Rządowe mieszkania zajmują osoby, którym te lokale nie przysługują. Przyznał je szef KPRM

Jak donosi „Rzeczpospolita”, ponad połowę rządowych lokali przeznaczonych dla najważniejszych osób w państwie zajmują urzędnicy niższego szczebla.
  • rządowe mieszkania

    Za zmiany w przydziale rządowych mieszkań odpowiada Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

    Bruno Fidrych

Rządowe mieszkania w Warszawie, przeznaczone dla ministrów i innych najwyższych urzędników państwowych, zajmują głównie urzędnicy średniego szczebla – odkryła „Rzeczpospolita". Choć ustawa jasno określa, komu takie lokale przysługują, w 2019 r. szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów podjął kontrowersyjną decyzję, by rozszerzyć krąg uprawnionych.

Rządowe mieszkania w Warszawie. Wynajem za grosze ze sprzątaniem w cenie

Wynajem mieszkania w Warszawie nie jest tani – chyba że ma się dostęp do lokali na rządowym osiedlu VIP-ów. Chodzi o nieduże bloki przy ul. Grzesiuka na warszawskim Mokotowie, w których znajduje się 59 mieszkań zbudowanych w latach 90. dla ministrów i innych urzędników państwowych najwyższego szczebla. Podczas gdy zwykły najemca płaci w stolicy za mieszkanie ok. 3,5–6 tys. zł miesięcznie, użytkownicy rządowych lokali mieszkają w świetnej lokalizacji za 1,7–2,5 tys. zł miesięcznie. Dodatkowo w cenie jest parking, ochrona i sprzątanie.

Zobacz: We własnym domu lub mieszkaniu żyje 84 proc. Polaków

„Rzeczpospolita" odkryła jednak, że obecnie aż 33 z 50 wynajętych rządowych lokali zajmują nie ministrowie, tylko urzędnicy znacznie niższej rangi. To m.in. parlamentarzyści i szeregowi pracownicy administracji państwowej. Jak zdradził anonimowy urzędnik KPRM, najważniejsze osoby w państwie na ogół nie chcą korzystać z tych mieszkań, bo nie odpowiada im standard.

– To raczej styl gierkowski, jak w hotelu. Dlatego zdarzały się pustostany – wyjaśnia senator Antoni Mężydło, który od 1998 r. wynajmuje jeden z rządowych lokali.

Na niewielką atrakcyjność rządowego osiedla wskazywałby też fakt, że aż 17 tanich mieszkań w świetnej lokalizacji nie ma obecnie najemców.

Szef KPRM otworzył furtkę. Ekspert z PAN: „To niezgodne z ustawą"

Jak to możliwe, że w rządowych mieszkaniach mieszkają osoby, które zgodnie z ustawą nie mają do nich prawa? Furtka pojawiła się w listopadzie 2019 r., kiedy to szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk wydał zarządzenie rozszerzające krąg osób uprawnionych do rządowych lokali. Szef KPRM przyznał sobie prawo do udostępniania tych mieszkań osobom niewymienionym w ustawie, m.in. kierownikom instytucji państwowych czy parlamentarzystom. Jeśli wniosek o przyznanie lokalu zostanie rozpatrzony pozytywnie, uprawnieni mogą z niego korzystać przez rok. Później mogą złożyć kolejny wniosek.

Rządowe mieszkania są więc wynajmowane zgodnie z prawem, choć można mieć wątpliwości, czy aby nie doszło do nadużycia. Ostre zdanie w tej kwestii wyraził np. prof. Antoni Kamiński z Polskiej Akademii Nauk. Uważa on, że zarządzenie szefa KPRM służy po prostu do obchodzenia ustawy.

– Ustawa wyraźnie określa, komu można wynajmować rządowe mieszkania, nie powinno się zarządzeniem rozszerzać kręgu uprawnionych – podkreśla cytowany przez „Rzeczpospolitą" prof. Kamiński.

Sprawdź: Duże kary finansowe dla trzech banków od UOKiK

Autor: Przemysław Zańko
0komentarzy