Nowa ustawa śmieciowa obowiązuje już ponad miesiąc. Jak radzą sobie gminy?

Ilona Burkowska
Ilona Burkowska
smieciStawki za odbiór śmieci w kraju są różne. Za odpady posegregowane wahają się w granicach 8-15 złotych od osoby, a nieposortowane - od 11 do prawie 20 zł
smieciStawki za odbiór śmieci w kraju są różne. Za odpady posegregowane wahają się w granicach 8-15 złotych od osoby, a nieposortowane - od 11 do prawie 20 zł sxc.hu
Większość gmin jakoś radzi sobie z wywozem śmieci. Z naciskiem na „jakoś”. Jednym wychodzi to lepiej i posortowane odpady odbierane są regularnie, w innych mieszkańcy narzekają i pomstują na autorów nowego przepisu.

Znowelizowana ustawa śmieciowa (mówiąca o tym, że wywóz śmieci od mieszkańców należy do zadań własnych gminy i że to gmina jest odpowiedzialna za wywóz odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości) do 1 lipca nazywana była śmieciową rewolucją. Dziś wielu mówi o niej „śmieciowy chaos". Celem zmiany przepisów było ograniczenie wywozu odpadów w sposób niekontrolowany - na przykład do lasów oraz zmobilizowanie Polaków do segregowania śmieci.I o ile do samej segregacji mamy raczej pozytywny stosunek, to sposób odbioru śmieci, brak lub nadmiar pojemników na odpady posortowane oraz wysokość opłat budzą już pewne wątpliwości. I złość mieszkańców. Zresztą, wystarczy przyjrzeć się miejskim śmietnikom by wiedzieć, jak gminy radzą sobie z wywozem śmieci.

Stawki za odbiór są różne. Za odpady posegregowane wahają się w granicach 8-15 złotych od osoby, a nieposortowane - od 11 do prawie 20 zł. Za kubeł odpadów nieposortowanych zapłacimy nawet 30 złotych. W niektórych gminach mieszkańcy domków jednorodzinnych płacą stawkę od gospodarstwa, w innych od osoby zamieszkującej. W Katowicach na przykład o 20 proc. mniej zapłacą rodziny wielodzietne, a w Zielonej Górze niższą stawkę dostała osoba samotna mieszkająca w domku jednorodzinnym.

Warto wiedzieć, jak: Poskromić śmieci. Co wrzucić do żółtego, a co do zielonego pojemnika? 

Wiele gmin, by łatwiej poradzić sobie ze śmieciowymi zmianami, utworzyło związki gmin wspólnie zarządzające odbiorem odpadów. Są też gminy, które same postanowiły zadbać o czystość i porządek na swoim terenie. Jeśli to się nie udaje, z bałaganu i zamieszania tłumaczą się włodarze. Bo to oni właściwie odpowiadają za odbiór śmieci od mieszkańców gminy.

A Polacy na forach internetowych wymieniają się mało pochlebnymi spostrzeżeniami na temat segregacji odpadów w ich miejscowościach. Jak sytuacja wygląda w tej chwili? Różnie. Bo co miejsce, to inny obyczaj.

Na przykład w Warszawie zdaniem miejskich urzędników segregacja przebiega tak jak dotychczas i na większości osiedli znaleźć można pojemniki na plastik, papier i szkło. Mieszkańcy z kolei zarzucają miastu informacyjny chaos. Bo wypowiedzieli umowy z odbiorcami śmieci, a miasto nie wybrało nowego odbiorcy, bo zbyt rzadko odbierane są odpadki, bo zabrano pojemniki, a nie dano nowych... Urzędnicy walczą z tym jak mogą, ale wiele osiedli jeszcze nie rozwiązało sprawy śmieci.

Z kolei mieszkańcy Legnicy żądają więcej kubłów na odpady - osobnych na papier, plastik, szkło, metal itp., a nie tylko dwóch: żółtego na wszelkie odpady surowcowe, czarnego na zmieszane. Katowiczanie także narzekają na brak worków i pojemników do selektywnej zbiórki odpadów, podobnie jak w Malborku, Białymstoku, Łodzi... I niestety jeszcze wielu innych miastach.

W Głogowie mieszkańcy narzekają, że za rzadko wywozi się śmieci segregowane - raz na dwa tygodnie. Przez to pojemniki są przepełnione, a odpady leżą koło śmietników. Podobnie jest w przypadku zielonogórskich osiedli, na których plastik i szkło czasami „wylewają" się z pojemników. Ale nie tylko tam. Niestety, w większości miast firmy nie nadążają z wywozem posortowanych śmieci. W Gorzowie ludzie nie wiedzieli, jak płacić za odbiór śmieci, mieli problemy z wypełnianiem druków.

Czytaj też: Śmieci zalegają w Koszalinie. Mieszkańcy: Nie chcemy żyć w bałaganie 

Ale są też miejscowości, w których segregowanie jest wręcz... zabronione! Tam mieszkańcy nie tylko nie muszą, ale nie mają jak segregować odpadów. Tak jest na przykład w Międzyrzeczu, w którym zarządca jednego z bloków postanowił, że wszyscy lokatorzy mają wrzucać odpady do jednego pojemnika.

Wiele śmieci po wprowadzeniu wyższych stawek za wywóz odpadów, zamiast w pojemnikach, ląduje też w lasach. I choć to właściwie nie jest nowość, bo nasze lasy od lat są zaśmiecane przez tych, którzy nie chcą płacić za wywóz odpadów, to zdaniem wielu one bardzo ucierpią podczas śmieciowych zmian. Już teraz można zauważyć na leśnych polanach stare opony, worki plastikowych butelek oraz... lodówki. Janusz Zawada z zielonogórskiej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych mówił „Gazecie Lubuskiej", że leśnicy boją się, że wraz z nowymi przepisami odżyją też stare wysypiska śmieci w lasach. Leśnicy rocznie na sprzątanie lasów ze śmieci wydają 17 mln złotych! 

Zobacz film o pomyśle kodów na workach na odpady. Gdyby został wprowadzony, mieszkańcy obawiają się inwigilacji 

TVN24/x-news

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie