Kupujesz dom lub mieszkanie? Zapytaj o czystość gruntu, na którym stoi nieruchomość

Wyczerpująca się pula gruntów możliwych do kupienia w najbardziej atrakcyjnych częściach miast spowodowała, że dla deweloperów łakomym kąskiem stały się tereny poprzemysłowe.
  • Zanim zainwestujesz, zapytaj o czystość gruntu

    Tereny poprzemysłowe mają świetne lokalizacje, ale potrafią kryć w sobie również niemiłe i kosztowne "niespodzianki".

    Dariusz Bloch

Tereny poprzemysłowe zwykle mieszczą się blisko miejskich centrów, są doskonale skomunikowane i atrakcyjne zarówno dla deweloperów jak i potencjalnych kupujących. Jest z nimi jednak pewien problem – bardzo często działalność przemysłowa prowadzona była już w latach 20-tych ubiegłego wieku, a także w latach 50-tych i 60-tych.

Wtedy kwestie środowiskowe nie odgrywały niemal żadnego znaczenia, liczyła się moc produkcyjna i wyniki. Zanieczyszczeniami – nie tylko do atmosfery – ale i do gruntów nikt się nie przejmował. Skutkiem tego wiele tych terenów albo ma niezbadane jeszcze stężenia zanieczyszczeń, albo gleba na nich wymaga określonych działań rewitalizacyjnych i remediacyjnych. Jakie to ma znaczenie dla deweloperów, ale przede wszystkim – dla ich klientów?

Zobacz oferty: Działki i grunty na sprzedaż

Takie, że sami powinni dotrzeć do wyników badań, które wskazują na stan gleby, na której mają stanąć budynki, powstać przydomowe ogródki czy place zabaw. Tymczasem okazuje się, że niewiele osób się nad tym zastanawia. Kupujący, owszem pytają o kwestie związane z bezpieczeństwem czy ekologią, ale interesuje ich głównie poziom hałasu oraz zanieczyszczenia smogiem (na co wpływ mają głośne kampanie medialne z ostatnich lat). Mniej niż połowa kupujących zaprząta sobie głowę czystością gleby czy wód gruntowych.

Przeczytaj równieżNowe urządzenia grzewcze to za mało, by zwalczyć smog 

Niedawno w Bydgoszczy zorientowano się, że tereny poprzemysłowe dawnych zakładów chemicznych „Zachem", na których składowano odpady, to tykająca bomba ekologiczna o powierzchni 2,5 tysiąca hektarów. Szacuje się, że w glebie wylądowało setki tysięcy ton różnych odpadów. Tymczasem jeszcze niedawno obok budowali się ludzie, a w pobliżu działają pola uprawne. Czy inwestorzy decydowaliby się na kupno działek i budowę, gdyby znali prawdę o stanie gruntu?

Czym jest kampania „Gruntownie badamy zanim zamieszkamy" 

Takim sytuacjom ma przeciwdziałać kampania „Gruntownie badamy, zanim zamieszkamy", prowadzona m.in. pod patronatem Stowarzyszenia Hydrogeologów Polskich. – Celem kampanii „Gruntownie badamy zanim zamieszkamy" jest zwrócenie uwagi osób zainteresowanych zakupem mieszkania lub domu na problem zanieczyszczeń powierzchni ziemi, a także zachęcenie ich do zadawania pytań pośrednikom i deweloperom – czytamy na stronie internetowej kampanii.

Przygotowano w tym celu „checklistę", czyli listę pytań, które koniecznie trzeba zadać deweloperom przed podjęciem decyzji o zakupie nieruchomości. Oprócz niejako standardowych (o cenę metra kwadratowego, datę oddania lokalu do użytku, przyszłe koszty administracyjne, wykorzystanie części wspólnych, czy plany miejscowe dla sąsiednich gruntów) znajduje się również pytanie o zanieczyszczenie gruntów. Warto je zadać, bowiem w myśl przepisów deweloperzy nie mają obowiązku ich badania. Ale jeśli mają wiedzę, że grunt jest zanieczyszczony, wtedy mają obowiązek tematem się zająć i przedsięwziąć takie działania, by grunt oczyścić. A to oczywiście kosztuje i to sporo.

Warto przeczytaćDotacje z programu antysmogowego dla milionów właścicieli domów

– Wczesne rozpoznanie problemu ekologicznego umożliwia zminimalizowanie kosztów przeprowadzenia ewentualnego procesu remediacji, które mogą zmienić cenę zakupu Twojego mieszkania. Z kolei wykrycie problemu w przyszłości może spowodować spadek wartości nieruchomości – podkreślają organizatorzy kampanii. – Warto też upewnić się, że na teren budowy nie trafiła ziemia niewiadomego pochodzenia, na przykład z terenów poprzemysłowych. Taka ziemia zgodnie z prawem powinna być traktowana jako odpady niebezpieczne, ponieważ może zawierać zanieczyszczenia chemiczne i powodować ryzyko dla ludzi oraz środowiska. Należy również mieć na uwadze to, że wbudowanie gruntów, które przyjechały na przedmiotową budowę z terenu innej budowy bez uzyskania odpowiednich pozwoleń, jest niezgodne z prawem i może skutkować koniecznością ich usunięcia przez obecnych lub przyszłych właścicieli nieruchomości oraz remediacją gruntu wcześniej czystego, co będzie generowało duże koszty. 

Autor: Sławomir Bobbe
1komentarzy