Moja Woda a sprzedaż domu. Czy program dopłat do zbiorników wodnych utrudni sprzedanie nieruchomości?

Rząd zapowiedział program dopłat do budowy przydomowych instalacji retencyjnych. Istnieje jednak ryzyko, że taki obiekt może utrudnić potem sprzedaż domu.
  • oczka wodne moja woda

    Niejasne przepisy związane ze zbiornikami wodnymi budzą wątpliwości prawników.

    123RF.com

„Moja Woda" to rządowy program, który ma ruszyć od 1 lipca 2020 r. W jego ramach będzie można uzyskać dofinansowanie do zakupu, montażu i uruchomienia instalacji do retencji wody, czyli m.in. zbiorników na deszczówkę, oczek wodnych i urządzeń służących do nawadniania. Prawnicy zwracają jednak uwagę na niejasne przepisy Prawa wodnego, które mogą utrudnić sprzedaż działek, na których znajdują się zbiorniki wodne.

„Moja Woda" – dopłaty do retencji wody deszczowej

„Moja Woda" to program przygotowany przez Ministerstwo Klimatu oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jego uruchomienie zapowiedziano na 1 lipca, zaś celem programu jest wspieranie budowy instalacji retencyjnych na przydomowych działkach. Chodzi o to, aby w obliczu niekorzystnych zmian klimatycznych Polacy mogli zatrzymywać i wykorzystywać większą część wody pochodzącej z opadów i roztopów.

Jak dotąd nie ujawniono wszystkich szczegółów. Wiadomo, że z programu „Moja Woda" będą mogli skorzystać właściciele domów jednorodzinnych, którzy zbudują na swojej posesji instalację do retencji wody. Nabór wniosków ruszy 1 lipca 2020 r. w wojewódzkich funduszach ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Do uzyskania jest kwota nawet 5000 zł, która może pokryć do 80 proc. kosztów inwestycji. Uwzględniane będą tylko wydatki poniesione po 1 czerwca 2020 r. Ocenia się, że budżet programu pozwoli na dofinansowanie ok. 20 tysięcy instalacji.

Sprawdź: Deszczówka: jak ją gromadzić i wykorzystywać w ogrodzie?

Dofinansowanie w ramach „Mojej Wody" można przeznaczyć na:

  • oczko wodne,
  • podziemny lub naziemny zbiornik retencyjny (zbiornik na deszczówkę),
  • instalację rozsączającą,
  • przewody odprowadzające wody opadowe,
  • elementy służące do nawadniania.

Program ma działać do 2024 r., przy czym ostatnie wnioski będzie można składać do 30 czerwca 2024 r.

„Moja Woda" utrudni sprzedaż domu?

Program „Moja Woda" budzi jednak pewne obawy, a to z powodu niejasnych przepisów, jakie weszły w życie w 2018 r. w ramach nowelizacji Prawa wodnego. Ustawa głosi bowiem, że przy sprzedaży działek, na których znajdują się „śródlądowe wody stojące", Skarb Państwa ma prawo pierwokupu. Oznacza to, że chcąc sprzedać taki grunt, trzeba poinformować o tym starostę, ma on bowiem pierwszeństwo przy zakupie. Jeśli przez miesiąc starosta nie wyrazi chęci kupienia działki, można podpisać umowę z innym nabywcą.

Zobacz: Co grozi za mieszkanie na działkach ROD?

W czym tkwi problem? W tym, że określenie „śródlądowe wody stojące" jest niejasne. Już kilka lat temu pojawiły się głosy, że teoretycznie pod tę kategorię mogą podpadać także np. przydomowe oczka wodne czy baseny. Ustawa Prawo wodne jest na tyle nieprecyzyjna, że dopuszcza taką interpretację:

– Przepisy o śródlądowych wodach stojących stosuje się (..) do wód znajdujących się w zagłębieniach terenu powstałych w wyniku działalności człowieka, niebędących stawami – podaje ustawa.

Rząd: utrudnień przy sprzedaży nie będzie. Prawnicy: to nie takie proste

Rząd zapewnia, że celem ustawodaswcy nie było utrudnianie sprzedaży prywatnych działek ze zbiornikami wodnymi. Do tego problemu odniosło się w 2018 r. Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Opublikowało ono opinię prawną, która jasno stwierdza, że oczka wodne czy baseny nie są śródlądowymi wodami stojącymi:

Zagłębienia terenu, o których mowa w art. 23 ust. 2, nie mogą być utożsamiane z:
1) rowami, które (..) stanowią urządzenia melioracji wodnych, podobnie jak sztuczne stawy (...),
2) basenami oraz ogrodowymi oczkami wodnymi, albowiem zgromadzona w nich woda nie jest pochodzenia naturalnego, stąd nie podlega ochronie zgodnie z ustawą Prawo wodne.

Również Ministerstwo Środowiska wypowiedziało się w 2018 r. w tym samym duchu, zaznaczając, że w przypadku prywatnych działek ze zbiornikami wodnymi nie ma mowy o prawie pierwokupu przez starostę.

Opinie ministerstwa nie rozwiązują jednak problemu. Niezależnie od rządowej interpretacji źródłem prawa pozostają nadal przepisy ustawy Prawo wodne, te zaś są w dalszym ciągu niejasne. Oznacza to, że teoretycznie problemy przy sprzedaży posesji z oczkiem wodnym czy basenem mogą się pojawić.

– Z całą pewnością można stwierdzić, że w obecnym brzmieniu przepisów sprzedaż gruntów ze zbiornikami wodnymi będzie nastręczała problemów właścicielom nieruchomości – podają cytowani przez wp.pl prawnicy Magdalena Mila i Michał Wojciechowski z kancelarii Norek i Wspólnicy.

Przeczytaj: Przeciętny Polak wydaje dwie trzecie dochodów na stałe opłaty

Eksperci podkreślają, że w teorii sprzedaż działki ze zbiornikiem wodnym może zostać uznana za nieważną, jeśli starosta nie miał szansy skorzystać z prawa pierwokupu. Takiego problemu nie będzie z kolei przy zamianie czy darowiźnie nieruchomości.

Czy jednak faktycznie jest się czego obawiać? Znowelizowane Prawo wodne obowiązuje od 2018 r., jednak jak dotąd media nie donosiły o przypadkach problemów ze sprzedażą domu przez zbiornik wodny na działce. Również przedstawiciele samorządów cytowani przez wp.pl zapewniają, że nie słyszeli o takich przypadkach. Sugerowałoby to, że groźne przepisy w praktyce są martwe. Teoretycznie jednak zagrożenie istnieje, co warto brać pod uwagę w przypadku chęci skorzystania z programu „Moja Woda". 

Autor: Przemysław Zańko
0komentarzy