Projektowanie wnętrz przez prywatne osoby - jakie pułapki czyhają na klienta

Obok rzetelnych architektów i projektantów wnętrz z prawdziwego zdarzenia, z kwalifikacjami i doświadczeniem, nie brakuje tych samozwańczych. Trzeba na nich uważać. Radzimy, na jakie rzeczy należy patrzeć, aby nie paść ofiarą pseudoprojektanta.
  • Projektowanie wnętrz

    Współpraca z architektem będzie owocna, jeżeli klient zdecyduje się na wybór profesjonalisty w tym zakresie.

    3844328 (Pixabay.com)

Przykład z życia wzięty: rodzina kupiła mieszkanie do kapitalnego remontu. Miała kilka pomysłów na zagospodarowanie wnętrz 70-metrowego, 3-pokojowego lokalu w kamienicy. Stwierdziła jednak, że poprosi fachowca o wsparcie. Wybrała tego, który akurat ogłaszał się na portalu darmowych ogłoszeń. Zaproponował wyjątkowo niską – w porównaniu z innymi ekspertami z branży – stawkę. Chciał zaledwie 60 procent tego, co tamci. Małżonkowie zdecydowali się zatem na skorzystanie z jego usług. Wtedy zaczęły się problemy.

Projektant, fakt, prowadził działalność gospodarczą, lecz niepowiązaną z projektowaniem. Jak się okazało, jego firma zajmowała się remontami. Para dostała pierwsze propozycje aranżacji z tygodniowym opóźnieniem. Zleceniobiorca nie uwzględnił części pomysłów klientów. Doszły problemy dotyczące wykonania poprawek. Chciał za nie otrzymać dodatkowe wynagrodzenie, chociaż zgodnie z zapisami umowy, podpisanej przez obie strony, poprawki były wliczone w ustaloną wcześniej kwotę. Miał przedstawić projekt – wizualizację 360 stopni, ale z tej obietnicy się nie wywiązał.

Sprawdź: Architekt wnętrz – ile bierze za usługi, przykładowe ceny 

Można uniknąć podobnych nerwowych sytuacji, o ile postawi się na współpracę z profesjonalistą, legalnie prowadzącym działalność. Piszemy, co powinno wzbudzić naszą uwagę przy wyborze projektanta wnętrz.

Brak umowy z wykonawcą

Niektórzy klienci, szukając oszczędności, szukają osób prywatnych, które zgodzą się przygotować im projekt z pominięciem umowy. Rzeczywiście, projekty „na lewo" kosztują przeważnie 25-30 proc. mniej w porównaniu do tych legalnych. Niby na współpracy bez umowy korzystają obie strony: zamawiający projekt - ponieważ mniej zapłaci, ale jednocześnie wykonawca tegoż projektu, bo więcej wpadnie do jego kieszeni. Brak sporządzonej umowy to natomiast sidła, jakie klienci zastawiają na samych siebie. W umowie określone są m.in. warunki zapłaty za pracę i czasu realizacji zadania. Umowa przy każdej współpracy stanowi podstawę do rozwiązania wątpliwości, ewentualnych niedomówień czy roszczeń. Zapisy umowy są tak bowiem skonstruowane, aby wyeliminować wszelkie znaki zapytania. Jeśli nawet strony spotkają się w sądzie, to sąd podejmie decyzję m.in. właśnie w oparciu o przedstawioną umowę.

Sprawdź: Czym się różni zaliczka od zadatku i co jest korzystniejsze

Niska cena projektu

Pewnie, że niska cena stanowi atut, aczkolwiek zbyt niska cena może zwiastować kłopoty. Przykład: projektant, prowadzący znane biuro, za projekt koncepcyjny, czyli projekt aranżacji wnętrza w formie rzutu płaskiego z góry, bierze 85 złotych brutto za metr kwadratowy powierzchni. W przypadku 50-metrowego mieszkania przyjdzie zatem zapłacić klientowi 4250 zł. Jeśli swoje usługi oferuje inny projektant, który za tę samą pracę zamierza skasować tysiąc złotych, trzeba uważać. Możliwe, że robota zostanie wykonana po łebkach.

Wybrani projektanci oraz architekci oferują przygotowanie projektu w cenie 100 zł za każde pomieszczenie, niezależnie od jego metrażu. To też może być pułapką. Wątpliwe, że zarówno za projekt 7-metrowej łazienki, jak i 40-metrowego salonu ekspert zechce wziąć tyle samo pieniędzy. Ponadto jeśli projekt jest tani, prawdopodobne, że to ten sam, który kiedyś ukazał się w internecie.

Zero informacji o firmie

Nie trzeba znać każdego projektanta z nazwiska i wiedzieć, gdzie jego pracownia ma siedzibę. Informacje o firmie powinno znaleźć się natomiast bez konieczności wychodzenia z domu. Szanowani architekci oraz projektanci mają swoje strony internetowe. Na portalach podany jest nie tylko kontakt do nich, ale również przedstawione są dotychczasowe realizacje. Portal nie jest obowiązkowy, ale jeżeli w sieci nie można znaleźć żadnych informacji o projektancie i jego firmie, ani danych kontaktowych, to lepiej zrezygnować z takiej współpracy. Kontakt jedynie online czy telefoniczny to też za mało. Można wymieniać spostrzeżenia za pośrednictwem maila czy przez telefon, lecz lepsze efekty da pewnie spotkanie twarzą w twarz.

Po kolei: Prace wykończeniowe w domu 

Słabe portfolio

Zanim klient wybierze autora projektu, chce poznać jego dotychczasowe osiągnięcia. Zwykle fachowiec sam przedstawia zainteresowanemu katalog osiągnięć. Gdy natomiast klient zamierza je zobaczyć, ale spotyka się z odmową, powinien być czujny. Czasem także zdjęcia wnętrz, rzekomo autorstwa danego projektanta, są żywcem wzięte z internetu. Na pierwszy rzut oka trudno rozpoznać, czy to fotka z sieci, czy rzeczywiście wizualizacja projektu konkretnego architekta. Warto zwrócić uwagę na szczegóły. Być może np. na zdjęciu widać znak wodny na zdjęciu.

Szybkie wykonawstwo

Szybkość wykonania usługi nie zawsze jest zaletą. Zazwyczaj na pierwszą koncepcję czeka się około 2 tygodni, chociaż czasem okres oczekiwania wydłuża się do 2-3 miesięcy. Gdy architekt w ciągu paru godzin od otrzymania zlecenia przedstawia klientowi gotowy projekt chociażby dla 100-metrowego domu, znowu należy uważać. Nawet najlepszy ekspert nie byłby w stanie wykonać tak szybko zamówienia, z uwzględnieniem wszystkich pomysłów i życzeń zamawiającego. Może wyjść na jaw, że zleceniobiorca próbuje przeforsować projekt zaczerpnięty z internetu. 

Autor: Katarzyna Piojda
0komentarzy