Czujne oko sąsiada lepsze od grodzonego osiedla?

Grodzone osiedla budzą kontrowersje i mają tyluż zwolenników co przeciwników. Tak się składa, że zwykle w gronie tych pierwszych są właściciele nieruchomości za płotem, a w gronie drugich ci, którym płoty ograniczają przestrzeń.
  • Płot ul. Białogardzka Bydgoszcz

    A gdy spółdzielnie stawiają ogrodzenia przy starych budynkach, to może dochodzić do takich oto absurdalnych sytuacji.

    Tomasz Czachorowski
  • Stare bloki, nowe płoty

    Często jedną z pierwszych decyzji wspólnoty mieszkaniowej jest postanowienie o odgrodzeniu się od sąsiadów.

    Jacek Smarz
  • Płot betonowy

    Tomasz Czachorowski
  • Ogrodzony teren wspólnoty

    Dariusz Bloch

Deweloperzy wiedzą, że mieszkania na ogrodzonych osiedlach, z ochroną i monitoringiem sprzedają się lepiej niż te na otwartych osiedlach (a i cena, którą można za nie uzyskać jest wyższa niż za „zwykłe" mieszkania). Płoty, bramy i zasieki to jednak nie pomysł przedsiębiorców, tylko odpowiedź na naciski ze strony klientów, którzy kupując nowe mieszkania, oczekują nie tylko komfortu wewnątrz, ale także bezpieczeństwa na zewnątrz.

 PoradnikJak zrobić prosty monitoring mieszkania lub domu

Za płotem bezpieczniej

Chętnie w ten trend wpisują się również wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie, które odpowiadają na potrzeby lokatorów poszczególnych nieruchomości. Choć wielu mieszkańców, a niekiedy i władze miast nie kryją irytacji „procederem", to na razie niewiele mogą zrobić, by go zatrzymać. Właściciele mieszkań „za płotem" z kolei mają swoje argumenty i doświadczenia. Na przykład takie, że na grodzonym osiedlu dzieci mogą bawić się bezpieczniej – nie wejdą na taki teren wałęsające się psy czy przypadkowi ludzie. Mienie za które płacą wspólnoty – piaskownice, huśtawki, ławki, sprzęt rekreacyjny – nie są dewastowane, a kwiaty i ozdobne rabaty – rozkradane. Problem śmiecenia jest marginalny, nikt też nie włóczy się po śmietnikach i nie robi nocnych awantur pod oknem. Z punktu widzenia mieszkańców – same korzyści.

Tyle, że jak pokazują dane, grodzone osiedle czy nieruchomość nie ochroni lokatorów przed cięższymi przestępstwami. Płotek nie zatrzyma złodzieja, co więcej, może go zachęcić do poszukiwań łatwego łupu, bowiem uśpiona przez ogrodzenie, monitoring i ochronę czujność mieszkańców powoduje, że zapominają oni o środkach bezpieczeństwa.

Dobrych zmian na razie niewiele

Niekiedy – zwłaszcza na starych osiedlach, na których wydzielają się wspólnoty mieszkaniowe w poszczególnych blokach niegdyś zarządzanych przez spółdzielnie – dochodzi do absurdalnych zdarzeń – płoty stają w poprzek miejsc spacerowych, traktów i chodników uniemożliwiając przejście innym mieszkańcom osiedla. I niewiele z tym można zrobić – o ile bowiem płot nie jest zbyt wysoki, interweniować nie może nawet inspektor nadzoru budowlanego. Niektóre samorządy wiele obiecywały sobie po tzw. ustawie krajobrazowej. Pozwala ona na określenie parametrów ogrodzenia (na przykład wskazanie, że nie może być wykonane z betonu czy muru, a zachować musi wskazaną przejrzystość i odpowiednią wysokość). Umożliwiają też samorządom wprowadzenie pewnych zakazów (na przykład grodzenia istniejących i planowanych szlaków komunikacyjnych). Rewolucji na osiedlach jednak nie widać.

– Wielu specjalistów wskazuje negatywny wpływ osiedli zamkniętych na tworzenie społeczności lokalnych, zwłaszcza w perspektywie miasta. Zdaniem socjologów, takie przestrzenie budują namiastkę poczucia bezpieczeństwa, ale i mogą przyczyniać się do narastania społecznych podziałów. Dziś zachęcamy do tego, by ludzie nie odgradzali się od swoich sąsiadów i otwierali się na budowanie wspólnot sąsiedzkich i społeczności lokalnych. Korzyści płynących z budowania takich wspólnot jest bardzo wiele. Żaden mur nie zastąpi nam czujnego sąsiada. Warto wrócić do budowania sąsiedzkich relacji, co zapewnia obopólną korzyść i jest niezaprzeczalną wartością miejsca, w którym żyjemy – uważa Marcin Bańka, analityk rynku Skanska Residential Development Poland.

Lepiej poznać własnego sąsiada

Jak się wydaje na sile przybiera trend budowania osiedli otwartych, które dostępne będą nie tylko dla ich mieszkańców. W porównaniu do oferty „grodzonej" ciągle są to jednak nieliczne przypadki, a rozpowszechnienie mody muszą wziąć na siebie nie tylko deweloperzy, ale również samorządy. Dopóki jednak dla wielu zamieszkanie na zamkniętym osiedlu oznaczać będzie podkreślenie prestiżu i przynależność do „lepszej" grupy społecznej działania te mogą nie odnieść spodziewanego skutku.

– Monitoring czy oświetlenie części wspólnych, odpowiednio zaplanowana spiętrzona roślinność mogą być alternatywą dla wysokich płotów. Takie rozwiązania stosujemy w naszych inwestycjach. Bezpieczeństwo można budować poprzez odpowiedni projekt budynku, który niekoniecznie będzie odizolowany od reszty świata. Okazuje się, że pozytywny wpływ ma np. odpowiednio zaaranżowana przestrzeń wspólna z zielenią, ławkami i małą architekturą, która sprzyja integracji mieszkańców. Najlepszym strażnikiem często jest nasz własny sąsiad – uważa Marcin Bańka. 

Autor: Sławomir Bobbe
1komentarzy