Śmieciowa rewolucja ze skutkami na lata

Najpóźniej w 2020 roku wszystkie gminy w Polsce powinny poddawać recyklingowi przynajmniej połowę odpadów. To spore wyzwanie, bo jeszcze w 2015 roku wyniósł on zaledwie 26 procent.
  • Od lipca segregacja z nowymi zasadami

    Szacuje się, że w przynajmniej połowie polskich gmin dojdzie do małej rewolucji w sposobie zbiórki odpadów komunalnych, ponieważ z wejściem w życie rozporządzenia wszędzie zaczął obowiązywać Wspólny System Segregowania Odpadów (WSSO). Ma to na celu ujednolicenie (dotychczas różnorodnych) systemów segregacji odpadów w polskich gminach.

    Tomasz Bolt

Aby dojść do zakładanego poziomu recyklingu, trzeba było inaczej, jeszcze bardziej selektywnie, zorganizować odbiór śmieci. Nowe przepisy, które zaczęły obowiązywać w lipcu tego roku wprowadzają jednakowe pojemniki (i worki na odpady) o we wszystkich gminach w Polsce. Mają one być oznaczone kolorami lub stosownym napisem mówiącym o tym, jaki rodzaj odpadów na do nich trafiać.

PolecamyUpcykling – nowe rzeczy zrobione ze śmieci 

Każdy z kolorów odpowiadać będzie za gromadzenie konkretnego rodzaju odpadów przeznaczonych do recyklingu. Jednolity system gromadzenia i odbioru odpadów wymusiły na Polsce unijne przepisy. Gdyby ich nie wprowadzono, Polska mogłaby stracić te unijne dotacje, które przeznaczone są na gospodarkę śmieciową.

Pojemnik (worek) niebieski – w wielu gminach będzie największą nowością 

Trafiać do niego będzie wyłącznie papier, karton, kolorowe ulotki i katalogi, prasa codzienna i kolorowa, stare zeszyty czy książki, a także wykonane z papieru opakowania. Obecnie tego rodzaju odpady wyrzucane były razem z plastikiem i metalami do kontenerów żółtych. Powodowało to jednak spore problemy – plastikowe śmieci to często butelki po napojach, wiele z nich nie było do końca opróżnianych, a wylana w kontenerze zawartość dostawała się również do odpadów papierowych. Zalany, mokry papier z punktu widzenia ponownego wykorzystania stawał się bezużyteczny. Co więcej, wielu osobom łatwiej będzie zrozumieć, że niebieski pojemnik na papier nie nadaje się do gromadzenia w nim kartonów po sokach czy mleku.

Kontener żółty – będzie kolejnym rodzajem pojemnika na odpady 

Trafiać do niego mają tylko odpady metalowe i plastikowe. Te ostatnie powinny być zgniecione i opróżnione, a butelki typu PET pozbawione nakrętek (te chętnie przygarną szkoły czy osoby biorące udział w ich zbieraniu dla celów charytatywnych). Również do tego pojemnika wyrzucane być powinny foliowe reklamówki, kartoniki po napojach i mleku, a także opakowania aluminiowe i kapsle od butelek.

Warto przeczytać10 pomysłów na ponowne wykorzystanie butelek PET 

Do zielonego wyłącznie szkło

Tego rodzaju worki i kontenery funkcjonują już w większości gmin, niektóre organizują zbiórkę szkła kolorowego i białego do różnych pojemników, będzie to możliwe także teraz. Trafiać tu będą wszystkie opakowania szklane – butelki (bez metalowych nakrętek) czy słoiki (również bez nakrętek i zawartości). Nie są to jednak pojemniki do których należy wyrzucać wszystko co wydaje się być szkłem – tak jest chociażby ze świetlówkami, szybami samochodowymi, kryształami, ceramiką czy lustrami.

Pojemnik brązowy na odpady biodegradowalne

Różnica w tym wypadku nie będzie wielka, polegać będzie głównie na zmianie nazewnictwa. Dotąd brązowe kontenery były oznaczone jako te, do których należy zbierać tzw. odpady zielone, co dla części osób było bardzo mylące. Teraz będą oznaczone jako te właściwe dla odpadów biodegradowalnych. Trafiać więc będą mogły do nich oprócz trawy, liści czy gałęzi także na przykład resztki jedzenia (ale nie kości), które w wielu domach zamiast w koszu, „lądują" w toalecie, przyczyniając się do zwiększonego zużycia wody.

Przeczytaj: Ustawa antyodorowa – priorytet Ministerstwa Środowiska

Szare pojemniki po staremu

Oczywiście we wszystkich gminach dalej funkcjonować będą szare kontenery na śmieci zmieszane, czyli wszystkie te, których nie można poddać recyklingowi, a jednocześnie nie należące do tych, które uznawane są za niebezpieczne (typu akumulatory, baterie, leki, smary i oleje). Te można wrzucić do specjalnych pojemników (te na baterie znaleźć można właściwie w każdym większym markecie czy w placówkach Poczty Polskiej) albo zawieźć do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK), który ma obowiązek prowadzić każda gmina.

Prawdopodobnie część osób będzie zaskoczona tym, że przepisy weszły w życie, a pojemniki na śmieci są wciąż te same. Ma to związek z tym, że najszybciej ma zmienić się oznakowanie pojemników (gminy dostały na to tylko pół roku). Natomiast ich wymiana może trwać nawet pięć lat, do 30 czerwca 2022 roku. Chodzi o to, że samorządy podpisały niejednokrotnie wieloletnie umowy z odbiorcami śmieci, których nie można dowolnie wypowiedzieć.

Wymiana pojemników na odpady – kto za nią zapłaci?

Będzie to zależało od sytuacji w poszczególnych gminach. – Cytując przepisy – zgodnie z art. 5 ust. 1 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, właściciele nieruchomości zobowiązani są do wyposażenia nieruchomości w pojemniki służące do zbierania odpadów komunalnych – podkreśla Marta Stachowiak, rzecznik prezydenta Bydgoszczy. – Jednakże uchwała Rady Miasta Bydgoszczy w sprawie szczegółowego sposobu i zakresu świadczenia usług w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, w zamian za opłatę uiszczoną przez właścicieli nieruchomości, miasto Bydgoszcz świadczy usługę wyposażenia nieruchomości w pojemniki lub worki do zbierania odpadów komunalnych oraz utrzymania pojemników w odpowiednim stanie sanitarnym, porządkowym i technicznym. Zgodnie z umowami zawartymi między Miastem a firmami wywozowymi, do wyposażenia nieruchomości w pojemniki zobligowani są przedsiębiorcy odbierający odpady. Koszty z tym związane wkalkulowano w cenę odbioru odpadów. Mieszkańcy nie ponoszą z tego tytułu dodatkowych opłat.

Przeczytaj: Formalności związane z altaną śmietnikowa przed domem

Nie oznacza to jednak, że tak być musi w przypadku wymiany pojemników na nowe. – Dziś jeszcze za wcześnie kalkulować, nie wiemy też czy w najbliższym czasie nie będzie kolejnych zmian w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, a doświadczenie pokazuje, że zmiany się dokonują – zauważa rzecznik. 

Autor: Sławomir Bobbe
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

Widzę dwa problemy - pierwszy - i tak bydło nie umie segregowac odpadów, mieszkam już na trzecim nowiutkim osiedlu i za każdym razem widzę, że możliwości intelektualne mieszkańców są zbyt małe, zeby zruzmiec podział na dwa śmietniki - suche i mokre/zmieszane, a co dopiero na trzy, cztery czy więcej
drugi - dlaczego ktoś zarabia na mojej pracy? podział śmieci powoduje możliwość recyklingu, a więc zarobienia (można sprawdzić ile firmy mają dochodu, które zajmują się recyklingiem), ale moje opłaty za smieci ciągle wracają... i tutaj, wracając do punktu pierwszego, zaczynam rozumiec ludzi, którzy mają wyjeb...
zed, 26.07.2017, 08:32