Czym ta winda różni się od innych

- Przez prawie dwa miesiące schodziłem i wchodziłem na to moje 10. piętro nawet dwanaście razy dziennie - opowiada Konrad Sitterlee z bloku przy ul. Głowackiego 4 na Bartodziejach w Bydgoszczy. - Dla dobra sprawy. Tzn. windy.
  • Nowa winda w bloku przy ul. Głowackiego 4 w Bydgoszczy

    Wystarczy teraz 36 sekund, żeby z parteru dostać się na 10. piętro. Na uroczystym otwarciu windą przejechał się m.in. wiceprezydent Bydgoszczy, Jan Szopiński (z prawej)

    Jarosław Pruss

W jego bloku jest 11 pięter, są 52 mieszkania. I nowa winda. – Szybka, jak błyskawica. Wystarczy 36 sekund, żeby z parteru dostać się na 10. piętro – twierdzą lokatorzy. Wśród mieszkańców budynku znajduje się osiem osób niepełnosprawnych, m.in. poruszające się na wózkach inwalidzkich.

Wózek nie przejechał

Lokatorzy z Głowackiego sami postarali się o nową windę. – Stara liczyła 44 lata. Wózek inwalidzki w niej się nie mieścił – mówi Konrad Sitterlee, przewodniczący Wspólnoty Mieszkaniowej „Bartosz" działającej w budynku. – Niepełnosprawni sąsiedzi żyli, jak w zamknięciu.

Przeczytaj również: Prawa i obowiązki członka każdej wspólnoty mieszkaniowej 

Już w 2005 roku mieszkały tu cztery osoby na wózkach. – Wtedy zdecydowaliśmy: trzeba załatwić nową windę. I tak zrobili. Łatwe zadanie to nie było. – Interweniowałem między innymi u prezydenta, pisałem do marszałka, Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, ośrodka pomocy społecznej i prywatnych firm – wymienia pan przewodniczący.

Lokatorzy dopięli swego. Co miesiąc, przez 7 lat, odkładali pieniądze na fundusz remontowy z przeznaczeniem na windę. I odłożyli. Dostali też wsparcie z „opieki". – Ośmiu niepełnosprawnych mieszkańców naszego bloku otrzymało dofinansowanie z ośrodka pomocy społecznej na „likwidację barier architektonicznych". Każdy po około 2,5 tysiąca złotych.

Wspólnota kupiła dźwig osobowy. Inwestycja kosztowała 210 tysięcy. – Trzeba było wyprostować ściany. Wywieźliśmy 20 metrów sześciennych gruzu – wspominają lokatorzy.

Już nie muszą wspinać się po schodach

Przez siedem tygodni, po zdemontowaniu starej windy, zanim w jej miejscu pojawiła się nowa, mieszkańcy – jak sami mówią – pokutowali.

Nie tylko o wspólnocie: Bunt przeciw likwidacji spółdzielni mieszkaniowej 

– Mieszkam na 10. piętrze. Nawet 12 razy dziennie chodziłem do góry i na dół. Wszystko w słusznej sprawie. O kondycję przy okazji zadbałem – śmieje się pan Konrad, 76-latek.

Nowa winda właśnie została oficjalnie oddana do użytku. Ksiądz ją poświęcił. Urzędnicy, a przede wszystkim lokatorzy, się nią przejechali. Z rowerami i bez. Na wózkach, o kulach. Jak kto chciał. Był bankiet, a na nim tort i szampan. Wspólnota „Bartosz" może być wzorem dla im podobnych. Niektóre grupy lokatorów też działają. Np. w jednym z bloków przy Betoniarzy na Kapuściskach. W dawnym schronie urządziła miejsce spotkań i działań kulturalnych. Potańcówki też organizują. 

Autor: Katarzyna Piojda
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

Brawo dla tak zgodnej grupy sąsiadów. Niestety, nie wszędzie jest tak miło i zwykle problemy osób niepełnosprawnych są zostawione im samym. Wówczas sami muszą troszczyć się o zakup i montaż np. takiej windy http://www.likwidacja-barier.pl/2013/01/25/niepelnosprawny-w-wielkiej-pl...
Ewa, 29.01.2013, 08:35