Koniec gehenny mieszkańców, miasto kupi 4 bloki

Do dobrego zakończenia zmierza wieloletnia gehenna 128 rodzin zamieszkałych w blokach Świętokrzyskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego. Groziła im utarta mieszkań, ale takiej obawy już nie ma.
  • Świętokrzyskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego w upadłości

    Kieleckie Towarzystwo Budownictwa Społecznego kupi 4 bloki ze 128 mieszkaniami od Świętokrzyskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, które jest w upadłości.

    Krzysztof Krogulec

To już pewne, cztery bloki należące do Świętokrzyskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, prywatnej firmy w upadłości kupi miejska spółka Kieleckie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, ale miasto nie dołoży do tego przedsięwzięcia. – Jeszcze w lutym podpiszemy akt notarialny z syndykiem – informuje Mirosław Buczkowski, prezes Kieleckiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.

W październiku ubiegłego roku miejska spółka zaproponowała zakup bloków z 128 lokatorami za 11 milionów złotych. Pieniądze miały pochodzić od mieszkańców i z kredytu. – Lokatorom zaproponowaliśmy wykup mieszkań – dodaje prezes. – Zdecydowało się na to 78 osób, więcej niż początkowo deklarowało, dzięki temu możemy zaciągnąć mniejszy kredyt. Jest też grupa lokatorów, która wpłaciła część pieniędzy a resztę chce uregulować w ratach aby po 5 latach stać się właścicielami mieszkań. Takich rodzin jest 30. Pozostali lokatorzy nie zadeklarowali wpłat, ale w każdej chwili mogą zmienić zdanie.

Kredyt zaciągnięty na zakup bloków wyniesie 3,5 miliona złotych. – Jego spłata spadnie na lokatorów, którzy nie zdecydowali się na wykup mieszkania. Raty zostaną wliczone do czynszu. Szacujemy, że wyniesie on około 14–15 złotych za metr kwadratowy lokalu – tłumaczy prezes. – To więcej niż w blokach przez nas wybudowanych.

Przypomnimy, że prywatna spółka została doprowadzona do upadłości przez jego prezesa Grzegorza B, który został za to skazany. Wziął od ludzi pieniądze na pokrycie części kosztów budowy mieszkań ale postawił tylko część bloków. Poszkodowani wnieśli sprawy do sądu i wygrali. Jednym majątkiem spółki było zamieszkałe osiedle i kilka zaczętych budynków. Syndyk sprzedał działki z rozpoczętymi budynkami, ale to nie wystarczyło na spłatę wszystkich długów. Na bloki z lokatorami też byli chętni, ale po protestach mieszkańców, którzy obawiali się utraty mieszkań i wysokich czynszów, kontrahenci wycofywali się.

Autor: Agata Kowalczyk
0komentarzy