Toruń: mieszkańcom zamarzła woda w kranach

redakcja.regiodom, (km)
Umywalka na klatce schodowejW umywalce na klatce schodowej kapiąca woda z kranu zamieniła się w kulkę lodu.
Umywalka na klatce schodowejW umywalce na klatce schodowej kapiąca woda z kranu zamieniła się w kulkę lodu. (KM)
Udostępnij:
Na korytarzu kamienicy przy ul. Bydgoskiej 10 temperatura wydaje się niższa niż na zewnątrz. Domofon zepsuty, ściany obdrapane. Jest zimno i nieprzyjemnie.

- Gdy mówią w telewizji, żeby w mrozy dbać o zwierzęta, to chce mi się płakać, bo nam nikt nie pomoże – mówi jedna z lokatorek kamienicy przy ul. Bydgoskiej. Od początku zimy w budynku nie ma ogrzewania.

Na termometrze w jednym z mieszkań 13 stopni. Oczywiście tylko dlatego, że jego lokatorzy dogrzewają się piecykiem gazowym. – Rano mamy około 7 stopni – żali się pani X ubrana w gruby sweter. Z soboty na niedzielę zamarzła jej woda w kranie w kuchni, kilka dni wcześniej także w toalecie zlokalizowanej na lodowatej klatce schodowej. Niektórzy lokatorzy z mieszkania do "kibelka", w minusowych temperaturach, muszą przejść nawet kilkadziesiąt metrów.

Stan techniczny: fatalny

Przez wiele lat kamienica przy ul. Bydgoskiej 10 należała do tej samej rodziny K. – Gdy żył ojciec, to starał się wszystkiego doglądać, ale kiedy budynek przejął jego syn, zaczęły się problemy – mówi jedna z kobiet.

Kiedy to było? – To już chyba z dwadzieścia lat minęło – zastanawia się kilka osób, z którymi rozmawiam.

– Klatka schodowa nie była remontowana od 36 lat – mówi osoba z dłuższym stażem w budynku. – Około siedem, osiem lat temu odcięli nam gaz ziemny – dodaje druga. – Teraz nie mamy ani wody, ani gazu, ani ogrzewania – wyliczają. A niedługo może zabraknąć także prądu, ponieważ szwankuje instalacja, nie wytrzymując piecyków elektrycznych, którymi dogrzewają się lokatorzy.

W lipcu ubiegłego roku rodzina K., według lokatorów, sprzedała część kamienicy innej rodzinie K. z Trójmiasta. Budynek w jej imieniu przejął nowy zarządca - bydgoska agencja nieruchomości pani S.

– Pytałam ją o ogrzewanie, ale powiedziała mi, że musimy jej dać na to 30 tys. zł – mówi jedna z lokatorek. Na tym się zatem skończyło. 

Pani S. pojawiała się raz w miesiącu po czynsz. Mieszkańcy, jak mówią, zwracali jej uwagę na fatalny stan budynku, ale mieli usłyszeć, że "nikt już tu nie zamierza zainwestować nawet złotówki". W październiku byli w tej sprawie w nadzorze budowlanym, lecz nie doczekali się reakcji. Przed świętami poszli do biura jednego z posłów, w którym są bezpłatne porady prawnika. "Poradził" im, że mogą iść do sądu, prezydenta lub... do świętego Mikołaja.

Gdzie jest administratorka?

– Bezdomni mają lepiej niż my, w mieszkaniach, o które damy i za które płacimy – mówią moi rozmówcy. Choć - przyznają - część osób tego nie robi. Niektórym z tych, którzy regulują rachunki proponowano kupienie mieszkania. – Po ścianach nam cieknie, dach w fatalnym stanie, wszystko się sypie – wyjaśniają, dlaczego nie są tym zainteresowani i zastanawiają się, jakie plany wobec budynku mają jego nowi właściciele.

Z panią S. z bydgoskiej agencji nieruchomości nie udało nam się skontaktować. – Mieliśmy jej numer telefonu komórkowego, ale szybko go zmieniła, nie dając nowego – wyjaśniają lokatorzy, zatem spisuję dwa numery stacjonarne znalezione na pieczątce biura przybitej na potwierdzeniu zapłaty. Wykręcając oba słyszę jednak "nie ma takiego numeru". Kontaktu do S. nie można też znaleźć ani w internecie, ani, korzystając z informacji TP S.A. S. powinna pojawić się przy Bydgoskiej 10 za kilka dni po pieniądze za czynsz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prestiżowe nagrody dla polskich domów

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną RegioDom
Dodaj ogłoszenie