Świecie: Nie poradzę sobie sama z walącym się domem

94-letnia Stanisława Glac z Przechowa lamentuje, że jej dom rozpadnie się przez gminę, która oczyściła z drzew skarpę wzdłuż ul. Kasztanowej. Urzędnicy obiecują, że w ciągu tygodnia przyjrzą się budynkowi starszej pani.
  • Pani Glac boi się, że taras runie do garażu, który jest pod nim.

    Pani Glac boi się, że taras runie do garażu, który jest pod nim.

    Agnieszka Romanowicz

Wszystko się trzęsło, gdy wycinali drzewa na skarpie. Drżały okna, drzwi i to nie tylko u mnie. Także u sąsiadów - opowiada Stanisława Glac z ul. Słonecznej. - Do tego zamiast szamba, założyli tu kanalizację. Grunt został naruszony w kilku miejscach. Minęło kilka lat i dom zaczął osiadać.

Najgorzej wygląda w garażu pani Stanisławy. Nad nim ulokowany jest taras. - Przerażają mnie pęknięcia i woda, która leci z dachu. Martwię się też o zabezpieczenie szamba, że ktoś do niego wpadnie. Uważam, że to gmina powinna je poprawić, skoro to ich grunt i sami żądali założenia kanalizacji. Ja nie mam funduszy, żeby naprawić to wszystko. Skończyłam 94 lata, żyję ze skromnej emerytury - tłumaczy starsza pani.

Jej sprawą zainteresowaliśmy Wiesława Kellera z wydziału inwestycji w urzędzie miejskim. - Prace na skarpie prowadziliśmy ponad cztery lata temu. Dziwne, że teraz wyszły problemy - zastanawia się urzędnik. Obiecuje jednak przyjrzeć się sprawie dokładnie. - Planujemy kontynuację prac, które poprawią obieg wody w tej części Przechowa. Chodzi o deszcz spływający ze skarpy i sąsiedztwo Wdy. W przyszłym tygodniu będziemy analizować ten teren i wtedy zajrzymy na ulicę Słoneczną do pani Stanisławy Glac. Musimy przyjrzeć się budynkowi z bliska.

Autor: redakcja GP
Współpraca: (aga)
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

"Dziwne, że teraz wyszły problemy - zastanawia się urzędnik." Prawdziwy urzednik, oczywiscie bez glowy.
jack jr, 22.05.2013, 23:07