Toruń. Lokatorka wygrała z miastem. Eksmisji nie będzie

Katarzyna Piojda, Alicja Wesołowska
Małgorzata Rybacka wygrała w sądzie.Małgorzata Rybacka wygrała walkę w sądzie. - Jest sprawiedliwość! - mówi torunianka.
Małgorzata Rybacka wygrała w sądzie.Małgorzata Rybacka wygrała walkę w sądzie. - Jest sprawiedliwość! - mówi torunianka. Katarzyna Fus
Małgorzata Rybacka nie musi opuszczać swojego mieszkania - taki wyrok zapadł w toruńskim sądzie. - Gmina za wszelką cenę chciała obejść prawo. To się nie udało - mówi prawnik.

- Jednak jest sprawiedliwość - cieszyła się przez łzy Małgorzata Rybacka. - To nie ja wygrałam tę sprawę, ale sprawiedliwość, bo o nią walczyłam.

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, ale puentuje trwający od roku spór o parterowy dom przy ul. Bartkiewiczówny. Budynek (razem z 500-metrową działką) należy do miasta, ale od ponad 70 lat mieszka w nim rodzina pani Małgorzaty.

Zaczęło się, gdy rodzina chciała wykupić mieszkanie

Problemy zaczęły się w 2012 roku, kiedy lokatorka (obecnie mieszkająca w domu z synem) zdecydowała się wykupić mieszkanie - jako długoletni najemca, więc po niższej cenie.

Ta rodzina miała odwrotnie: Lokatorzy chcą, by administracja odebrała im mieszkanie 

Miasto się jednak nie zgodziło. Zgodnie z przepisami urzędnicy mogą odmówić, gdy sprzedaż wyraźnie nie leży w interesie gminy. Okazało się, że dom razem z działką ma być wystawiony na sprzedaż w formie przetargu. Pani Małgorzata uznała więc, że ma prawo pierwokupu i chciała zapłacić za dom cenę rynkową, bez zniżek. Ale urzędnicy na to również się nie zgodzili. Zaczęli za to przekonywać, że w budynku przy ul. Bartkiewiczówny ma powstać rodzinny dom dziecka, więc pani Małgorzata powinna lokal natychmiast opuścić. I zwrócili się do sądu o wydanie nakazu eksmisji.

Z tym pani Małgorzata pogodzić się nie chce. Zwłaszcza, że przez ostatnie kilkanaście lat zainwestowała w budynek pieniądze. Nie mogła się doprosić o remonty, więc sama zapłaciła za wymianę okien, remont łazienki i ogrzewanie.

Spór znalazł finał w sądzie

Wyjaśnienia urzędników nie bardzo też przekonały sędzię Hannę Twardo. Uzasadniając ustnie swój wyrok podkreśliła, że gmina Toruń nie wykazała żadnej przyczyny, dla której pani Małgorzata miałaby opuścić zajmowany budynek. Mało tego - urzędnicy nie podali żadnych powodów, dla których dom dziecka powinien się mieścić właśnie przy ul. Bartkiewiczówny. Nie było oględzin budynku (lokal ma niecałe 60 m. kw.), nie było żadnej ekspertyzy. Zdaniem sądu nie było więc żadnego powodu, by dla potencjalnego dobra jednej rodziny krzywdzić drugą.

Gmina za wszelką cenę chciała obejść prawo?

- To wyrok jak najbardziej słuszny - ocenia Andrzej Grądzki, pełnomocnik Małgorzaty Rybackiej. - Pogląd sądu jest zgodny z naszym: gmina za wszelką cenę chciała obejść prawo. To się nie udało. Dzięki temu wyrokowi zostały zachowane zasady współżycia społecznego. Gmina nie była w stanie wykazać, ze rzeczywiście chce w tym domu - położonym w atrakcyjnym miejscu Torunia - urządzić dom dziecka.

Pani Małgorzata przyznaje, że w dalszym ciągu będzie starać się o wykup lokalu. - Moja rodzina żyła tam przez 72 lata - mówi. - Pewnie, że będę chciała wykupić dom, ale muszę najpierw ochłonąć.

Gmina prawdopodobnie nie podda się bez walki. - Będę rekomendował prezydentowi miasta złożenie apelacji - przyznaje Tadeusz Felski, pełnomocnik gminy.

(AWE) "Gazeta Pomorska"

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie