Kto i ile zapłaci za deszczówkę wg nowych przepisów Prawa wodnego?

Od 1 stycznia 2018 obowiązują nowe przepisy Prawa wodnego, które mówią m.in. o opłatach za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej, nazywane podatkiem od deszczu. Kto zapłaci za deszczówkę?
  • Większość gmin ciągle nie przesłała mieszkańcom informacji o wysokości opłat za deszczówkę.

    Andrzej Wiśniewski

Ostatecznie zasady egzekwowania nowego podatku i sposoby jego naliczania ustalić muszą samorządy – wójtowie, burmistrzowie i prezydenci. Mają im w tym pomóc wyliczenia powiatowych inspektorów nadzoru budowlanego. W związku z nowymi przepisami niektóre samorządy już zapowiedziały podwyżki (np. Poznań), inne ciągle zastanawiają się, jak wyliczyć powierzchnie objęte opłatami i jakie stawki przyjąć (jak w Trójmieście), a jeszcze inne zapowiedziały, że podatek od „deszczówki" biorą na siebie i mieszkańcy (rozumiani jako osoby fizyczne) nie poniosą w związku z nowymi przepisami żadnych dodatkowych kosztów (jak Bydgoszcz).

Przeczytaj: Budowa przydomowej oczyszczalni ścieków – jak ją przeprowadzić

Gminy mają jeszcze trochę czasu na dokonanie wyliczeń i pobranie opłat za deszczówkę – muszą to zrobić do końca marca 2018 roku (a mieszkańcy będą mieli 14 dni od daty doręczenia informacji na przelanie określonej kwoty na wskazane konto).

Kto i ile będzie musiał zapłacić za odprowadzenie deszczówki?

Przepisy precyzują, że opłata za deszczówkę zostanie wprowadzona dla posiadaczy nieruchomości o powierzchni większej niż 3,5 tysiąca metrów kwadratowych lub dla tych, którzy zabudowali działkę w przynajmniej 70 procentach. Nowe opłaty najbardziej dotknąć miały między innymi właścicieli marketów z ich ogromnymi parkingami, a także właścicieli biurowców i magazynów. Oni istotnie zapłacą najwięcej, ale nowy podatek dotknie też spółdzielców (szacuje się, że dla nich opłata za odprowadzanie wód opadowych wzrośnie o około 60 procent), ale również wspólnoty mieszkaniowe. Warto jednak zaznaczyć, że regulacja dotyczy terenów, które nie są ujęte systemami kanalizacji otwartej lub zamkniętej. Wyłączone spod działania przepisów ustawy zostały kościoły i związki wyznaniowe oraz drogi publiczne.

Ustawa wskazuje, że maksymalna stawka opłat nie będzie mogła być wyższa niż 1 złoty za metr kwadratowy powierzchni. Mówi o tym art. 274 ustawy Prawo wodne. I tak, stawka maksymalna „za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej na skutek wykonywania na nieruchomości o powierzchni powyżej 3500 mkw. robót lub obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem mających wpływ na zmniejszenie tej retencji przez wyłączenie więcej niż 70% powierzchni nieruchomości z powierzchni biologicznie czynnej na obszarach nieujętych w systemy kanalizacji otwartej lub zamkniętej:" wyniesie:

a) bez urządzeń do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem – 1,00 zł za 1 mkw. na rok,

b) z urządzeniami do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych o pojemności do 10% odpływu rocznego z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem – 0,60 zł za 1 mkw. na rok,

c) z urządzeniami do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych o pojemności od 10 do 30% odpływu rocznego z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem – 0,30 zł za 1 mkw. na rok,

d) z urządzeniami do retencjonowania wody z powierzchni uszczelnionych o pojemności powyżej 30% odpływu rocznego z powierzchni uszczelnionych trwale związanych z gruntem – 0,10 zł za 1 mkw. na rok.

Polecamy poradnik: Jak i z czego wykonać instalację wodną w domu 

Podatek za deszcz jest zbyt niski?

Pieniądze z opłat gminy będą odprowadzały do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, które jest nową instytucją rządową. Do Wód Polskich trafi 90 procent wpływów z nowego podatku, 10 procent zasili budżety gmin, co w założeniach ma pokryć koszty związane ze ściągalnością opłat. Podatek ten wprowadzono po to, by wymusić na właścicielach gruntów większą troskę o retencję wody, chociażby w postaci budowy zbiorników retencyjnych. Zdaniem niektórych przedsiębiorców jednak, by ich budowa miała ekonomiczny sens i zwróciła się w perspektywie chociaż 25 lat, stawki podatku musiałyby być... dużo wyższe. Koszty budowy i utrzymania takich zbiorników są na tyle duże, że wiele podmiotów będzie wolało zapłacić co roku podatek niż zmieniać cokolwiek w kwestii retencji. Efekt ekologiczny wprowadzenia nowych opłat może być daleki od oczekiwanego.

Przeczytaj również: Jak odzyskiwać i zagospodarować deszczówkę w ogrodzie

Autor: Sławomir Bobbe
3komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (3)

Znowu kler ma przywilej. Skandal ! Za nic ni płacą a rząd wali im kasę.Mam dość utrzymywania kleru.
miloszz, 28.02.2018, 09:50
Załóż sobie jakiś związek wyznaniowy też będziesz miał ulgi
związki wyznaniowe, 01.03.2018, 08:33
...nic,tylko złapać jakąś pałę i wykopcić w ryj tego idioty,który to wymyślił,a potem zabrać się za debili,którzy to przyklepali.
ubu, 28.02.2018, 20:06