Zachodniopomorskie: 200 osób ma stracić mieszkania

Gehenna mieszkańców ul. Topolowej w Mierzynie trwa już 10 lat. Zapłacili za mieszkania, wydali oszczędności życia, zadłużyli się w bankach. Zamiast własności mają na głowie komornika i groźbę eksmisji.
  • Mierzyn

    Obecny właściciel gruntu chce wyrzucić tych ludzi z mieszkań. Sąd uznał, że w budynkach ma nie być nikogo, ani niczego.

    Marcin Bielecki

Pojechaliśmy na ul. Topolową do Mierzyna. Mieszkańcy w proteście obwiesili budynki transparentami. Mieszka tam 50 rodzin, około 200 osób.

– Sprawa trwa już dekadę a my ciągle nie możemy spać spokojnie – mówi Krzysztof Sieradzan, jeden z mieszkańców feralnych budynków w Mierzynie. – Komornik chce nas wyrzucić z mieszkań z całym dobytkiem. I to z naszych lokali.

Sąsiad Krzysztof Nawrocki dodaje, że większość mieszkańców jest tu zameldowana od lat. – Za mieszkania zapłaciliśmy pełne kwoty, powinniśmy być ich właścicielami – podkreśla. – Z niczym nie zalegamy, płacimy za wodę, gaz, prąd. Do aktu notarialnego brakuje nam tylko własności gruntu.

– Kiedy zaczynała się budowa, moje dzieci były jeszcze w średniej szkole – mówi pani Maria Sekuła. Dzisiaj są już po studiach, mają swoje rodziny a ja nadal nie zalegalizowałam swojego mieszkania. Tyle lat na takiej bombie.

Budował na nieswoim gruncie

Budowa wciąż nie jest formalnie zakończona. Przed 10 laty rozpoczął ją Dariusz Stelter, właściciel firmy Kon-Stel z Polic. I z tym deweloperem mieszkańcy Topolowej zawarli umowy.

– Jemu wpłaciliśmy pieniądze za mieszkania – tłumaczy Nawrocki. – Metr kwadratowy wówczas kosztował od 1950 do 2100 zł, w zależności od standardu wykończenia. Kon-Stel budował przy Topolowej, ale grunt nie należał do inwestora. Stelter miał działki wykupić. – Po zakończeniu budowy deweloper miał nam przekazać prawo własności – wyjaśnia Nawrocki. – Ale do tego nie doszło. Gruntów nie nabyliśmy do dziś. Dlatego, mimo że zapłaciliśmy za mieszkania, nie staliśmy się formalnie ich właścicielami.

Ziemia zmieniała właściciela

Własność gruntu jest w tej historii bardzo istotna. Właściciel firmy Kon-Stel z pieniędzy otrzymanych od ludzi na mieszkania miał postawić budynki wielorodzinne i wykupić grunty od właściciela działek.

– Stelter przelał na jego konto tylko część kwoty, 790 tys. zł – mówi pan Maciej (nazwisko do wiadomości redakcji) – Pozostało 520 tys. zł. Tej sumy już nie przekazał. W efekcie właściciel sprzedał działki komuś innemu.

Właściciele tych gruntów zmieniali się potem wiele razy. Teraz działki, na których stoją nasze budynki, należą do firmy Unikat. Kupiła je od poprzednika, spółki Rama Management. Mieszkańcy Topolowej chcieli sami wykupić grunty.

– Ale deweloper, Rama Management zażyczył sobie zaporową dopłatę, po 2,5 tys. zł do każdego metra kw. mieszkania – mówi Nawrocki. – A nie włożył w te budynki nawet jednej złotówki. Zapłacił tylko część za grunty.

– Proponował też w ratach zwrot pieniędzy, które wpłaciliśmy na mieszkania – dodaje pani Maria. – Jeśli zrzekniemy się lokali i je opuścimy. Miał nas za naiwnych. Wyniosę się i nic niedostanę...

Sąd pogrążył ludzi z Topolowej

Na początku sierpnia tego roku Sąd Rejonowy Szczecin Prawobrzeże i Zachód swoim postanowieniem zobowiązał spółkę Rama Management do wydania nowemu właścicielowi (Unikat) nieruchomości i budynków przy ul. Topolowej w stanie wolnym, czyli bez osób trzecich i ich rzeczy.

– Sąd zgodził się, by wyrzucić nas z naszych mieszkań na ulicę – stwierdza Tomasz Flisiak, kolejny mieszkaniec Topolowej. – Komornik to postanowienie opatrzone klauzulą wykonalności miał zrealizować w miniony piątek. Złożyliśmy jednak skargę i sąd wstrzymał egzekucję, by zbadać dokładniej sprawę. Zawiesił tylko na chwilę...

Zamiast komornika na Topolowej pojawił się właściciel Rama Management.

– Na kilka godzin zagrodził nam dostęp do mieszkań i dojazdy do posesji– opowiada pan Maciej. – Cały czas uprzykrza nam życie. Robi wszystko, byśmy wylądowali na bruku.

– Dlaczego naszą sprawą nie zajmie się prokurator albo inne służby? – pyta Tomasz Flisiak. – Wartość tych mieszkań znacznie przewyższa cenę gruntów. Dlaczego nas się karze za winy innych?

Autor: Piotr Jasina 

Autor: GDP
10komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (10)

media napisały, pokazały i co z tego???
prokurator powinien się tą sprawą zająć. spółki i spółeczki przekazują sobie grunt żeby tylko ludzi wykiwać i mieć czysty teren
nowacki, 02.11.2011, 18:32
ale przeciez zgodnie z prawem , //wlasciciele// tych mieszkan sa przede wszystkim wlascicielami nakladow poniesionych na budowe tych mieszkan , wiec jakim prawem maja opuscic swoje mieszkania jesli nie dostana rekompensat z tytulu poniesionych kosztow...natomiast sprawa gruntu jest jasna z tytulu wlasnosci a wlasciwie braku wlasnosci , pozostaje mi wspolczuc wszystkim ktorzy sa w podobnej sutyacji...gdyz ja jestem w podobnej ...w wyniku bledu urzednika - razacego bledu - wybudowalem dom na ziemi oddanej w uzytkowanie wieczyste komus innemu... czy nie powinno byc tak ze gmina nie powinna wydac pozwolenia na budowe w przypadku nie jasnej sytuacji prawnej/wlasnosciowej gruntu na ktorym ma byc prowadzona inwestycja....jak mozna wydac pozwolenie na budowe komus kto nie jest wlascicielem gruntu !!!???
licak, 02.11.2011, 20:05
W Polsce klient zawsze jest przegrany a te wszystkie sprawy na mierzynie to jedne wielkie wałki
Maciej, 03.11.2011, 09:44
a ja się pytam,dlaczego Ci tak bardzo skrzywdzeni ludzie nie mają prawnika osoby prawnej,która by im pomogła w tej tak drastycznej sprawie,dlaczego nie rozgłośnią na całą Polskę.Obecnie taki deweloper,który zgarnia bezpośrednio pieniądze za mieszkania,nie ma prawa bytu,ponieważ zmieniło się prawo na korzyść kupujących,pieniądze przetrzymane są w banku.Moim zdaniem tą sprawą powinien zająć się prokurator.
xxxxxxx, 02.11.2011, 20:03
Jaka prokuratura? Jak jest napisane Sąd wydał postanowienie, więc chyba wszystko zostało sprawdzone. Współczuję tym ludziom, bo jak widać, są firmy ktore wiedzą jak wykorzystywać luki w prawie. Choć z drugiej strony ciekaw jestem czy przez 10 lat Ci ludzie zrobili wszystko aby do tej sytuacji nie dopuścić.
a, 02.11.2011, 20:13
Mysle, ze warto prezesa ,,Zielonej Wyspy'' zainteresowac, co Wy na to?
Ziutek, 02.11.2011, 21:25
nie rozumiem tego:prezes "Zielonej Wyspy". Sam przeszlem batalie. Powinno sie - tu w tej sprawie przede wszystkim wziasc sie za "tych" co wydaja pozwolenia na budowe. Ja jak sie budowalem. to musialem wszedzie okazywac Akt Notarialny, gdzie figurowalem jako wlasciciel i dopiero otrzymywalem odpowiednie pozwolenia, zgody itp. Mieszkancy z Topolowej walczcie o swoje, nie dajcie sie, bo mozecie wygrac.
xxxxxxx, 03.11.2011, 00:35
sąd powinien się kierowac interesem społecznym a nie interesem wlasciciela-i to administracja wydajac decyzje o mozliwosci zamieszkania winna jest odszkodowanie za grunt---to bzdura i kolejna nieudolnosc urzednikow, powinno sie podac do mediow nazwisko sedziego co wydal taki wyrok
gasrone, 03.11.2011, 06:35
i znów wszyscy szkalują sąd. poszkodowani zawsze mogą złożyć środek odwoławczy, wówczas wydaną decyzję zweryfikuje sąd odwoławczy. jeśli była błędna - zostanie uchylona. z drugiej strony - skoro dotychczasowy właściciel miał prawo własności do gruntu, w każdej chwili może żądać wydania swej własności. sąd nic bez wniosku takiej osoby nie zrobi i to w moralności właściciela gruntu upatrywałbym "problem Topolowej".
prawnik, 03.11.2011, 08:33
Prokurator wszczął śledztwo w sprawie popełnienia wielu przestepstw budowlanych i nie tylko przez spółke"RAMA MANAGEMENT"są na to mocne dowody.Sprawa ma charakter rozwojowy i jest nadzieja że nareszcie wyjdzie na jaw wiele "przekretów"pana Janusza D. i Ryszarda K.
potwierdzam, 23.01.2012, 12:56