Wolnowary, czyli jak gotować po wyjściu z kuchni

Wolnowary, zwane też z angielska slow cookerami to urządzenia, które wracają do łask po latach niebytu w polskich kuchniach. Niesie je ze sobą fala zdrowego żywienia i przygotowywania żywności w stylu slow oraz paradoksalnie pośpiech.
  • Gotować wolno, znaczy gotować zdrowo

    Wolnowary, wraz z modą na zdrowe jedzenie, wracają do łask.

    morguefile.com

Korzeni wolnowarów można doszukiwać się w tradycji żydowskiej, kiedy ortodoksyjni Żydzi nie wykonywali w szabas żadnych prac. Jeść jednak musieli, więc garnki w których potrawy były gotowane i przetrzymywane przez wiele godzin, by można z nich było wyjąć gotową potrawę były bardzo popularne.

Przeczytaj poradnik: Jak być kreatywnym w kuchni. Gotuj bez rutyny

Inne źródła mówią, że prawdziwa moda na wolnowary przyszła z USA wraz z rewolucją obyczajową. Kobiety, czas spędzające dotychczas w domach, zaczęły aktywizować się zawodowo, nie mogły więc gotować w dotychczasowym stylu. Komfortowym rozwiązaniem było więc dla nich przygotowanie składników nad ranem, umieszczenie w wolnowarze i ostateczne dopracowanie potrawy po powrocie z pracy, co zajmowało już tylko chwilę.

Wolnowar, by wstawić obiad i wyjść

Dziś wolnowary wracają do łask z dwóch przyczyn – jak przed laty – z braku czasu na długie siedzenie w kuchni, a jednocześnie z powodu mody na zdrowe jedzenie i przygotowywanie żywności w stylu slow. Wszystko przez to, że w wolnowarze temperatura nigdy nie przekracza 96 stopni Celsjusza, a jest nie niższa niż 20 stopni. To powoduje ocalenie wielu ważnych i zdrowych składników oraz witamin, które „giną" w czasie normalnej obróbki termicznej.

Kluczowe w wolnowarze jest jednak to, że raz umieszczonych w nich składników nie trzeba doglądać – nie ma potrzeby – i tak się nie przypalą. Oznacza to, że czas poświęcony na pilnowanie potraw można przeznaczyć na cokolwiek innego – pracę, odpoczynek czy zabawę z dziećmi. Wolnowary można ustawić na okres nawet 20 godzin pracy, oczywiście zwykle pracują krócej. Gdy zakończą zadanie automatycznie przestawią się na tryb podgrzewania, by właściciel – gdy wróci do domu – miał gotową ciepłą potrawę. To korzystniejsze także z ekonomicznego punktu widzenia – lepiej wydatkować energię na utrzymanie ciepła, niż wyziębić potrawę, a potem ją ponownie podgrzewać.

Zobacz równieżSlow trendy w aranżacji mieszkań

Wolnowary występują najczęściej w postaci kamionkowego garnka, który może również posłużyć do pieczenia potraw w piekarniku, płyty grzewczej którą podłącza się do prądu i najczęściej szklanej pokrywki.

Wolnowary co do zasady są bardzo proste w obsłudze, bo ideą ich powstania jest „bezobsługowość", wszystkie „bajery" w postaci elektronicznych timerów i tym podobnych udogodnień są ciekawym gadżetem, ale można się obyć i bez nich. W zależności od wielkości i wybranego trybu godzina ich pracy to około 200–280 W na poziomie „high", około 170 W na poziomie „low" i zaledwie 60 W w sytuacji podtrzymywania temperatury potrawy. W porównaniu do elektrycznych kuchni ceramicznych czy indukcyjnych gotowanie w wolnowarze jest więc tanie.

Do czego można wykorzystać wolnowar?

Teoretycznie przygotować w wolnowarze można każdą potrawę, ale niektóre wydają się być stworzone do takiego gotowania. Jakie? Takie, które idealnie wychodzą w sosie własnym. Wszystko przez to, że do gotowania w wolnowarze nie trzeba wiele wody ani dodatku oleju. Potrawy duszące się we własnym sosie są zdrowsze, bo zachowują wiele cennych składników i aromatyczne – bo ten nie ucieka wraz z parą z garnka. Tak więc wolnowary będą ciekawą propozycją dla miłośników dań mięsnych, bo mięso poddawane obróbce termicznej przez długi czas zrobi się miękkie, a jednocześnie towarzyszące mu warzywa nie będą rozgotowane. Warto sprawdzić to na przykładzie gulaszu.

Warto zobaczyć: Do czego służy prodiż i ile kosztuje

Potrawą, która w pełni wykorzysta walory wolnowaru jest także bigos, który musi być gotowany długo, a jednocześnie istnieje spore ryzyko jego przypalenia. Podobnie dobrym rozwiązaniem będzie przygotowanie w wolnowarze powideł – z tego samego powodu, co bigosu. Warto też spróbować przygotowania bulionów i rosołów (pamiętając, by makaron dodawać pod koniec gotowania, albo przygotować go w innym garnku). Równie dobrze wolnowary sprawdzą się w kuchni opartej o składniki roślinne.

Osoby, które obawiają się, że nie wykorzystają potencjału takiego zakupu (na wolnowar wydać trzeba od około 100 do ponad 700 złotych) powinny najpierw sprawdzić bogactwo przepisów, które znajdują się na kulinarnych blogach, a zakładające użycie takiego urządzenia. Producenci sprzętu najczęściej dokładają również do swojego produktu książkę kucharską z najlepszymi przepisami na „wolnowarowe" potrawy. 

Autor: Sławomir Bobbe
0komentarzy