Zero waste w kuchni – jak się do tego zabrać? Jak nie marnować jedzenia?

Sławomir Bobbe
Sławomir Bobbe
Zero waste to reguła 5R, od angielskich słów: Refuse (odmawiaj), Reduce (ograniczaj), Reuse (wykorzystaj ponownie), Recycle (recyklinguj), Rot (kompostuj).
Zero waste to reguła 5R, od angielskich słów: Refuse (odmawiaj), Reduce (ograniczaj), Reuse (wykorzystaj ponownie), Recycle (recyklinguj), Rot (kompostuj). RikaC/Pixabay
Zero waste w najprostszym tłumaczeniu to brak śmieci czy też brak marnowania. Pomysły zero waste najłatwiej wdrożyć w kuchni i tam właśnie można osiągnąć największe sukcesy w ograniczaniu marnowania.

Zero waste to odpowiednie planowanie, przede wszystkim zakupów. To dość oczywiste – im mniej przyniesie się do domu niepotrzebnych rzeczy, tym mniej trzeba będzie ich wyrzucić. Dlatego już w sklepie warto zwrócić uwagę na to, co, kiedy i ile się kupuje.

Obecnie to prawdziwe wyzwanie, ale można znaleźć produkty, które nie są opakowane w folię. Zamiast kupować kilogram jabłek ułożonych na plastikowej tacce i zawiniętych w folię, można je zważyć i przełożyć do własnej, materiałowej siatki. Banany nie muszą trafić do siatki-zrywki, cenę z elektronicznej wagi można nakleić bezpośrednio na skórkę.

Nie brakuje produktów, które można kupić na wagę i zapakować w przyniesione ze sobą pojemniki. Nie dotyczy to jedynie warzyw czy owoców. W dużych sieciach handlowych są całe działy z materiałami sypkimi, nie ma najmniejszego problemu w tym, by samemu pakować do swoich pudełek dokładnie tyle produktów, ile się potrzebuje. W ten sposób zabrać do domu można kasze, makarony, płatki śniadaniowe, bakalie, orzechy i wiele innych. Najmniej problematyczne będzie to na lokalnych targach i rynkach.

Przeczytaj również poradnik:

Najważniejsze jednak, by kupować tyle, ile się potrzebuje. W Polsce wciąż marnują się tony jedzenia. Widać to doskonale przy zakupach w piątki i soboty, gdy wypada niedziela niehandlowa. Część osób robi zakupy sprawiające wrażenie, że szykują się na nadejście jakiegoś klimatycznego kataklizmu i chcą się na niego przygotować.

Zero waste w kuchni, czyli przechowujesz nie marnujesz

Niezwykle istotne w kuchennym zero waste jest odpowiednie przechowywanie produktów. Na tym polu jest również wiele do zrobienia. Chleb można przechowywać w lnianych woreczkach, które idealnie się do tego nadają. Pieczywo kupowane w piekarni, zamiast w plastikową folię, od razu można zapakować w swój worek. Produkty, które łatwo się psują, powinny trafić do lodówki. Warto też przeprosić się ze szklanymi słoikami – te są idealnym materiałem do przechowywania i przewożenia żywności. Bo to, czego się nie zjadło, odpowiednio przechowane i zapakowane można wykorzystać kolejnego dnia – pakując na przykład część obiadu i zjadać w pracy na lunch. Będzie zdrowiej i taniej niż stołowanie się na mieście.

Czystość w wersji „bez śmiecenia"

Czystość w kuchni to podstawa. Można o nią powalczyć na różne sposoby. Część osób wydaje pieniądze na ogromne rolki jednorazowych papierowych ręczników i ścierek do naczyń. Tymczasem w domu wyrzuca się sporo odzieży – ta z naturalnych składników idealnie nadaje się do wykorzystania na ściereczki i szmatki, zanim ostatecznie trafi do kosza. Bardziej zaawansowani w redukowaniu śmieci w kuchni pozbywają się syntetycznych gąbek i czyścików do naczyń stawiając na wykonane własnoręcznie myjki ze sznurka konopnego. Taka myjka wystarczy na lata i kosztuje grosze (kto z robieniem na drutach nie ma wiele wspólnego, może poprosić o wsparcie babcię – ta upora się z zadaniem w godzinę). Krokiem ostatecznym będzie przygotowywanie własnego płynu do mycia naczyń – bez detergentów, w szklanym, wielokrotnego użycia opakowaniu.

Warto poznać:

Warto zjadać „śmieci"

Zero waste uczy, że warto poszerzać kulinarne horyzonty. Może okazać się, że to co dotychczas lądowało w śmietniku jako rzecz nie nadająca się do wykorzystania i zjedzenia, można jednak wykorzystać i zjeść i to ze smakiem. Najprostszy i najbardziej oczywisty przykład – chleb, który ma kilka dni (ale nie jest nadpleśniały!) idealnie nada się do zrobienia grzanek w piekarniku, może mu towarzyszyć stwardniały ser, który szybko się rozpuści. Mniej oczywiste jest wykorzystywanie naci z rzodkiewki czy marchewki do wykonania pesto. A już zupełnie nieoczywiste jest zachowanie i zamrożenie obierek np. po ziemniakach, resztek cebuli, selera czy pietruszki i odmrożenie w momencie, gdy w kuchni zajdzie potrzeba przygotowania bulionu. Podobnie jest z wodą po puszkowanej ciecierzycy – ta idealnie nadaje się do wykonania wegańskich bez. Istotna jest również woda i jej wykorzystanie. W wielu miastach „kranówka" ma doskonałe parametry i nic nie stoi na przeszkodzie, by pić ją bez przegotowania. To świetna alternatywa dla wód źródlanych w półtoralitrowych butelkach typu PET.

Wyższa szkoła zero waste

Nawet podchodząc bardzo poważnie do idei zero waste nie jesteśmy w stanie zapobiec powstawaniu wszystkich odpadów w kuchni, niektóre jednak można wykorzystać dla własnych korzyści. Tak jest na przykład z odpadami organicznymi (bio). Ponieważ istnieje obowiązek ich segregacji, to teoretycznie odpady te powinny być później zagospodarowane i trafiać np. do biogazowni. Różnie z tym jednak bywa, a odpady organiczne można przecież kompostować. Czy warto? Oczywiście. Właściciele domów jednorodzinnych posiadający skrawek ziemi mogą taki kompostownik wykonać (nie trzeba tu żadnych zgód i zgłoszeń jeśli kompostownik nie znajduje się np. w strefie ujęcia wody pitnej), trzeba jednak pamiętać, by kompostownik był szczelny.

Dowiedz się więcej na temat:

Kompost to świetny materiał do nawożenia ogrodu czy trawnika. Dodatkowa korzyść jest taka, że większość samorządów przewiduje zniżkę opłat za wywóz odpadów komunalnych dla tych którzy posiadają i użytkują kompostownik. To się po prostu opłaca. Kompostownik można też prowadzić w budynkach wielorodzinnych, ale to już wyższa szkoła ekologicznej jazdy, bo potrzebne są do tego pojemniki i startery bokashi, w których kompostuje się produkty bez obaw o nieprzyjemny zapach. To, co powstanie w wyniku kompostowania rozsypać można np. w miejskim parku, traktując jako nawóz. Niestety, ustawanie przewiduje ulgi w opatach tylko dla właścicieli domów jednorodzinnych.

Czy warto ograniczać śmieci? Liczby nie kłamią – w naszym kraju „produkujemy" około 12 milionów ton śmieci rocznie. Część z tych odpadów trafia do spalarni, część na składowiska. Dość powiedzieć, że liczba jednorazowych foliówek idzie w miliardy. To ogromne marnotrawstwo zasobów i energii. Przynajmniej w części można temu zapobiec.

Wysokie ceny gazu. Gazprom szantażuje Europę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie