Smród z sąsiedniej inwestycji - kiedy poznamy konkrety ustawy odorowej?

Ustawa odorowa czeka na wdrożenie od siedmiu lat, ale są szanse, że jej ostateczny kształt zobaczymy jeszcze w tym roku.
  • Ustawa odorowa ma lepiej chronić prawa mieszkańców

    Sąsiedztwo uciążliwych zapachowo inwestycji budzi sprzeciw tych, którzy takiego sąsiedztwa sobie nie życzą.

    Waldemar Wylegalski

Najważniejsza polityka gminy

Problemy związane z sąsiedztwem niechcianych inwestycji takich jak kurze fermy, przemysłowe hodowle, oczyszczalnie ścieków, miejsca recyklingu i wiele innych narastają. Coraz więcej osób wyprowadza się z miast, oczekując ciszy i spokoju, ale dość szybko napotyka inwestycje, których towarzystwa nie chce. Wszystko przez to, że projekty niemożliwe do przeprowadzenia w mieście nie przeszkadzają włodarzom gmin, którzy dość często są zainteresowani zlokalizowaniem na swoim terenie podobnych przedsięwzięć.

Przeczytaj też: Jak ośrodek pomocy społecznej może pomóc ubogim i zadłużonym lokatorom

Dużo zależy i zależeć będzie od polityki gminy. Niektóre deklarują wprost, że są i zamierzają być gminami wiejskimi, w tym upatrując swoją przyszłość. To tam inwestycje w przemysł fermowy są mile widziane, a głosy sprowadzających się mieszkańców lekceważone. To musi budzić konflikty z mieszkańcami, którzy mają zupełnie inne oczekiwania i nadzieje na spokojne sąsiedztwo. Zupełnie inaczej jest z gminami podmiejskimi lub turystycznymi, dla których podobne inwestycje mogą oznaczać spadek atrakcyjności, a w konsekwencji mniejszy ruch turystyczny (lub mniej chętnych do sprowadzenia się), a więc również mniejsze zyski.

Rozpoznanie polityki gminy jest kluczowe, bowiem docelowo większość instrumentów mających wpływ na kwestie odorowe ma znaleźć się w rękach wójtów, burmistrzów i prezydentów. Jedna ich decyzja spowodować może, że ceny działek w okolicy takiej inwestycji spadną – a tak zwykle się dzieje – o 30-50 procent.

Potrzeba narzędzi prawnych do walki ze smrodem

Ostatnio temat odorów nabrał znów medialnego rozmachu za sprawą Siemianowic Śląskich. Tamtejszy prezydent wprost zwrócił się o pomoc do mieszkańców w walce z firmą recyklingową, która jego zdaniem jest męczącym sąsiedztwem dla mieszkańców,w dodatku ostatnio płonęła, stwarzając zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców. Ale narzędzia – nawet prezydent miasta – ma niewielkie, by cokolwiek z tym zrobić. Potrzebne są nowe, konkretne przepisy. Na razie mieszkańcy, którzy nie zgadzają się na sąsiedztwo np. kurzych ferm może nie są na przegranej pozycji, ale mają ograniczone możliwości skutecznego przeciwdziałania podobnym projektom.

Ma to zmienić tzw. ustawa odorowa (lub antyodorowa), która ma wskazać, jakiego rodzaju uciążliwości i w jakim rozmiarze będą akceptowane w pobliżu domostw i określi również odległości, które będą musiały być zachowane, by skutecznie inwestycje przeprowadzić.

Przepisy unijne nie regulują wprost kwestii emitowania odorów do atmosfery, nie można więc bezpośrednio przywołać i wdrożyć unijnych przepisów u nas. Każdy kraj radzi sobie z tymi problemami sam i wypracowuje autorskie rozwiązania. Jak się wydaje model niemiecki, gdzie określono wartości graniczne rozmaitych substancji w powietrzu, docelowo wydaje się wart wdrożenia także w naszym kraju.

Sprawdź: Czym grozi Lex Developer - projekt ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych 

Zapach można zmierzyć, trudniej go ocenić

Wbrew pozorom mierzenie odorów nie jest trudną rzeczą – intensywność czy częstotliwość ich emitowania da się zmierzyć. Gorzej jest z oceną ich uciążliwości – dla jednych nie do zniesienia będzie „zapach" z kurzych ferm oddalonych o setki metrów, inni nie będą widzieć problemu w sąsiedztwie np. zakładów mięsnych. Faktem jest jednak, że wrażliwość na smród znacząco wzrasta, podobnie jak liczba skarg na fetory, wpływająca co roku do służb.

O ile jeszcze w 2010 roku było ich 500, to w roku 2017 o niemal 1000 więcej. A będzie ich przybywać. Tym bardziej, że jak wiele wskazuje zwiększy się liczba inwestycji, których działalność może zostać uznana za źródło odorów. Nie będą to jedynie fermy, rzeźnie, przedsiębiorstwa zajmujące się hodowlą zwierząt futerkowych czy przetwórstwem ryb. Źródłem odorów mogą stać się również mleczarnie, gorzelnie, browary, zakłady przemysłu chemicznego, papiernie, biogazownie, przemysł paliwowy, a nawet palarnie kawy.

Są szanse na większą kontrolę przez mieszkańców

Dla mieszkańców istotne jest to, że tego rodzaju inwestycje będą mogły być prowadzone wyłącznie tam, gdzie obowiązują ważne plany zagospodarowania przestrzennego. Te są jednak na terenach wiejskich rzadkością, ale dla mieszkańców nie musi być to problem, o ile przepisy wejdą w życie. Dotychczas bowiem brak planów zagospodarowania przestrzennego sprawiał, że zgody na inwestycję wydawano na podstawie decyzji o warunkach zabudowy (a w tym wypadku udział społeczeństwa np. w konsultacjach społecznych był często niewystarczający i nie gwarantował mieszkańcom ochrony ich interesów przed niechcianym sąsiedztwem odorowych inwestycji).

Czytaj także: O jakich kontrolach i przeglądach trzeba pamiętać mieszkając w domu jednorodzinnym

Nawet jeśli plany zagospodarowania przestrzennego dopuszczać będą takie inwazyjne projekty (ich tworzenie ma odbywać się w pełni jawnie, przy udziale mieszkańców) to i tak zagwarantowane prawnie będą odpowiednie odległości takich firm od ludzkich siedzib, by ewentualne dolegliwości związane ze smrodem były jak najmniejsze. Zapowiedzi mówią, że nowe przepisy, dające więcej narzędzi kontrolnych mieszkańcom, zostaną przyjęte jeszcze w tym roku.

Autor: Sławomir Bobbe
2komentarzy