Konflikt na kieleckim osiedlu. Czy rosnąca brzoza została wycięta słusznie?

Czytelnik jest oburzony sytuacją, jaka miała miejsce przy ulicy Massalskiego na osiedlu Ślichowice. Zarząd spółdzielni zdecydował się tam na wycięcie brzozy, której stan, zdaniem niektórych mieszkańców, nie wymagał podjęcia aż tak drastycznych kroków.
  • Wycięta brzoza

    Decyzja o wycięciu drzewa wzbudziła kontrowersje wśród mieszkańców osiedla.

    Dawid Łukasik

Zdaniem mieszkańców wycięta brzoza była zdrowa i nie stanowiła zagrożenia ani dla przechodniów, ani dla stojących na pobliskim parkingu samochodów. Mimo to zarząd spółdzielni zdecydował o wycięciu drzewa.

Przeczytaj również: Kiedy trzeba mieć pozwolenie na wycinkę drzewa i jakie są opłaty 

Mieszkańcy kwestionują decyzję spółdzielni

– Drzewo nie nosiło żadnych oznak choroby, było całkowicie zdrowe, a przy tym ładne. Jego wycięcie nie miało żadnego logicznego uzasadnienia. Z informacji, jakie udało mi się uzyskać w spółdzielni, wynika, że prośbę o wycięcie brzozy zgłosił telefonicznie jeden z mieszkańców osiedla, ponieważ jego zdaniem, zagrażała ona bezpieczeństwu przechodzących tamtędy ludzi. Dla mnie jest to absurdalne wyjaśnienie, gdyż nawet teraz, patrząc na pozostały po wycięciu pień, można stwierdzić, że drzewo było zdrowe. Sądzę, że po prostu przeszkadzało komuś, kto parkuje samochód w jego pobliżu, z uwagi na żywicę, która niekiedy z niego kapała. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

Spółdzielnia zaprzecza

Jak poinformowali nas pracownicy Spółdzielni Domator, która zajmuje się terenem, na którym rosła brzoza, na początku marca zauważyli oni pęknięcie biegnące wzdłuż pnia. Bali się oni o możliwe uszkodzenie samochodów parkujących w jej pobliżu, ponieważ ich zdaniem stan drzewa wskazywał na to, że choruje. Z tego względu wezwali pracownika Wydziału Środowiska Urzędu Miasta, aby stwierdził, czy ich obawy są uzasadnione. Ze sporządzonej opinii jasno wynikało, że drzewo jest chore i kwalifikuje się do wycięcia. Pracownicy podkreślają, że taka decyzja została przez nich podjęta przede wszystkim dla dobra mieszkańców.

Radzimy: Co zrobić, gdy drzewo sąsiada wchodzi na naszą działkę 

Opinia jednak podtrzymana

Andrzej Grudziecki, kierownik Referatu Przyrody Urzędu Miasta, podtrzymuje, że brzozę ze względu na pęknięcie i jej ogólny stan należało wyciąć.
– Brzoza była bardzo miękka i mokra, z pewnością chorowała od dłuższego czasu. Przez większość pnia biegło pęknięcie, z którego zabliźnieniem drzewo nie mogło sobie poradzić, prawdopodobnie ze względu na chorobę. Utrzymywanie takiej brzozy byłoby zupełnym bezsensem. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że musi zostać wycięta – powiedział kierownik referatu.

Autor: Ewa Łukomska
4komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (4)

rt, 17.06.2015, 10:54
Brzoze modrzewie topole świerki jeżeli rosną wysoko to się wycina bo one mają bardzo płytki system korzeniowy i są bardzo podatne w czasie intensywnej wichury w lesie sobie radzą a osobno w miastach to się wywalają ranią zabijają niszczą samochody domy modrzew koło domu mi się wywalił18 mertrów wysoki i zniszczył dach nz17 tyś zł mimu ubezpieczenia domu dostałem zero bo od szkody przez wywalone drzewo się nie należy i od biegłego leśnika dostałem pismo że tych gatunków drzew się nie sadzi koło domu a w lesie do 5 metrów mogą rosnąć tak stwierdził biegły leśnik sądowy.
bil, 17.06.2015, 12:00
Skandalem jest to, że kawałek chodnika przed o wymiarach 3mx2m wymieniało 4(!!!!!) facetów. Zajęło im to tylko 6 (!!!!!) godzin. Jeden trzymał taczki, drugi łopatę, trzeci sypał piasek, a czwarty układał. I dniówka leci... To się nazywa dobra praca!!!
Mieszkaniec, 17.06.2015, 21:15
Wybrać zarząd i radę nadzorczą, która będzie dbać o interesy mieszkańców. Na chwilę obecną działają na szkodę mieszkańców, to widać po dewastacji drzew i krzewów, jak również po zawyżonych opłatach za mieszkanie.
Mieszkaniec, 17.06.2015, 19:05