Ceglany dom w czerni i bieli, czyli piękne wnętrza niewielkim kosztem

Paweł o domu na wsi zaczął marzyć, zanim zamarzył o Agnieszce. A potem już to marzenie stało się wspólnym. Agnieszka z kolei jeszcze zanim zobaczyła dom, wiedziała już jak będzie chciała go urządzić.
  • Kuchnia w czerni i bieli

    Proste nowoczesne meble, stara lekko obita lampa i mnóstwo dodatków budujących klimat.

    Agnieszka Kijowska
  • Ceglany dom w czerni i bieli

    Stuletni poniemiecki dom doczekał się nowego wcielenia.

    Agnieszka Kijowska
  • Kuchnia w czerni i bieli

    Czarno-białe kwiaty na podłodze robią wrażenie.

    Agnieszka Kijowska
  • Kuchnia w czerni i bieli

    Stara szafka odnowiona przez gospodarzy służy do przechowywania naczyń.

    Agnieszka Kijowska
  • Kuchnia w czerni i bieli

    Czerń i biel przełamywane są gdzieniegdzie kolorem.

    Agnieszka Kijowska
  • Kuchnia w czerni i bieli

    Ta kuchnia to najlepszy dowód na to, że czarno-białe wnętrze może być naprawdę przytulne.

    Agnieszka Kijowska
  • Łazienka w czerni i bieli

    Wieszak na ręczniki to stara drabina w nowym wcieleniu.

    Agnieszka Kijowska
  • Łazienka w czerni i bieli

    Odcienie turkusu to wdzięczny dodatek.

    Agnieszka Kijowska
  • Łazienka w czerni i bieli

    W tym wnętrzu wszystko z sobą współgra.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dziecięcy w czerni i bieli

    A kto powiedział, że czerń i biel nie nadają się do pokoju dziecięcego?

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dziecięcy w czerni i bieli

    W przestronnym jasnym wnętrzu dzieciaki czują się doskonale.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dziecięcy w czerni i bieli

    Domek-wigwam zrobił dla Jaśka Paweł. Przez pierwsze noce mały spał tylko tam.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dziecięcy w czerni i bieli

    Skoro czarne, to tablica. Najlepiej na całą ścianę.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dzienny w czerni i bieli

    W pokoju dziennym mocny akcent stanowi ściana z oczyszczonej cegły.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dzienny w czerni i bieli

    Pokój dzienny został podzielony na dwie strefy: jadalną i wypoczynkową.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dzienny w czerni i bieli

    W części wypoczynkowej stoją nowoczesne, proste meble.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dzienny w czerni i bieli

    Czerń, biel, odrobina turkusu, geometryczne wzory pojawiają się w całym mieszkaniu.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dzienny w czerni i bieli

    Biel powiększa optycznie już i tak przestronne wnętrza.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dzienny w czerni i bieli

    Stary masywny stół kupiony za 290 zł i gałąź znaleziona przy drodze. Robią wrażenie, prawda?

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dzienny w czerni i bieli

    Nawet książki na biblioteczce ułożone są kolorystycznie.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dzienny w czerni i bieli

    Turkus. Zdecydowanie.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój dzienny w czerni i bieli

    Podręczny notatnik na ścianie rozdzielającej przedpokój i pokój dzienny.

    Agnieszka Kijowska
  • Pokój roboczy

    Tutaj powstaje część dekoracji - Agnieszki kącik krawiecki.

    Agnieszka Kijowska
  • Przedpokój

    Czarna podłoga w przedpokoju to praktyczne rozwiązanie.

    Agnieszka Kijowska
  • Przedpokój

    Galeria rodzinna na ścianie ciągle się powiększa.

    fot. Agnieszka Kijowska
  • Sypialnia

    Girlandę gwiazdek nad łóżkiem Agnieszka również wykonała samodzielnie.

    Agnieszka Kijowska
  • Sypialnia

    I kolejny, odnowiony własnym sumptem mebel.

    Agnieszka Kijowska

Z zewnątrz nic nie zapowiada rewelacji. Ot wiekowy, choć na razie jednowiekowy, dom z czerwonej klinkierowej cegły, z dwuspadowym dachem, jakich wiele na zachodnich obrzeżach Polski. Dom jest zadbany. W oknach stoją kwiaty i wiszą czarno-białe zasłony.

Renowacja poniemieckiego domu 

Od wejścia uderza kontrast: czerń i biel, przełamywane gdzieniegdzie kolorem. Choć Agnieszka przyznaje, że tego ostatniego planuje wprowadzać do wnętrza coraz więcej: – Z założenia miało być tak kontrastowo, ale dojrzewam, żeby ten kontrast wzbogacić o inne barwy – opowiada.

A skąd pomysł, żeby stuletni poniemiecki dom urządzić w stylu, który można chyba nazwać skandynawskim vintage? Okazuje się, że pomysł na aranżację domu wyprzedził zakup nieruchomości: – Od dawna podobał mi się styl skandynawski. Na podobną modłę urządziłam też nasze pierwsze własne M w bloku. Tam też były jasne ściany, choć tutaj rozciągnęliśmy tę biel również na podłogę, dodając bardzo kontrastowe dodatki. No i wiedziałam, że w domu, na większej przestrzeni będę mogła bardziej poszaleć, choćby wstawiając sprzęty, jak stare, bynajmniej nie kompaktowe meble, które do bloku by nie pasowały lub wręcz zawadzały.

Przeczytaj równieżStyl skandynawski w aranżacji wnętrz 

Renowacja starego domu to niełatwa sprawa. Wyzwanie dla tych, którzy są w stanie poświęcić czas, pieniądze i dużo wysiłku na to, by mieszkać w czterech kątach z duszą. Agnieszce i Pawłowi było o tyle łatwiej, że nabyli dom o zdrowych murach z częściowo przeprowadzonym remontem: – Szukając odpowiedniego budynku oglądaliśmy rudery wymagające generalnego remontu i to nas przerażało, bo wiedzieliśmy, że na to trzeba majątku, a my nie mieliśmy wówczas zbyt wiele pieniędzy. Tutaj były zrobione wszystkie instalacje, a wnętrze niemal dokładnie wyczyszczone, co trochę nas zdziwiło, ale było na rękę – opowiada Agnieszka

Kreatywność wyzwolona

Tam gdzie brak środków finansowych, tam rodzi się kreatywność. A Agnieszka przyznaje, że wiele ciekawych i noszących piękne efekty rozwiązań podsunęła im oszczędność: – Niedostatek finansów wyzwolił w nas kreatywność. Zaczęliśmy wyszukiwać stare meble, które moglibyśmy odnowić. Szukaliśmy rozwiązań niedrogich, a zarazem efektownych. I robiliśmy wszystko pod siebie. Miało nam się przede wszystkim podobać. I wydobyć z naszego domu jego prawdziwą duszę.

Prawie wszystko w domu robili i robią sami: od hydroizolacji wokół budynku, poprzez malowanie desek i glazury na podłodze, po renowację mebli i wykonywanie drobniejszych dekoracji.
Większość mebli, Agnieszka wyszukuje w internecie. Czy zajmuje jej to dużo czasu? – Nie, bo nauczyłam się przeczesywać sieć nader sprawnie. Wiem, czego chcę i w jaki sposób tego szukać, by szybko wyciągnąć to, co akurat jest mi potrzebne. To chyba taka specjalizacja – śmieje się. – Widzisz ten stół? – pyta, wskazując solidny drewniany mebel na toczonych nogach i z ozdobnymi okuciami. – Kupiliśmy go za 290 zł, co nas samych zdziwiło. Wiele mebli zdobyliśmy za bezcen.

Od pasji do... pracy?

Dom stał się dla Agnieszki i Pawła wspólną pasją i szybko podzielili się zadaniami. Ona wyszukuje inspiracji, wymyśla, kupuje przeróżne sprzęty, szyje wszelką domową galanterię, dopasowuje i dopracowuje detale, zaś on dba o sprawy techniczne i realizuje jej najbardziej szalone pomysły, ciągle podnosząc poprzeczkę: – Paweł stale uczy się, jak coraz lepiej odnawiać meble. Ma rosnącą bazę narzędzi, wiedzę i doświadczenie. Ostatnio wyspecjalizował się w usuwaniu powłok metodą sodowania i naprawdę świetnie mu to wychodzi. Sodowanie usuwa dokładnie, nie naruszając struktury drewna. Myślę, że mógłby takie meble śmiało sprzedawać. I on się na tym zastanawia – uśmiecha się z dumą Agnieszka, w której dojrzewa pomysł, żeby aranżacją wnętrz zająć się zawodowo. Ich własny dom ma już za sobą pierwszą profesjonalną sesję do magazynu wnętrzarskiego i masę pozytywnych komentarzy, a jego dekoratorka myśli o nowych wyzwaniach. Choć we własnym domu też ciągle pojawiają się nowe pomysły. Niemniej ciekawe, jak te zrealizowane dotąd.

Niektóre rzeczy wymagały czasu, inne wychodziły bardzo spontanicznie: – Spodobał mi się pomysł żyrandola z gałęzi. Powiedziałam o nim Pawłowi. A, że akurat była burza i na poboczu przyuważył idealną gałąź... – wspomina Agnieszka. – Montaż zajął w sumie chyba pół godziny, a efekt bardzo mi się podoba. Najbardziej lubię w niej to, że świetnie się nadaje do dekoracji przy różnych okazjach. Na święta wisiały na niej gwiazdki i bombki, a teraz zbliżają się urodziny naszej córeczki Zosi, na które przyozdobimy gałąź kolorowymi pomponami.

Książki poustawiane kolorami

W tym domu pełno jest smaczków w postaci detali, które nadają klimatu i niezwykłego uroku. Każdy drobiazg, starannie przemyślany, dobrany i wykonany ma swoje miejsce. Ściany nie straszą pustką. Pełno na nich ozdób: różnych wielkości i wzorów ramek z fotografiami oraz grafikami, a także innych dekoracji. Kanapy kuszą miękkością dekoracyjnych poduszek i pledów. Nawet książki na biblioteczce poukładane są kolorami. I mimo łączenia wielu elementów w pozornie całkiem odmiennych, a nawet sprzecznych stylach, wszystko pięknie pasuje. Spójność zapewnia konsekwentne trzymanie się bazy kolorystycznej – czerni i bieli. Reszta pięknie się na tym tle komponuje: ozdobne stare meble, proste ramki z nowoczesną grafiką, żyrandol z brzozowej gałęzi... Jest ciepło, domowo. Jest pięknie. I dynamicznie, bo po pierwsze w starym domu zawsze jest coś do zrobienia – adaptacja poddasza, ogród, w którym na obsadzenie roślinami czekają wysypane grubym żwirem alejki, a wreszcie ogrodowe miejsce relaksu, które wymyślił sobie Paweł. Z drugiej strony jest pasja, która ciągle każe coś zmieniać, udoskonalać, upiększać. Teraz przyszła pora na kolor: – Planuję teraz zmienić zasłony na kolorowe. Kusi mnie ostatnio żółty – wyznaje nasza gospodyni. – I wiem już, że nigdy nie przestanę urządzać, bo zawsze wymyślę coś nowego. To wciąga. 

Autor: Joanna Turakiewicz
0komentarzy