Frankowcy się buntują, czyli ruch skupiający osoby, które zaciągnęły kredyty we frankach, w akcji

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Kredyty we frankach szwajcarskichPopularność kredytów zaciąganych we frankach zaczęła się w 2005 roku.
Kredyty we frankach szwajcarskichPopularność kredytów zaciąganych we frankach zaczęła się w 2005 roku. archiwum Gazety Pomorskiej, Strefa Biznesu
– W Polsce jest około 700 tysięcy osób, które zaciągnęły kredyty hipoteczne we frankach, a 135 tysięcy z nich uważa się za poszkodowanych – mówią frankowcy. Kim oni są?

Frankowcy – tak siebie określają m.in. działacze i sympatycy Stowarzyszenia na Rzecz Obrony Praw Konsumenta i Obywatela „Pro Futuris" z siedzibą w Krakowie.

Kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich zaciągnięty

Z życia wzięte: rodzina wzięła w 2007 roku kredyt na zakup mieszkania. Wzięli 150 tysięcy, ale we frankach. Początkowo rata wynosiła 1140 złotych miesięcznie. Teraz rodzina płaci około 1900, bo tak wzrósł kurs franka.

Rok temu o nich pisaliśmy: Powstało stowarzyszenie osób poszkodowanych przez banki 

Popularność kredytów zaciąganych we frankach zaczęła się w 2005 roku. - Wtedy wielu klientów podpisało umowy na kredyty, których raty były oparte o kurs franka szwajcarskiego – wspomina Tomasz Sadlik, prezes stowarzyszenia „Pro Futuris". – Schemat zawsze był jednakowy: dosyć niski kurs franka do rodzimej waluty, stosunkowo wysokie i, jakby przypadkiem, rosnące koszty kredytów. W naszym kraju Komisja Nadzoru Bankowego była przeciwna udzielaniu takich kredytów. Zlikwidowano ją, a w jej miejsce powołano Komisję Nadzoru Finansowego. KNF zdobyła się w 2007 roku tylko na ostrzeżenie banków.

Sadlik kontynuuje: – Gdyby KNF wyraziła wtedy swoje obawy publicznie, ani ja, ani inni zwykli klienci, nie zaciągnęlibyśmy kredytu we frankach, gdyż potem raty wzrosły nawet o 75 procent. Wybralibyśmy ten w złotych. Wątek ten, w kontekście odpowiedzialności za brak informowania klientów o tak wysokim i prawdopodobnym ryzyku kursowym, bada obecnie Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ.

Frankowcy się buntują

Chodzi o bardzo wysokie kwoty, bo to przede wszystkim kredyty hipoteczne były zaciągane we frankach. Frankowcy buntują się. Twierdzą, że banki – oprócz tego, że przyznały im kredyty we frankach - nie zrobiły nic, żeby swoim klientom pomóc rozwiązać problem drogiego kredytu. Kredytobiorcy mówią, że nie pomogły ich prośby, monity, reklamacje, wnioski o restrukturyzację. To dlatego teraz frankowcy organizują pikiety, głównie w Warszawie. Ostatnią taką mieli przed miesiącem, pod siedzibą KNF. I zapowiadają, że to dopiero początek.

– W jednym tylko banku, Raiffeisen, w latach 2007 i 2008 sprzedaż kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich wyniosła ponad 70 procent całości sprzedanych kredytów hipotecznych – podkreśla prezes stowarzyszenia. – W innych bankach proporcje były nieco mniejsze.

Poczytaj też: Mam kredyt we franku i nie żałuję 

Kredytobiorcy uważają, że w umowach znalazło się wiele zapisów wyjątkowo dla nich niekorzystnych. - Wiele z tych zapisów już trafiło na listę klauzul zabronionych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – dodaje Sadlik. – Kolejne są podważane przez następne orzeczenia sądów.

Co o kredytach we frankach mówią banki

Co na to banki, choćby Raiffeisen, o którym wspomina Sadlik? Prezes stowarzyszenia we własnym imieniu złożył przeciwko temu bankowi pozew. Proces toczy się w Krakowie.

Adrian Sejdak, dyrektor ds. kredytów hipotecznych w Raiffeisen Polbanku wyjaśnia: - W latach 2006-2008 większość kredytobiorców świadomie zdecydowała się na kredyty hipoteczne w walutach obcych, gdyż dzięki nim płaciła sporo niższe raty, niż w przypadku kredytów w złotych. Stąd też w strukturze sprzedaży zdecydowanej większości krajowych banków dominowały kredyty w CHF. Klienci Raiffeisen Polbanku oczywiście mają możliwość przewalutowania kredytu na złote. Warto jednak zwrócić uwagę, że wysokość obecnie płaconych rat dla kredytów np. w CHF jest zbliżona do tych w złotych. Natomiast z danych nadzoru finansowego wynika też, że w przypadku hipotecznych kredytów walutowych jedynie niewielki ich odsetek nie jest spłacany, a kłopoty klientów biorą się raczej z pogorszenia sytuacji finansowej, spowodowanej utratą pracy czy obniżeniem dochodów, a nie wyższego kursu franka do złotego.

Ponad połowa kredytobiorców nie żałuje

Michał Kisiel, analityk portalu Bankier.pl, realizuje badania dotyczące zaciągania kredytów we frankach. Jakie wnioski? – 59 procent badanych przez nas kredytobiorców twierdzi, że wiedziało, iż w przyszłości zarówno rata, jak i wartość długu mogą wzrosnąć – informuje dr Kisiel. – Mało tego: większość nie żałuje, że zaciągnęła kredyt w obcej walucie. 

od 12 lat
Wideo

Jak złodzieje oznaczają domy, które chcą okraść?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na regiodom.pl RegioDom