Szubin: Grzyb w pokoju, grzyb w kuchni... Jak żyć? - pytają lokatorzy

redakcja GP, Maja Stankiewicz
Na ścianach pokoju pojawił się grzyb. Jest też w kuchni.Na ścianach pokoju pojawił się grzyb. Jest też w kuchni. - To wszystko z tego niedogrzania - uważa Czajkowski.
Na ścianach pokoju pojawił się grzyb. Jest też w kuchni.Na ścianach pokoju pojawił się grzyb. Jest też w kuchni. - To wszystko z tego niedogrzania - uważa Czajkowski. Maja Stankiewicz
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Budynek w centrum Szubina, prywatny. W mieszkaniu na piętrze młode małżeństwo. - Piec jest tylko w jednym pokoju. Zimą marzliśmy, a teraz wcale pieca używać nie można. Chcemy założyć centralne, ale cofnięto nam zgodę. Jak żyć? - pytają.

Państwo Czajkowscy (na prośbę zainteresowanych nazwisko zmienione) do mieszkania w prywatnej kamienicy w centrum Szubina wprowadzili się wiosną 2012 roku. Wcześniej przeprowadzili w lokalu remont. Cieszyli się, że udało się im przejąć lokal, w którym przez wiele lat mieszkał dziadek pani Czajkowskiej. W Zrzeszeniu Prywatnych Właścicieli Nieruchomości, po śmierci dziadka, zgodzono się podpisać z nimi umowę najmu.

Mieszkanie to dwa pokoje i kuchnia. Tylko w największym pokoju stoi piec kaflowy. W mniejszym dziadek miał kuchenkę węglową typu westfalka. - Bardzo dymiła. Zlikwidowaliśmy ją - wyjaśniają młodzi najemcy.

Zima była dla nich ciężka. Jedyny piec nie ogrzewał należycie całego mieszkania. Temperatura w kuchni i drugim pokoju to zaledwie kilka stopni. By się ratować kupili grzejnik gazowy. Problemem była jednak skraplająca się woda, a wietrzyć ciągle nie można było, bo przecież za oknem mróz. - Proszę zobaczyć jaki grzyb wyszedł na ścianie w pokoju, a także w kuchni. To z powodu niedogrzania - mówi Czajkowski.

Dlatego wiosną wystąpili do zrzeszenia o zgodę na założenie w mieszkaniu centralnego ogrzewania. To rozwiązałoby problem. I dostali ją. Kierownik Daniel Błażyński postawił jednak warunki: materiały kupują na własny koszt, prace wykonują specjaliści, a przed ich rozpoczęciem uzyskać trzeba pozytywną opinię zakładu kominiarskiego.

Pozytywna opinia kominiarska jest, ale robót do dziś nie rozpoczęto. Dlaczego? Bo udzieloną zgodę zrzeszenie lokatorom cofnęło.

Piec zaczął wiosną dymić. Lokatorzy poprosili zrzeszenie, które współpracuje z dwoma zakładami kominiarskimi, o wyczyszczenie przewodu kominowego. Okazało się jednak, że zrobić tego nie można, bo zlikwidowane są przy piecu drzwiczki kominowe. Nie ma do komina dostępu. W zrzeszeniu nie mają wątpliwości, że to sprawka Czajkowskich.

- W poprzednich latach przewody kominowe wielokrotnie czyszczono i nie było z tym żadnego problemu. Dopiero teraz - podkreśla Edmund Karnowski, prezes zarządu zrzeszenia, który swą funkcję pełni społecznie.

Lokatorzy dostali nakaz - w trybie natychmiastowym zamontować ponownie drzwiczki na własny koszt. Poinformowano ich też, że do tego czasu, ze względów na bezpieczeństwo, zabrania się im używania pieca kaflowego.

Kominiarze zainteresowali się też planami dotyczącymi montażu instalacji c.o. w mieszkaniu Czajkowskich. W efekcie cofnięto im zgodę na jej założenie. Dlaczego? „Ponieważ - tłumaczono im w piśmie - jak wykazały rozmowy z kominiarzami - to pan chce dyktować warunki, gdzie i do jakiego kanału może być podłączony piec c.o. Nie interesują pana też koszty związane z wykonaniem i montażem rury kwasoodpornej w przewodzie kominowym."

- Za to, co robię w mieszkaniu mogę płacić, ale jakaś rura w przewodzie kominowym? To przecież nie mój dom! - denerwuje się Czajkowski.

- Kierownik dał zgodę, bo sądził, że chodzi o ogrzewanie etażowe. Wykonanie takiej instalacji, jaką planują Czajkowscy, z piecem c.o. wymaga dodatkowo pozwolenia budowlanego, a także wykonania dokumentacji projektowej. Chodzi przecież o bezpieczeństwo całego budynku - tłumaczą w zrzeszeniu. - Pan Czajkowski nie przyjmuje tego do wiadomości, a my na to pieniędzy nie mamy.

Bogusław Wołowicz, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Nakle, potwierdza: założenie instalacji c.o. w mieszkaniu wymaga uzyskania pozwolenia. Wykonać trzeba również dokumentację projektową. Podstawą jest też opinia kominiarska i zgoda właściciela budynku. Kto nie dopełni formalności, dopuszcza się samowoli budowlanej. Takich przypadków stwierdzamy w roku około 30.

- Pan Czajkowski to trudny lokator - uważa prezes Karnowski. - Samowolna likwidacja drzwiczek kominowych to nie wszystko. Grzyb na ścianie pokoju to - zdaniem prezesa - też wina lokatorów. Nie było go wcześniej. A taki grzyb zagraża całemu budynkowi. Przyczyną jego pojawienia się - przekonuje - jest używanie przez małżeństwo pieca gazowego, który generuje dużo wilgoci.

Czajkowscy otrzymali pismo, w którym upomina się ich. Jeśli nadal stwarzać będą problemy rozwiązana zostanie umowa najmu. A oni martwią się. Jesień coraz bliżej, a tu piec kaflowy nieczynny, na instalację c.o. zgody nie ma.

Próbujemy mediować w zrzeszeniu. - Możemy dać zgodę. Pod warunkiem jednak, że lokator dopełni wszelkich, wymaganych formalności: zleci wykonanie projektu, wystąpi o pozwolenie na inwestycję, a potem wykona wszystkie prace zgodnie z tym projektem...

Wierzę, że dobra wola istnieje po obu stronach konfliktu...

Rządowa tarcza antyinflacyjna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie