Solec Kujawski: kaucja za zakładowe mieszkanie wystarcza na piwo

Katarzyna Piojda, Adam Lewandowski
Pan Bogdan Mędlewski- To żart jakiś, kpina... A ja myślałem, że za kaucję pomogę jakoś urządzić się córce... - mówi Bogdan Mędlewski.
Pan Bogdan Mędlewski- To żart jakiś, kpina... A ja myślałem, że za kaucję pomogę jakoś urządzić się córce... - mówi Bogdan Mędlewski. Adam Lewandowski
Pana Bogdana życie nie głaskało. Uśmiechało się, gdy dawno temu pracował w soleckim Zrembie. Nawet mieszkanie zakładowe dostał. A potem już tylko było pod górkę.

W zawodówce to ja z Antonim, przyszłym burmistrzem Solca w jednej ławce siedziałem – wspomina Bogdan Mędlewski. – Dobry to był człowiek. Niestety, świętej pamięci...

W Zrembie pan Bogdan przepracował ponad 30 lat. I mieszkanie zakładowe w bloku, na Piastów dostał. – Bo ożeniłem się, żyliśmy z żoną w wynajmowanym pokoju, więc pomogli – wspomina. – Bo nie tylko pracowałem, ale piłkę kopałem w naszym klubie.

Rozmawiam z Mędlewskim w jego mieszkanku socjalnym przy ul. Bydgoskiej. Pokazuje stare pożółkłe dokumenty. – O, to przydział na mieszkanie zakładowe na Piastów – mówi. – Dostałem je w 1981 roku.

Ale czasy się zmieniły. I Zremb został tylko wspomnieniem. Pan Bogdan stracił pracę. Nie było wtedy na czynsz. Rodzinie Mędlewskich ledwie wystarczało na życie. A kto przewidział, że mogą wyrzucić z mieszkania zakładowego przedsiębiorstwa, którego nie ma? Ale bloki po Zrembie przejęło miasto Solec Kujawski.

– Tamto małe, bo dwupokojowe w bloku, 31,02 metra kwadratowego, straciliśmy w roku 2006 – wspomina pan Bogdan. – Przeniesiono nas wtedy do socjalnego przy ulicy Bydgoskiej. Komornik co miesiąc bierze swoje. Za długi na tamtym mieszkaniu. Żyje się nam teraz lepiej, bo mam zasiłek przedemerytalny. Jakoś wiążemy koniec z końcem.

Ale pan Bogdan po latach przypomniał sobie, że przecież w Zrembie, zanim dostał mieszkanie, wpłacił kaucję. Przeszukał domowe archiwum, dowodu wpłaty nie znalazł. Nie mieli go też w archiwum w Inowrocławiu, dokąd trafiła dokumentacja przedsiębiorstwa. – Ale przecież każdy musiał wpłacić. Ja również. Napisałem więc do ratusza, bo to gmina przejęła przecież bloki.

W ratuszu odpowiedzieli, że żadna kaucja Mędlewskiemu się nie należy

**Podlegała zwrotowi tylko przez miesiąc od chwili opróżnienia lokalu "bądź nabycia jego własności przez najemcę". Ponadto pan Bogdan nie przedstawił dokumentu potwierdzającego wpłatę kaucji. "Biorąc powyższe pod uwagę brak jest podstaw prawnych do wypłacenia kaucji".

Ale kolega Mędlewskiego – pan Mieczysław – ma dokument. Kiedy wykupił mieszkanie, napisał do ratusza o zwrot kaucji. – Wpłaciłem 47 tysięcy ówczesnych złotych – opowiada. – Wie pan, ile chcieli mi wypłacić? Cztery złote siedemdziesiąt groszy. Powiedzieli, że wystarczy mi na piwo. Nie przyjąłem. Niech się tym udławią.

– To żart jakiś, kpina... A ja myślałem, że za kaucję pomogę jakoś urządzić się córce... – mówi Bogdan Mędlewski. 

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie