Po wybuchu para straciła mieszkanie. Co było dalej?

redakcja GP
Po wybuchu para straciła mieszkanie. Co było dalej?Jest 2 grudnia 2011r., godz. 6.20. Dochodzi do wybuchu gazu przy ul. Grudziądzkiej 23-25.
Po wybuchu para straciła mieszkanie. Co było dalej?Jest 2 grudnia 2011r., godz. 6.20. Dochodzi do wybuchu gazu przy ul. Grudziądzkiej 23-25. fot. archiwum/Andrzej Muszyński
Udostępnij:
Co dalej u pary, która straciła mieszkanie w wyniku wybuchu gazu? Miasto zapewniło ludziom lokal tymczasowy. Mieli przebywać w nim najwyżej dwa miesiące. Byli cztery. Urzędnicy zmusili ich do wyprowadzki. Wrócili i mieszkali tu nielegalnie.

Do eksplozji doszło w grudniu zeszłego roku w kamienicy przy ul. Grudziądzkiej 23-25 w Śródmieściu Bydgoszczy. Ściana frontowa wyleciała w powietrze. Dwie rodziny straciły cały dobytek. Największych szkód doznała para, która znalazła się pod gruzami. Kobieta i mężczyzna trafili do szpitala. Ona, po opuszczeniu lecznicy, zamieszkała u krewnych. Jej partner wylądował w schronisku. 

Drugiej poszkodowanej parze miasto zapewniło mieszkanie tymczasowe. Urzędnicy z wydziału zarządzania kryzysowego ratusza załatwili im lokal przy ul. Zygmunta Augusta, niedaleko dworca. Tam znajdują się takie „awaryjne" mieszkania w dyspozycji miasta. Przeznaczone są dla osób z interwencji, choćby dla pogorzelców. Małżonkowie z Grudziądzkiej mieli tam przebywać najwyżej do końca stycznia.
Lokatorom nie spieszyło się jednak do opuszczenia lokum. Bo było ładne. Bo niczego im tam nie brakowało, bo miasto pokrywało część kosztów związanych z pobytem.

Urzędnicy nie mogli zmusić ich do opuszczenia mieszkania. Mogli jedynie prosić. Załatwili podopiecznym skierowanie do schroniska dla bezdomnych. Po świętach wielkanocnych lokatorzy jednak się wyprowadzili z Zygmunta Augusta.

Niebawem para powróciła. - Jeszcze przed wyprowadzką wypatrzyła, że pomieszczenie obok jest wolne - opowiada pracownik socjalny. - Zamieszkała tam nielegalnie. Sąsiedzi, którzy trafili tutaj z innych interwencji, nie mieli nic przeciw dzikim lokatorom , dopóki ci nie zaczęli się głośno zachowywać. Interweniowała m.in. policja. 

W efekcie kobieta z mężczyzną znaleźli sobie inne lokum. Ze wsparcia ośrodka pomocy społecznej nie korzystają.

A co dalej z budynkiem przy Grudziądzkiej? Jego właścicielem jest prywatna osoba. - Nie ma żadnego zagrożenia: budynek został rozebrany, a teren wokół zabezpieczony - informuje Krzysztof Dudek, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. - Właściciel musi jeszcze posprzątać cegły i postępowanie zakończymy. 

(pio) 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prestiżowe nagrody dla polskich domów

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną RegioDom
Dodaj ogłoszenie