Segregacja odpadów na pięć frakcji – jeszcze nie w 2019 roku

Tuż przed wejściem w życie nowych przepisów dotyczących segregacji odpadów rząd wycofał się z wprowadzenia zmian i przesunął je o rok. Niektóre gminy nie zdążyły po prostu przygotować się do zmian, ale jest i drugie dno zmiany terminów.
  • Segregacja śmieci powstrzymuje wzrost cen za wywóz odpadów

    Na dzielenie odpadów na pięć frakcji poczekać będziemy musieli do 2020 roku.

    Łukasz Kaczanowski

Samorządy od dłuższego czasu przygotowywały się do zmian w zasadach segregacji odpadów. W naszym kraju odbiór i sposób segregacji odpadów należy do ich kompetencji. W niektórych gminach w w osobnych pojemnikach odbiera się papier, metal, szkło, plastik i odpady zmieszane. W innych do żółtych pojemników wrzuca się trzy rodzaje odpadów – papier, metal i plastik, jeszcze w innych dzieli się śmieci na frakcje suche i mokre. Wiele zależy od tego, czy gmina ma dostęp albo podpisaną umowę ze spalarnią odpadów i kompostownię. Jednak od 2019 roku system selektywnej zbiórki odpadów miał przejść prawdziwą rewolucję polegająca na ujednoliceniu zasad selektywnej zbiórki. Przygotowywały się do niej nie tylko gminy, ale również spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty i firmy ze śmieciowej branży. 

– W całej naszej spółdzielni przystosowaliśmy altany śmietnikowe do nowych zasad. Po prostu je przebudowaliśmy i powiększyliśmy, bo inaczej nie moglibyśmy zmieścić wszystkich pojemników na odpady, a nie chcemy by te stały na zewnątrz. Inwestycja trochę nas kosztowała, ale na szczęście nasze konstrukcje są wykonane z lekkich, ażurowych materiałów i nie musieliśmy wykonywać większych inwestycji budowlanych. Są jednak spółdzielnie, w których śmietniki wykonane są z cegły - tam przebudowa nie była taka łatwa i tania - mówi prezes jednej ze spółdzielni mieszkaniowych na Kujawach.

Mieszkańcy nie chcą płacić więcej za wywóz śmieci - ale wkrótce zapłacą

Powszechnie uważa się jednak, że wstrzymano śmieciową rewolucję z powodu kosztów, które ponieść będą musieli mieszkańcy. Spóźnialskie gminy były tylko pretekstem, który wykorzystano do uzasadnienia decyzji o opóźnieniu we wdrażaniu zmian. Nie ma bowiem wątpliwości, że za śmieci trzeba będzie zapłacić dużo więcej. Jeśli dotąd odpady segregowane były do trzech rodzajów pojemników (np. żółte – papier, metal, plastik, zielone – szkło, czarne – odpady zmieszane), tak teraz tych pojemników będzie pięć. Osobne dla papieru (pojemniki niebieskie), szkła (zielone), metalu i plastiku (żółte), odpadów organicznych (brązowe) i odpadów zmieszanych (czarne). I po każdą frakcję osobno będą musiały przyjeżdżać auta firm zajmujących się wywozem odpadów.

Przeczytaj również: Kiedy trzeba, a kiedy warto przeprowadzić deratyzację? 

Tylko ten fakt oznacza potężne podwyżki cen wywozu śmieci. Już teraz mówi się o tym, że aby zbilansować system odbioru i przetwarzania odpadów podwyżka w zależności od gminy powinna wynieść od 100 do nawet 250 procent. I te pieniądze zapłacić będą musieli mieszkańcy. Na to, w roku wyborczym, nikt zgodzić się nie chciał Co gorsza, wkrótce okaże się, że im gorzej mieszkańcom szła będzie segregacja tym więcej będą płacić. Wszystko przez to, że zobowiązaliśmy się wobec Unii Europejskiej do spełnienia limitu, który zakłada że połowa odpadów komunalnych będzie odpadami posegregowanymi. 50-procentowe poziomy recyklingu dotyczą szkła (z tym akurat mamy najmniej problemów), tworzyw sztucznych, papieru i metalu. I poziomy te wypełnić będziemy musieli już w przyszłym roku, jeśli się to nie uda, na Polskę będą mogły zostać nałożone wysokie kary. O ile są w naszym kraju gminy, które z segregacją radzą sobie całkiem nieźle i już teraz spełniają zakładane na ten rok poziomy recyklingu, to średnie poziomy recyklingu sięgają około 30 procent.

Koniec taryfy ulgowej dla tych, którzy nie potrafią segregować odpadów

Dlatego w wielu gminach kończy się powoli przyzwolenie na lekceważenie segregacji odpadów. Obecnie można zadeklarować segregację odpadów (i płacić niższe stawki za ich wywóz) albo otarcie zadeklarować, że na sortowanie śmieci nie ma się ochoty i przyjąć wyższą stawkę za wywóz. Oczywiście z tej drugiej możliwości korzysta niewiele osób. Nie oznacza to jednak, że ci którzy deklarowali selekcje odpadów faktycznie to robią. Gminy maja już możliwości nakładania wyższych opłat na wspólnoty, których mieszkańcy mimo deklaracji nie segregują właściwie odpadów. Podobnie jest z właścicielami domów jednorodzinnych. Na razie firmy wywozowe upominają mieszkańców, wspiera ich w wydawaniu ostrzeżeń administracja, ale wkrótce tolerancja dla tego typu zachowań przestanie obowiązywać. Nie wiadomo jednak ciągle, co zrobić z fatalnie segregowanymi odpadami w śmietnikach przy budynkach wielorodzinnych. Nikt nie jest bowiem w stanie sprawdzić, kto dokładnie sortuje śmieci, a kto tego nie robi. Wprowadzanie odpowiedzialności zbiorowej może nie tylko demotywować tych, którzy starają się sortować śmieci, ale i wywołać spory sądowe, gdy każe im się płacić kary.

Autor: Sławomir Bobbe
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

A my dzielim śmieci na te co palim w nocy i na te co palim w dzień :)
Nosacz, 21.01.2019, 08:47