Ruina straszy wjeżdżających do miasta! Ale... niedługo zniknie!

Paweł Kozłowski
ruinaMonika Konieczna codziennie widzi ruinę przy Sulechowskiej ze swego mieszkania. - Z tym budynkiem trzeba zrobić porządek - uważa.
ruinaMonika Konieczna codziennie widzi ruinę przy Sulechowskiej ze swego mieszkania. - Z tym budynkiem trzeba zrobić porządek - uważa. fot. Mariusz Kapała
Zielona Góra: Mamy dobrą wiadomość dla mieszkańców. Spalony dom przy ul. Sulechowskiej zostanie rozebrany. Prace ruszają w tym tygodniu.

Od kilku lat przy wjeździe do miasta stoi ruina i pogorzelisko. Po domu, który znajduje się dokładnie prawie na wprost wjazdu na stadion, zostały tylko ściany i spalone pozostałości po konstrukcji dachu. Budynek nie tylko straszy widokiem, ale też wzbudza obawy wśród przechodniów. Bo stoi wzdłuż chodnika i nie wiadomo, czy nikomu nic na głowę nie spadnie. Według okolicznych mieszkańców dom spłonął 2-3 lata temu. - Bezdomni, by się ogrzać, palili w środku ogniska. Pożar wybuchał dwukrotnie. W jednym wypadku zginęły dwie osoby - opowiada Jolanta Wróblewska.

Sprawę budynku zna powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Edward Ujma oraz radny Krzysztof Machalica (PO), który zajmował się takimi przypadkami, jako pracownik miejskiego wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej. - Kilka lat temu jeździliśmy tam z interwencją. Dom należał do starszej pani, która mieszkała u wnuczki. Już wtedy był w złym stanie. Ale nic nie mogliśmy zrobić, bo to własność prywatna. A później ta kwestia jeszcze bardziej się skomplikowała, bo po śmierci właścicielki, pojawiło się kilku spadkobierców - podkreśla radny Machalica.

Nam udało się ustalić, że po pożarach pojawiali się chętni na kupno nieruchomości. Oczywiście nie ze względu na budynek, ale działkę w atrakcyjnym miejscu. Spalony dach był zabezpieczany przez męża pani Jolanty na zlecenie współwłaściciela domu. W piątek udało nam się skontaktować ze współwłaścicielem. Okazuje się, że już niedługo o ruinie będziemy mówić w czasie przeszłym. W tym tygodniu zostanie ona rozebrana do parteru. - Odpowiednie dokumenty w urzędzie miasta złożyłem już wiosną - mówi nam Stanisław Marcinkowski. - Rozbiórka potrwa trzy, cztery dni.

Co dalej? Ostateczna decyzja zapadnie w kwietniu lub maju przyszłego roku. Nieruchomość mają zbadać biegli budowlańcy. Ocenią, czy zawilgocone ściany nośne jeszcze się do czegoś nadają. Jeśli opinia będzie „na tak", dom ma zostać odbudowany. - Chcemy przywrócić mu dawną świetność - dodaje Marcinkowski. W przypadku negatywnej ekspertyzy, budynek zostanie rozebrany. 

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie