Inwalida kontra deweloper. Bardzo długa wojna o złe mieszkanie

Michał LESZCZYŃSKI leszczynski@echodnia.eu
Inwalida kontra deweloper. Bardzo długa wojna o złe mieszkanieRobert Skwarliński czeka, aż deweloper odda mu pieniądze za mieszkanie. Ma na to wyrok sądu.
Inwalida kontra deweloper. Bardzo długa wojna o złe mieszkanieRobert Skwarliński czeka, aż deweloper odda mu pieniądze za mieszkanie. Ma na to wyrok sądu. Michał Leszczyński
Niepełnosprawny Robert Skwarliński żąda od dewelopera, od którego kupił mieszkanie w bloku w Bogusławicach (gmina Sadowie, powiat opatowski) zwrotu pieniędzy za mieszkanie dlatego, że nie jest takie, jak powinno być.

- Oddam, ale na razie nie mam pieniędzy - odpowiada deweloper. W każdym razie budowniczy, czy chce czy nie chce, musi oddać pieniądze Skwarlińskiemu, bo Sąd Okręgowy w Kielcach prawomocnie tak postanowił.

Robert Skwarliński mając 23 lata uległ wypadkowi samochodowemu pod Krakowem. W okolicach stolicy Małopolski pracował w Domu Pomocy Społecznej jako kucharz. Nocą z 14 na 15 lutego 1994 roku, jak twierdzi dzisiaj niepełnosprawny 46-latek, doszło do zderzenia z samochodem, prowadzonym przez nietrzeźwego mężczyznę mającego 2,17 promila alkoholu we krwi. Dla pana Roberta wypadek okazał się fatalny w skutkach. Stwierdzono u niego 45 procent trwałego inwalidztwa. Ma problemy z poruszaniem się.

CHCIAŁ ŻYĆ JAK CZŁOWIEK

Po wypadku przeprowadził się do powiatu opatowskiego, do Szczucic w gminie Sadowie (sąsiednia wieś względem Bogusławic, gdzie obecnie mieszka). Zamieszkał w drewnianym domu bez łazienki, ubikacji i warunków do godnego życia, przede wszystkim rehabilitacji. Zimą 2010 roku kupił mieszkanie od dewelopera za gotówkę, którą dostał od ubezpieczyciela sprawcy wypadku.- Przeczytałem ogłoszenie powieszone w banku w Opatowie - mówi Robert Skwarliński. - Pisało, że to nowowybudowany blok. W związku ze swoją niepełnosprawnością postanowiłem zmienić warunki życiowe. Chciałem mieć bieżącą wodę, ogrzewanie, łazienkę, wszystko, jak normalny człowiek - dodaje.

Według Skwarlińskiego, deweloper utrzymywał, że to mieszkanie w no-wym bloku. - Nigdy tak nie mówiłem, zresztą wszystko jest w dokumentacji. Może padło stwierdzenie, że to nowowykończony blok, ale nigdy, że nowowybudowany - oświadcza deweloper spod Kielc.

POJAWIAŁA SIĘ WILGOĆ, PLEŚŃ I GRZYB

Blok powstał w latach 80. i do lat 2009-2010 stał w stanie surowym. Wtedy na licytacji kupił go właściciel podkieleckiej firmy. Wykończył i sprzedawał mieszkania.

Robert Skwarliński za prawie 51 metrów kwadratowych mieszkania w stanie surowym zapłacił sto tysięcy złotych - dwa pokoje, kuchnia, łazienka, piwnica, balkon, przedpokój. Na adaptację pustego mieszkania wyłożył około 22 tysięcy. Do mieszkania wprowadził się na przełomie lutego i marca 2011 roku. Według Skwarlińskiego, już od samego początku zaczęły pojawiać się usterki. Pierwsze pękło kolanko w instalacji grzewczej. Sprawę zgłosił deweloperowi. Przyjechał i naprawił. Później, jak mówi, pojawiała się wilgoć, pleśń na ścianach i grzyb. Obecnie w mieszkaniu tak śmierdzi zgnilizną, że trudno wytrzymać. Dłuższe przebywanie w pomieszczeniach grozi chorobami układu oddechowego: astmą i problemami alergologicznymi.

Czując się oszukany przed dewelopera, wiosną 2012 roku sprawę skierował do sądu. Na początku chciał od przedsiębiorcy odszkodowania 38 tysięcy złotych za zatajenie prawdy o mieszkaniu, ukryciu wad budowlanych i nie zachowaniu norm przy budowie. Pełnomocnik przydzielony mu z urzędu rozszerzył powództwo o zwrot pieniędzy z powodu niezgodności mieszkania z umową. Sąd ustalił, że zawilgocenie mieszkania jest winą dewelopera. Powołał biegłego z zakresu budownictwa.

Co zobaczył specjalista? "W przedpokoju są liczne nieregularne pleśniowe plamy wilgoci praktycznie na całej ścianie przylegającej do klatki schodowej wyraźne ogniska pleśni stwierdzono od środka na powierzchni drzwi zewnętrznych i wewnętrznych. Sięgają one do wysokości pół metra" - czytamy w opinii biegłego. W kuchni ściana od strony klatki jest tak samo zawilgotniała i zapleśniała jak w przedpokoju. Jeden z narożników zainfekował grzyb budowlany. Na ścianach zaatakowanych przez pleśń, biegły znalazł drobnoustroje: wodopójki i octówki. Podobne problemy występują w każdym z pomieszczeń.

LICZNE WNIOSKI SPECJALISTY

Sąd zapytał biegłego, jakie wady posiada mieszkanie pana Skwarlińskiego. Według biegłego, występują dwie poważne wady. Specjalista wskazał na nadmierne zawilgocenie ścian, a co za tym idzie zwiększoną wilgotność powietrza, a w dalszej konsekwencji rozwój pleśni, drobnoustrojów i grzybów budowlanych. Po drugie, z powodu wilgoci nie można dogrzać pomieszczeń do temperatury użytkowej 21 stopni Celsjusza. Przede wszystkim sąd pytał o przyczyny i czy deweloper jest temu winny. Zdaniem biegłego, zawilgocenie ścian powstało wskutek ponad dwudziestoletniego pozostawania budynku w stanie surowym otwartym, bez okien i drzwi, przy jedynie konstrukcyjnym pokryciu dachowym z płyt. To powodowało, że przez te wszystkie lata budynek wilgotniał i w zależności od pogody, następowało częściowe osuszanie i tak przez dwadzieścia lat.

Nagłe zamknięcie budynku poprzez jego ocieplenie, wykonanie pokrycia dachowego, montaż okien i drzwi spowodowało zatrzymanie znaczącej ilości wody w zawilgoconych materiałach. Ponadto biegły wyliczył, że w ścianach mieszkania Skwarlińskiego może być zatrzymane od dwóch do pięciu tysięcy litrów wody. Biegły wskazał dziesięć sposobów, które pozwoliłyby na uporanie się z problemem wilgoci. Spełnienie niektórych warunków przez lokatora byłoby niemożliwe, na przykład montaż obrotowych nasad kominowych, czy zapewnienie minimalnej temperatury plus dwanaście w przylegających mieszkaniach. Według biegłego, za stan mieszkania Skwarlińskiego odpowiedzialny jest deweloper.

UZASADNIONE ODSTĄPIENIE OD UMOWY

Wyrokiem Sądu Okręgowego w Kielcach z 13 sierpnia 2013 roku deweloper musi zapłacić Robertowi Skwarlińskiemu 123.971,19 złotych, cztery tysiące za adwokata i sześć tysięcy kosztów sądowych. Od wyroku deweloper nie odwołał się. Nie podważył też opinii biegłego. Jedynie miał zastrzeżenia, iż biegły badał mieszkanie bez dewelopera. Z kolei przed sądem deweloper mówił, że mając ekipę, Skwarliński mógł usunąć zgłaszane przez niego problemy. Ponadto deweloper zarzucał lokatorowi niedogrzewanie mieszkania i zatykanie kratek wentylacyjnych i dlatego sam wyhodował sobie w mieszkaniu pleśń i grzyb, ale biegły wyjaśnił, iż tak duże zawilgocenie nie było powodem zatkanych kratek. Według sądu, wady występujące w lokalu są istotne i uzasadniały odstąpienie od umowy, tym bardziej, że Skwarliński, jak ustalił sąd, nie wiedział o tych wadach kupując mieszkanie.

Wyrokiem sądu, Skwarliński, w zamian za pieniądze musi deweloperowi oddać mieszkanie. I tu jest problem. Deweloper twierdzi, że do tej pory od pełnomocnika Skwarlińskiego nie otrzymał żadnego pisma na podstawie którego mógłby oddać mu pieniądze. Z kolei Skwarliński twierdzi, że takie pismo zostało złożone i czeka na przelew od przedsiębiorcy. Zgodnie z wyrokiem sądu nie dostanie ich, dopóki nie odda mieszkania, a Skwarliński nie opuści czterech ścian, bo nie dostał grosza.

ON POWIEDZIAŁ, ŻE MAM SIĘ WYNOSIĆ

Poza tym, deweloper może i przelałby pieniądze na konto gdyby, po pierwsze je miał, bo jak twierdzi, zbiera gotówkę i brakuje mu czterdziestu tysięcy złotych, po drugie, boi się, że Skwarliński po otrzymaniu gotówki nie opuści mieszkania. - Zrobi z siebie niewolnika i powie, jak to pozbawiam dachu nad głową niepełnosprawnego - mówi deweloper.

Jednak deweloper o tym, że musi oddać pieniądze wie od września. - Poprosił mnie o dwa tygodnie i czekam już pół roku - dodaje Skwarliński. - On powiedział, że mam się wynosić. Chciałem jakiś czas na wyprowadzkę, a on powiedział: klucze i pieniądze z rączki do rączki. Jeżeli stawia takie warunki mnie, jako osobie niepełnosprawnej, to jestem zbulwersowany. Tu nic nie stało się z mojej winy, żebym uciekał, pytanie dokąd. Ja nie mam gdzie iść. Chciałbym to gdzieś wywieźć, magazynować, może w Opatowie coś wynająć.

NIECH PODA MNIE DO KOMORNIKA

Nie ma wątpliwości, że mieszkanie w jednym pokoju z pleśnią, wilgocią, octówkami i wodopójkami zagraża zdrowiu.

- Mam początkową fazę astmy oskrzelowej. Biorę duże ilości środków przeciwbólowych. Z każdą godziną, dniem dolegliwości nasilają się. Wszystko zapleśniało, od rzeczy osobistych po meble. Z wilgoci spalił mi się komputer i telewizor. Rdzewieją mi pralka, lodówka i inne sprzęty. W gniazdkach mam zwarcie. Teraz złożę kolejny pozew przeciwko deweloperowi o zadośćuczynienie za to, jak jestem przez niego traktowany, jako ktoś innej kategorii. Deweloper stawia warunki, a ja nie mam gdzie wywieźć wyposażenia mieszkania. Jestem spakowany i czekam - żali się lokator mieszkania na parterze o numerze trzynaście.

Za zwlekanie przez dewelopera z oddaniem pieniędzy nie są naliczane odsetki, ponieważ te należą się wtedy, gdy ktoś zalega ze spełnieniem świadczenia. W tym przypadku nikt z niczym nie zalega. Deweloper nie odda pieniędzy dopóki nie otrzyma kluczy od mieszkania opuszczonego przez lokatora. Lokator nie wyprowadzi się bez stu tysięcy na koncie. Przy odrobinie chęci każdej ze stron, całość przedsięwzięcia można załatwić w kilka dni, a wszystko przypieczętować u notariusza, u którego Skwarliński oddaje klucze do pustego mieszkania a deweloper wręcza gotówkę.

- Proszę napisać, że jak pan Skwarliński chce odzyskać ode mnie pieniądze, niech poda mnie do komornika. Jest co zlicytować - twierdzi deweloper spod Kielc.

Telefon do dewelopera
Przy drodze z Opatowa do Ostrowca, przy skręcie do Bogusławic stoi tablica informująca o mieszkaniach na sprzedaż w Bogusławicach. Jest numer telefonu. Dzwonimy. Pan, jak później okazało się deweloper, usłyszał historię, że dla córki i przyszłego zięcia, którym bocian niespodziewanie przyniósł dziecko trzeba szybko kupić mieszkanie. Pan zapytał czy po ślubie, bo jak po ślubie, to można skorzystać z rządowego programu dopłat do odsetek. Celem eksperymentu było sprawdzenie, czy deweloper powie, kiedy postawiono blok, czy nowy, czy na bazie starego budownictwa. Deweloper powiedział prawdę. Pochodzenia bloku nie ukrył. 

 

Michał LESZCZYŃSKI
leszczynski@echodnia.eu 

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie