Siedem osób na 23 metrach. Mieszkają ze szczurami

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Ciasne mieszkanieW 23-metrowej kawalerce mieszka siedem osób: pani Teresa z mężem, ich trzech synów i córka z dzieckiem
Ciasne mieszkanieW 23-metrowej kawalerce mieszka siedem osób: pani Teresa z mężem, ich trzech synów i córka z dzieckiem Jarosław Pruss
W nocy obudził mnie hałas. Spadł słoik, o który zawadził szczur. Pełno gryzoni grasuje nam po domu - pani Teresa z Okola pokazuje w ścianie dziury przez nie wyżarte. A mieszkanie niewielkie. W kawalerce gnieździ się siedem osób.

Mama, tata, trzech synów oraz córka z dzieckiem. Oni wszyscy mieszkają w klitce przy ulicy Grunwaldzkiej na bydgoskim Okolu. Meble z lat 80-tych, nowocześniejszy sprzęt AGD, ładne naczynia. Skromnie, ale mieszkanko czyste, zadbane, z nowszymi kafelkami w prowizorycznej kuchni.

Nocka spędzona na materacu

Kuchnia jest przedzielona od pokoju cienką ścianką. W tym drugim pomieszczeniu stoją dwie kanapy. Na jednej śpi mama z córką i 6-letnim wnukiem. Na drugiej trzech synów: dwóch wzdłuż łóżka, jeden w ich nogach. Ojciec rozkłada na noc materac: – Chłopaki pracują jako piekarze, nocami. Często więc śpią w dzień. Wtedy jest więcej miejsca – wyjaśnia pani Teresa. – Gdy jednak wszystkie posłania są w nocy zajęte, a męża bolą plecy, synowie ustępują mu miejsca na łóżku.

Od lat żyją w takich warunkach. – Od 1979 roku – przypomina sobie nasza rozmówczyni. –  To mieszkanie po babci. Staraliśmy się przed laty o większe, od miasta. Odmówili nam, bo uznali, że nie mamy tak źle. Przyzwyczailiśmy się. Synowie się usamodzielnią, to pójdą na swoje. Będzie luźniej.

Na razie prania nie da się powiesić w mieszkaniu, tak ciasno. Trzeba na wspólnym korytarzu. Właśnie tam najpierw pojawiły się szczury. – To było jakieś trzy tygodnie temu – dodaje lokatorka. –  Przeniosły się nam do mieszkania. Co mąż wyłoży wieczorem trutkę, to rano śladu po niej nie ma.

Gryzonie są w pościeli

A gryzonie dają się we znaki. Uaktywniają się nocą. Słychać ich piski. Biegają po podłodze. Skaczą po szafkach. Podgryzają tynki, przegryzają kable. Strach włożyć rękę do pralki, bo tam też się chowają. Ukrywają się w komórce na korytarzu, w pierzynach. – Chyba się już rozmnożyły - uważa pani Teresa. – Boimy się, że mogą zaatakować człowieka. Ja spać nie mogę, bo co noc słychać, jak biegają. Ostatniej nocy biegały po blacie szafki w kuchni. Stłukły słoik z kompotem.

A w Toruniu: Trwa obowiązkowa deratyzacja miasta 

Bydgoszczanka twierdzi, że zgłosiła sprawę dozorczyni. Ta miała przekazać do zarządcy budynku. – Nikogo nie było – żali się kobieta.

Przeprowadzą deratyzację

Nieruchomość należy do zasobów Administracji Domów Miejskich. – W naszych budynkach prowadzimy obecnie globalną akcję deratyzacji - informuje Magdalena Marszałek, rzeczniczka ADM. – Takie działania podejmujemy dwa razy do roku: wiosną i na jesień. Jeżeli zachodzi konieczność, powtarzamy ją częściej.

Na Grunwaldzkiej potrzeba jest nagła. – Wykonawca ujął w harmonogramie prac ten rejon na ten poniedziałek (dzisiaj - przyp. red.) – dodaje rzeczniczka miejskiej spółki. 

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie