Wieża Dawida powstała na początku lat dziewięćdziesiątych. Jej nazwa pochodzi od Dawida Brillembourga, który był głównym inwestorem budynku w którym miało się mieścić centrum finansowe. Budowa została przerwana w 1993 roku w wyniku kryzysu finansowego jaki dotknął Wenezuelę. Wieżowiec nigdy nie został wykończony i przez kilka lat stał pusty.
Zobacz: Wspięli się na jeden z najwyższych budynków na świecie (WIDEO)
W 2007 roku jeden z lokalnych pastorów ulokował tam biedne rodziny, które nie miały dachu nad głową. Teraz szacuje się, że mieszka tu prawie 750 rodzin czyli około trzy tysiące osób.
Mieszkańcy tego nietypowego miejsca sami zamontowali tu elektryczność i sieć kanalizacyjną. Lokatorzy zrzucają się na podstawowe opłaty i sami wykonują podstawowe naprawy. Przedsiębiorczy Wenezuelczycy prowadzą w budynku sklepiki, zakład fryzjerski, jest też dentysta i kaplica. Na szczycie urządzono nawet siłownie. Widok na Caracas z 45 piętra zapiera dech w piersiach.
Brakuje tutaj podstawowych zabezpieczeń np. poręczy czy okien. Sporym utrudnieniem jest także brak wind. Do budynku można dostać się jedynie od strony podziemnego garażu. Tam można złapać taksówkę (zazwyczaj jest do motorower), która podwozi mieszkańców dziesięć pięter w górę. Zamieszkanych jest 28 pięter.
Wieża Dawida niestety rządzi się swoimi prawami i cieszy się złą sławą. Policja i rząd nie kontrolują tego ci się tam dzieje. Mieszkańcy między sobą wyłonili strażników, którzy patrolują i pilnują porządku w budynku. Zapewniają, że jest tu na pewno bardziej bezpiecznie niż na ulicach Caracas.
