Bydgoszcz: spłaciła długi i już nie musi sprzedawać swoich mebli

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Pani Zosia cieszy się, że spłaciła długiPani Zosia cieszy się, że spłaciła długi i zarzeka się, że następnej chwilówki nie weźmie
Pani Zosia cieszy się, że spłaciła długiPani Zosia cieszy się, że spłaciła długi i zarzeka się, że następnej chwilówki nie weźmie Jarosław Pruss
- Wyszłam z wszystkich długów - mówi pani Zofia. A zadłużenie miała spore. Samych pożyczek, tzw. chwilówek, zaciągnęła siedem. Dostała jednak odszkodowanie. Nie zawiedli też Czytelnicy.

O pani Zosi z ul. 3 Maja już pisaliśmy. Kobieta w 2007 roku miała poważny wypadek. Przechodziła na pasach. Uderzył w nią samochód. Po wielu miesiącach spędzonych w szpitalu (nadal chodzi o kuli) zaczęła się walka pani Zofii o odszkodowanie. Dostała częściową spłatę. Ta poszła na uregulowanie zaległości.

Tylko czynsz płaciła w terminie

Spłaciła jedne długi, zaczęły się robić kolejne. – Emerytura, 740 złotych, wystarczała na czynsz i skromne jedzenie – mówi 65-latka.

Zaczęła sprzedawać meble, żeby zdobyć trochę grosza. – Między innymi szafę, którą miałam w pokoju – wspomina bydgoszczanka. – I biżuterię: za pamiątkowy pierścionek dostałam 300 złotych. Wstawiłam do lombardu złote kolczyki. Jeszcze tam są. Odzyskam je.

Pani Zosia, żeby spłacać zobowiązania, zaciągała chwilówki. W sumie siedem. Zabrakło na ich spłatę. Windykatorzy przychodzili i grozili samotnej kobiecie. Zapowiadali, że wezmą meble, które jeszcze zostały w jej kawalerce.

Prawnik pomógł anonimowo

Po naszych artykułach zgłosił się prawnik z Bydgoszczy. – Nie chcę się ujawniać, ale chcę pomóc tej pani – powiedział skromnie. Przekazał na spłatę chwilówek 2 tysiące złotych.

O ciężkiej sytuacji pani Zosi czytaj też tutaj: Przez długi musi sprzedać sprzęty z mieszkania 

Jest jeszcze jedna dobra wiadomość: – Firma ubezpieczeniowa w tym tygodniu wypłaciła mi 18 tysięcy odszkodowania – cieszy się nasza Czytelniczka. – Wystarczyło na spłatę wszystkich długów.

Kobieta zarzeka się, że następnej chwilówki nie weźmie. Za dużo nerwów ją kosztowały. – Pracować nie mogę, ale będę sobie dorabiać – zaznacza. - Umiem gotować. Może ktoś potrzebuje pomocy kuchennej na wesele, to bym się podjęła. Potrafię też szyć. Dzisiaj sąsiadce skrócę nogawki od spodni. Dostanę 5 złotych. Dam radę. 

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie