– Wilanów to kameralne i eleganckie osiedle znajdujące się w otoczeniu willi i pięknej przyrody. Zielona okolica z dala od miejskiego zgiełku. Jedna z najbardziej prestiżowych dzielnic Warszawy – takimi sloganami deweloperzy zachęcają warszawiaków do kupowania mieszkań w Miasteczku Wilanów. Budowa tego ekskluzywnego osiedla ruszyła 10 lat temu. Dziś zameldowanych jest tu już kilkanaście tysięcy osób. Na oko wszystko wygląda pięknie: osiedle jest nowoczesne i bardzo czyste, eleganckie bloki są otoczone zadbanymi, równo przystrzyżonymi trawnikami. W ekspresowym tempie powstają nowe budynki mieszkalne. Miasteczko wciąż się rozrasta.
Jednak część mieszkańców jest zaniepokojonych tym, że zauważalne są skutki uboczne wilanowskiej ofensywy budowlanej.
Źródło:
Dawniej czysto i ekologicznie, teraz...
Okazuje się, że na początku deweloperzy gromadzili wodę z wykopów w specjalnie przygotowanych zbiornikach. Potem jednak zaczęli odprowadzać je za pomocą kanalizacji deszczowej wprost do Jeziorka Powsinkowskiego.
– To był teren czysty, ekologiczny. Tu się zawsze przychodziło wypoczywać – załamuje ręce Wiktor Mackiewicz. Obok jeziorka poustawiane są ławki, jest plac zabaw, dalej rozciągają się łąki. Mieszkańcy urządzali tu pikniki, przychodzili na spacery ze zwierzętami. Upodobali go sobie również rybacy. W ostatnim czasie jednak wszystko się zmieniło.
Na pytanie, czy są tu jeszcze ryby reporter uzyskał odpowiedź: – Ale chore! – Śnięte wypływają! – Kiedyś tę wodę można było pić, a teraz to błoto! – słyszy w odpowiedzi od spacerujących mężczyzn.
Stanisław Kanabus, który pamięta jeszcze, jak woda w jeziorku była tak czysta, że można ją było pić, szukał pomocy u urzędników. – Przyszedł wtedy jeden pan, wziął wodę w kieliszek i powiedział: "Tu nie ma trucizny". A ja na to: "To niech się pan napije!" Ja tu zawsze wodę piłem. A teraz zatruta.
Sprawdziliśmy, co się dzieje z wodą z wykopów na budowach w Miasteczku Wilanów. Bez trudu zlokalizowaliśmy rury, którymi odprowadzana jest ono wprost do studzienek kanalizacyjnych. Jedna z rur odprowadzających jest dziurawa: wydostaje się przez nią rdzawa ciecz.
Sprawdziliśmy, czy miejscy urzędnicy zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje. Na biurku Mirosławy Skośkiewicz - naczelniczki wydziału konserwacji i środowiska dzielnicy Wilanów - postawiliśmy słoik z rdzawą wodą pobraną z jeziorka. - Wystąpiliśmy do straży miejskiej o patrolowanie terenów i zgłaszanie nielegalnych zrzutów wody - odpowiada Skośkiewicz.
Naczelniczka nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, którzy deweloperzy postępują w ten sposób. Skoro tak - reporter Uwagi! zaprosił ją na przejażdżkę po osiedlu. Niestety już po wskazaniu pierwszej budowy, na której można było zaobserwować proceder - urzędniczka zapragnęła wrócić do urzędu. Nie zgodziła się na objazd po wszystkich budowach.
W Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska zapewniono nas, że próbki wody zostały już przekazane do badań laboratoryjnych. - W tej chwili ciężko mi stwierdzić, jaki jest stan tej wody. Czekamy na wyniki – mówi tylko Krzysztof Gołębiewski z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Zanim jednak te wszystkie instytucje ustalą, w czyjej gestii leży ochrona wód wokół Miasteczka Wilanów, na ich ratowanie może być już za późno. Tym bardziej, że zagrożone jest środowisko wodne wokół odwiedzanego przez setki tysięcy turystów i znanego na całym świecie Pałacu w Wilanowie.
