Najdziwniejsze miejsca, w których "mieszkają" bezdomni

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Bezdomny koczuje pod ziemią W takich warunkach bezdomny bydgoszczanin wytrzymał trzy lata. Teraz w kryjówce go nie ma, chociaż niektórzy twierdzą, że widać go czasem w okolicy.
Bezdomny koczuje pod ziemią W takich warunkach bezdomny bydgoszczanin wytrzymał trzy lata. Teraz w kryjówce go nie ma, chociaż niektórzy twierdzą, że widać go czasem w okolicy. Archiwum Gazety Pomorskiej/Jarosław Pruss
Pan Edward z Bydgoszczy przez trzy lata koczował w schronie pod ziemią. Poczytaj o nim i o innych dziwnych miejscach, w których żyją osoby bezdomne.

Bezdomni często wolą mieszkać byle gdzie, byle nie w schronisku. Oto najdziwniejsze miejsca, w których żyją bydgoscy bezdomni.

W schronie

Pan Edward mieszkał w szczelinie przeciwlotniczej, która "sufit" miała jakieś pół metra pod ziemią. Ta jego szczelina to wąski korytarz z wybiałkowanymi ścianami. Na końcu korytarza jest prycza. Mediów brak. Mężczyzna ogrzewał się przy pomocy świeczek.

Więcej o panu Edwardzie: Mieszkam pod ziemią 

Na straganie

Inny bezdomny razem ze swoim kolegą od ponad roku nocują pod ladą na straganie przy lesie. O legowisku nie wie nikt, oprócz policji i straży miejskiej, które przyjeżdżają na kontrole do bezdomnych co noc. Stragan jest czynny tylko w sezonie, a dwaj bezdomni mężczyźni organizują sobie tutaj posłania co noc. Na ziemi najpierw rozkładają worki foliowe. Potem makulaturę. I jeszcze kołdry. Dopiero na to kładą się w śpiworach.

Na klatce schodowej

Pan Marcin mieszka na klatce schodowej w wieżowcu. Na najwyższym piętrze. Tak już od ponad dwóch lat, z przerwami na odsiadkę w więzieniach za kradzieże. Bydgoszczanin rozkłada sobie śpiwór na korytarzu. Lokatorzy nawet nie wiedzą o nielegalnym sąsiedzie, bo ten przychodzi, gdy wszyscy już śpią, a rano zmyka, zanim pierwsi mieszkańcy zaczną wychodzić z mieszkań. Problemem nie jest też dla niego wstęp do bloku. Bezdomny zna kod do domofonu, bo przed laty pracował tutaj jako dozorca.

A to ci z placówki: Tak żyją bezdomni w bydgoskim schronisku 

W szałasie

Inny bezdomny koczuje w szałasie nad rzeką. Szałas to kilka cerat nałożonych na konstrukcję zbudowaną z badyli, desek i prętów przez mężczyznę. Bezdomny rozstawia ten swój szałas co wieczór, a co rano go zwija i ukrywa w lesie. Droga od szałasu i rzeki do najbliższej drogi zajmuje bezdomnemu sześć minut.

Pod śmietnikiem

Kilku bezdomnych koczuje przy śmietniku. Jak pada, wchodzą czasem do kontenera i zamykają pokrywę. Jak chcą jeść, znajdują coś w odpadkach. Podobnie mają z piciem. Gdy chcą kupić alkohol, znalezioną na śmietniku makulaturę wiozą do punktu skupu i kasa wpada.

W norze

Kilka lat temu grupa bezdomnych bydgoszczan wykopała coś na kształt nory w lesie. Z zewnątrz nora wyglądała, jak tunel. Była wąska, ale długa. Taka długa, że zmieścili się w niej dwaj mężczyźni na leżąco. Jeden za drugim. Bezdomni obłożyli ściany i "podłogę" nory makulaturą. Mieli ciepło. Na noc zastawiali wejście do nory wiadrem, w którym było pełno gałęzi.

Wysokie ceny gazu. Gazprom szantażuje Europę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie