Coraz trudniej o zakup własnego M na kredyt

redakcja.regiodom, Tomasz Kapica
Kredyt na mieszkanieCoraz trudniej o zakup własnego M na kredyt
Kredyt na mieszkanieCoraz trudniej o zakup własnego M na kredyt Jacek Świerczyński
Udostępnij:
Banki chcą dawać pożyczki hipoteczne już tylko bogatym. Żeby poprawić zdolność kredytową, radzą... rozwody.

Pan Jarek wspólnie z żoną postanowił, że zbudują dom. Działkę o wartości 100 tys. złotych już mają, pieniądze na resztę chcieli pożyczyć w banku pod zastaw przyszłej nieruchomości. – Na stronach internetowych banków są wirtualne kalkulatory kredytowe. Po zsumowaniu zarobków moich i żony wyszło nam, że możemy się starać o 400 tys. złotych pożyczki. W sam raz na budowę domu – opowiada pan Jarek mieszkający w Opolu.

Reklama kredytu hipotecznego to jedno, a rzeczywistość – drugie

Po wizytach w kolejnych bankach zamiast ofert z gotowymi do podpisania umowami naszemu czytelnikowi przybywało jedynie siwych włosów na głowie. Pan Jarek dowiedział się m.in., że kredyt może dostać maksymalnie na 25 lat, a nie na 30 lat, jak planował.

Bo w momencie, kiedy skończy go spłacać, może mieć maksymalnie sześćdziesiątkę. I nie ma znaczenia, że rząd właśnie wydłużył wiek emerytalny do 67 lat.

Bankierzy podejrzliwie pytali, czy pan Jarek z żoną nie planują dziecka. Odpowiedź twierdząca tylko pomniejszałaby ich szansę na otrzymanie kredytu. – Niektórzy sugerowali mi nawet, żebym rozwiódł się z żoną, wówczas będę miał wyższą zdolność kredytową. To już przekraczało wszelkie granice – opowiada pan Jarek.

Ostatecznie po kilku miesiącach dreptania od banku do banku zaproponowano mu maksymalnie 250 tysięcy złotych zamiast 400 tysięcy, o jakie teoretycznie mógł się starać wg kalkulatorów kredytowych.
– Pytałem też o możliwość wzięcia kredytu w obcej walucie, np. w euro. W jednej z placówek powiedzieli mi, że musiałbym zarabiać minimum 10 tysięcy złotych, a w drugiej – że dolna granica to 20 tys. – mówi czytelnik.

Problemy Polaków z pozyskaniem pożyczek na zakup nieruchomości

– Wskutek rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego i niepewnej sytuacji gospodarczej większość instytucji działających na rynku ograniczyło akcję kredytową. Wycofywano się głównie z kredytów walutowych, ale i o pożyczkę w złotych jest coraz trudniej – tłumaczy Marcin Krasoń, ekonomista z Open Finance.

Banki podnoszą marżę i wymagają wkładu własnego. W ostatnim czasie Bank Zachodni zrezygnował z udzielania kredytów na 100 proc. wartości nieruchomości, a DnB Nord w ogóle wycofał się z rynku hipotek.

Praktycznie nie ma już szans, żeby otrzymać kredyt w obcej walucie. Te były bardzo popularne jeszcze kilka lat temu ze względu na dużo niższe oprocentowanie niż pożyczki w złotówkach.

Czego obawiają się banki

– W Polsce jest bardzo duży udział kredytów walutowych, biorąc pod uwagę wszystkie pożyczki hipoteczne. Niestety, są one obarczone dużym ryzykiem kursowym. W związku z tym nadzór bankowy zaproponował, aby stopniowo odchodzić od kredytowania nieruchomości we frankach albo w euro – wyjaśnia dr Mariusz Zygierewicz ze Związku Banków Polskich.

Problem w tym, że wielu klientów pożyczało pieniądze we franku szwajcarskim, kiedy ten kosztował około 2 złotych. Teraz „franek" wyceniany jest na ok. 3,5 zł.

– A pamiętajmy o tym, że kredyty walutowe spłacamy w złotówkach, bo te faktycznie zarabiamy. W związku z tym wiele osób, które brały pożyczki np. w 2008 roku, może mieć dziś jeszcze więcej do spłacenia niż w momencie otrzymania kredytu – dodaje Mariusz Zygierewicz. – A banki muszą dbać o swoją stabilność i pieniądze powierzone przez innych klientów.

Boją się także tego, że wartość domów i mieszkań, które są zabezpieczeniem kredytów, spadła w ciągu ostatnich 3–4 lat nawet o 20 procent. Czyli nawet po zlicytowaniu dłużnika, którego nie stać by było na spłacenie rat, bank mógłby nie odzyskać wszystkich pieniędzy.

Na jaki kredyt hipoteczny może teraz liczyć rodzina

Dziś przyjmuje się, że małżeństwo z jednym dzieckiem na utrzymaniu osiągające dochód ok. 5000 netto miesięcznie, może ubiegać się o pożyczkę w średniej wysokości 379 tysięcy złotych. Wartość tej kwoty z miesiąca na miesiąc spada jednak o kilka, kilkanaście tysięcy złotych.

Problemy mają nawet ci, którzy kilka lat temu wzięli kredyty we frankach i dziś regularnie je spłacają. Banki coraz częściej żądają od takich klientów dodatkowych zabezpieczeń, np. wykupienia polisy od utraty pracy. Jej koszt może wynieść nawet kilka tysięcy złotych. Kolejną formą zabezpieczenia jest założenie hipoteki na innych nieruchomościach albo np. na samochodach. Teoretycznie bank może wypowiedzieć umowę i zażądać natychmiastowej spłaty kredytu. To jednak ostateczność i na razie żaden bank nie podejmuje takich kroków.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prestiżowe nagrody dla polskich domów

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną RegioDom
Dodaj ogłoszenie