Wczoraj o pomyśle opowiedział radnym Marcin Posadzy, szef Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych w Szczecinie. Sytuacja finansowa zakładu jest fatalna. Długi najemców wynoszą już ok. 107 mln zł. ZBiLK winien jest wspólnotom ok. 10 mln zł. W zasobie lokalówki jest prawie 19 tysięcy mieszkań i lokali użytkowych. Część mieszkań zajmują osoby z wyrokami eksmisyjnymi, które przez lata nie płacili czynszu i zrujnowali je. Nie można ich wyrzucić bez zapewnienia lokalu socjalnego na dwa lata.
W Szczecinie jest ponad dwa tysiące wyroków eksmisyjnych
Dlatego w najbliższym czasie w mediach ukażą się ogłoszenia o poszukiwaniu lokali, które można byłoby wynająć na socjalne. Według Posadzego, ZBiLK mógłby zapłacić za wynajem lokalu ok. 1 tys. zł miesięcznie.
– Życzę powodzenia w poszukiwaniach. Wątpię, czy to co coś da – mówiła wczoraj radna Grażyna Zielińska (PO). I ostro skrytykowała działalność ZBiLK.
– Nie panujecie nad umowami, nad majątkiem. Dlaczego nie pilnujecie, aby w mieszkaniach komunalnych żyli tylko ci, którym się on należy. Według projektu nowej uchwały każdy będzie mógł starać się o mieszkanie, wystarczy, że przyjedzie do Szczecina. To wydłuży kolejkę oczekujących na mieszkanie – mówiła.
Na mieszkanie czeka w Szczecinie ok. 16 tysięcy osób
Dyrektor Posadzy odpiera zarzuty. Według niego ściągalność długów wynosi 80 procent. Zaległości dwu-, trzymiesięczne będą odbierane na zasadach ugody z najemcą.
W tym roku ZBiLK chce oddać część zaległych pieniędzy wspólnotom mieszkaniowym na fundusz remontowy.
– Zdecydowaliśmy, że w pierwszej kolejności pieniądze otrzymają te wspólnoty, które mają inwestycje lub je zaplanowały. Reszta będzie musiała poczekać – dodaje Posadzy.
Jesienią radni zajmą się pomysłem podwyżek czynszów w lokalach komunalnych. Wzrost opłat może sięgać nawet 50 procent. Część osób będzie mogła liczyć na zniżki i bonifikaty. Podczas dyskusji na moment pojawiła się sprawa kontenerów dla eksmitowanych.
– Tak zrobiono w Goleniowie i ludzie zaczęli płacić – mówił dyrektor. Radni nie podjęli jednak tego tematu.
– Najlepiej byłoby sprywatyzować wszystkie lokale. Wtedy problemu by nie było. Mam wrażenie, że sprawa idzie tak długo, bo dzięki temu pracownicy ZBiLK mają wciąż zatrudnienie – podsumował radny Władysław Dzikowski.
Radni zdecydowali, że z dyrektorem Posadzym chcą się spotykać częściej. W ZBiLK pracuje ok. 200 osób.
