztery lata temu, mówiłam mu, jaką mamy sytuację, że nie stać nas na wynajem. Nasze dalsze życie leży teraz w jego rękach. Tylko ludzki odruch może nam pomóc w tej trudnej sytuacji.

"Lokal spełnia wszystkie wymogi formalno-prawne. (...) Samorząd rakoniewicki stanął na wysokości zadania"

O komentarz poprosiliśmy burmistrza Rakoniewic, Gerarda Tomiaka.

- Państwo Nowak nie mają prawa do mieszkania socjalnego. Przysługuje im pomieszczenie tymczasowe. Jako gmina przygotowaliśmy i wyremontowaliśmy lokal, który spełnia wszystkie wymogi formalno-prawne. Nie podważam trudnej sytuacji tej rodziny, ale jako gmina spełniliśmy nasz obowiązek. Państwo Nowak trafią do wyremontowanego mieszkania i będą mieć komfortowe warunki. Raz jeszcze podkreślam, że mieszkanie spełnia wszystkie wymogi pomieszczenia tymczasowego, który ma pozwolić im na usamodzielnienie się. Samorząd rakoniewicki stanął na wysokości zadania w kwestii przepisów obligujących nas do zapewnienia im takiego miejsca - mówi burmistrz gminy Rakoniewice.

Dalej dodaje, że rodzina nie kwalifikuje się do zamieszkania w ośrodku dla bezdomnych w Błońsku, a w lokalu, który im zaproponowano, "będą mieć prywatność i dobre warunki".

- Gmina nie ponosi żadnej winy za sytuację, w której ci państwo się znaleźli. Stawianie mnie, czy samorządu, w roli winnych ich losu, jest kompletnym odwróceniem pojęć. Każda przeszkoda architektoniczna jest do pokonania. Sam mieszkałem z niepełnosprawnym ojcem na piętrze i nie był uwięziony w domu - mówi Gerard Tomiak.

Burmistrz odniósł się również do zarzutu o unikaniu rozmowy z panią Jolantą.

- W poniedziałek byłem pierwszy dzień po urlopie. Miałem wiele spotkań i to nie jest tak, że kogoś unikam. O tym, że pani Nowak chce ze mną rozmawiać, nie miałem informacji, więc trudno jest mi się do tego odnieść. Jeśli tylko jestem na miejscu, nie ma problemu, żeby się ze mną spotkać, przyjmuję mieszkańców codziennie - tłumaczy.

Joanna Nolka z rakoniewickiego urzędu wyjaśnia dodatkowo, że zgodnie z przepisami samorząd ma obowiązek zapewnić pomieszczenie tymczasowe na okres maksymalnie sześciu miesięcy. W tym czasie, osoby, które znajdą tam schronienie, mają czas na usamodzielnienie się.

- W zasobach gminnych posiadamy dwa takie lokale, które spełniają funkcje pomieszczeń tymczasowych. Jeden z nich zaproponowaliśmy państwu Nowak, wobec drugiego również toczy się już postępowanie. Do pomieszczenia można się swobodnie dostać, od strony podwórza są dwa stopnie, które nie są wielką przeszkodą - mówi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Chcesz pobalować? Nie w mieszkaniach od Airbnb

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Teresa
Pan Burmistrz dr Gerard znany jest z "oddanego" podejścia do obywateli. Wstyd i jeszcze raz wstyd aby osoba na wózku musiała pokonywać stopnie aby dostać się do pseudo mieszkania. Polecam zainteresować się finansami Gminy Rakoniewice.
Więcej informacji na stronie głównej RegioDom
Dodaj ogłoszenie