Zielona Góra. Czy warto teraz kupić mieszkanie?

redakcja GL, Autor: Rafał Krzymiński
Mieszkania w Zielonej GórzeWanda Kawarska mówi, że niewiele osób stać w tej chwili na nowe mieszkanie.
Mieszkania w Zielonej GórzeWanda Kawarska mówi, że niewiele osób stać w tej chwili na nowe mieszkanie. Mariusz Kapała
Udostępnij:
- Tak - mówią zgodnie bankierzy i specjaliści od nieruchomości. Bo wybór jest duży i ceny umiarkowane. Ale nie wszyscy dostają kredyty...

- Mieszkania tanieją - mówi zielonogórzanin Dominik Kowal. - Najwyższa pora wyprowadzić się od rodziców i zamieszkać z dziewczyną. Kryzysu nie ma, a wybór lokali jest teraz duży.

Czy faktycznie tak jest?

Zielonogórscy deweloperzy nie narzekają. Największy z nich Ekonbud-Fadom za miesiąc rozpoczyna budowę kolejnego osiedla przy ul. Staszica, na miejscu hotelu Polan.

- Nie ma mowy o kryzysie - tłumaczy prezes Leszek Jarząbek. - Prawdziwy krach był w 2003 roku. Wówczas wybudowałem zaledwie 17 mieszkań, a sprzedałem 8. Popyt na nowe lokale jest spory.

Prawie 4 tysiące za metr

A konkrety? Proszę bardzo. W nowo oddanym, eleganckim budynku przy ul. Obywatelskiej zostało zaledwie kilkanaście wolnych lokali. Choć do sprzedaży zaoferowano ich aż 130. Podobnie jest w bloku przy ul. Obywatelskiej, gdzie ze 120 mieszkań zostały resztki.

L. Jarząbek ma porównanie, bo bloki stawia też w Poznaniu. - Jeszcze kilkanaście lat temu było tam ok. 20 deweloperów - wspomina. - Teraz ta liczba wzrosła do 50. Rywalizacja jest olbrzymia, dlatego ceny są tam konkurencyjne. U nas nie ma o tym mowy. Nowy lokal to wydatek rzędu 3,9 tys. za mkw., czyli tyle, ile w styczniu.

Mateusz Bocheński z działu sprzedaży Rajbud Devepolment potwierdza te obserwacje. - Od początku roku mamy stabilizację na rynku. Mieszkania nie tanieją i są w cenie od 3,5 do 3,9 tys. za mkw. Nie mamy kłopotów, żeby sprzedać lokale przy ul. Rzeźniczka, gdzie teraz stawiamy bloki. Coraz więcej klientów kupuje mieszkania za gotówkę. W niewielkim stopniu posiłkując się kredytem. Część z nich się spieszy, aby skorzystać z rządowego programu "Rodzina na swoim", który w przyszłym roku się kończy.
Sprzedają się głównie małe lokale o powierzchni do 60 mkw.

Czytaj też: Czy ziemia zapadnie się w mieście? Eksperci drżą 

Jakich mieszkań poszukujemy?

- Kiedyś mniejsze znaczenie miała dzielnica, w której chcemy zamieszkać - tłumaczy Marek Białowąs z firmy Adres Nieruchomości. - Zwracaliśmy uwagę na tzw. infrastrukturę, czyli szkoły, przedszkola, parkingi. Teraz szukamy lokalizacji blisko centrum, aby nie tracić czasu na dojazdy. Mniej chętnie bierzemy kredyty. To dziwne, bo to ostatni rok programu "Rodzina na swoim." Na własne M3 decydują się głównie osoby, które mają wolną gotówkę.

M. Białowąs radzi rozejrzeć się za lokalem na rynku wtórnym, bo mieszkania na rynku używanym systematycznie tanieją. Wybór jest duży. A ceny zróżnicowane. Za 63-metrowe mieszkanie na os. Przyjaźni zapłacimy ok. 170 tys. zł. Na Zaciszu 50-metrowy lokal kosztuje ok. 210 tys. zł.

Nie stać nas na kredyt!

A co jeśli mimo wszystko chcemy wziąć kredyt?

Zdaniem analityków banki są ostrożniejsze w wydawaniu decyzji o przyznaniu kredytu mieszkaniowego. - Wpływ na to mają wprowadzone od początku 2012 r. rekomendacje nadzoru finansowego, zgodnie, z którymi muszą bardziej rygorystycznie przyglądać się zdolności kredytowej swoich klientów - tłumaczy Bogusław Półtorak, główny ekonomista z portalu bankier.pl - W konsekwencji w pierwszym kwartale bieżącego roku przyznano mniej kredytów mieszkaniowych niż przed rokiem. Boimy się kryzysu. Pożyczamy mniej i nie na tak długo jak wcześniej.

Podobną tendencję zauważa Danuta Balczewska z banku BZWBK w Zielonej Górze: - Na początku tego roku zainteresowanie było małe. Wnioski składali głównie klienci, których do zaciągnięcia kredytu niejako przymusiły zmiana pracy, miejsca zamieszkania bądź sytuacji rodzinnej.

Najczęściej poszukiwany kredyt hipoteczny to pożyczka o wartości średnio 200-300 tys. zł, na 25-30 lat. Żeby je dostać, trzeba przedstawić odpowiednie dokumenty, dzięki którym bak oceni, czy będziemy w stanie spłacić pożyczkę. - Udzielenie kredytu osobom fizycznym to złożony proces. Pod uwagę bierzemy wiele czynników, np. wiek danej osoby, wysokość zarobków, wydatki na bieżącą konsumpcję, takie jak paliwo, przedszkole, czynsz, itp. - powiedziała Dorota Bartuś z banku PKO. Na tej podstawie bank ocenia, czy i jaki kredyt możemy otrzymać

A jak to widzą sami zielonogórzanie? - Kredyt dostaliśmy kilka lat wcześniej. Oboje pracujemy, mamy niezłe pensję. Nie było problemów wtedy i myślę, że teraz też nie powinno być - powiedziała Agata Mróz. Paweł Sikora widzi sprawę nieco gorzej. - Żona pracuje na umowę o pracę, ale za najniższą krajową. Ja mam ciut więcej. Ale mamy już zobowiązania do spłacenia. Dlatego kredytu nie dostaliśmy. Musimy poczekać na lepsze czasy- powiedział.

A klimat do zakupów wbrew pozorom jest jednak dobry dla kupujących.

Czytaj też: Zielona Góra. Ruszyły remonty na osiedlach 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Chcesz pobalować? Nie w mieszkaniach od Airbnb

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej RegioDom
Dodaj ogłoszenie