Rynek mieszkaniowy w 2013 roku. Kiedy skończą się spadki cen?

Zmiany w programach dopłat, taniejące kredyty hipoteczne i obawy o koniunkturę gospodarczą – to najważniejsze czynniki, które będą kształtować rynek nieruchomości mieszkaniowych w 2013 roku.
nowe mieszkania
O cenach nowych mieszkań zdecyduje nowy program dopłat do kredytów - oceniają analitycy.

fot. Żagiel Dom

Do takich wniosków doszli analitycy Home Broker i Lion's House, po przeprowadzeniu badań wśród pośredników nieruchomości. Odpowiedzi wyraźne zdominowała sprawa wygasających dopłat w programu „Rodzina na swoim" i perspektywa wprowadzenie jego następcy, programu „Mieszkanie dla młodych". Według pośredników, przetasowanie w zasadach przyznawania dopłat wpłynie na popyt, ceny i wreszcie strukturę zawieranych transakcji.

Większość badanych uznało, że obserwowane dziś spadki cen mieszkań znajdą swój kres najpóźniej w przyszłym roku. Trwająca od pięciu lat przecena sprowadziła ceny nieruchomości mieszkaniowych w największych miastach Polski w dół średnio o 27%.

Na całym rynku należy spodziewać się spadku liczby zawieranych transakcji. Taki scenariusz kreśli co czwarty z badanych ekspertów. Spadek ten może być bardziej odczuwalny w pierwszym półroczu. Będzie to efekt wygasania z końcem tego roku „Rodziny na swoim" i wyczekiwania na nowy program dopłat. Mniejsza liczba transakcji może przełożyć się z kolei na wydłużenie procesu sprzedaży mieszkań. Wzrosnąć ma również skala negocjacji cen.

Słabsze przeceny

W ocenie doradców, 2013 rok powinien przynieść wyhamowanie spadków cen mieszkań. Tak uważa ponad połowa ankietowanych. Nieco ponad jedna czwarta respondentów twierdzi jednak, że „dołek cenowy" przypadnie na rok 2014. Tylko 6,1% ankietowanych - spodziewa się, że obserwowany dziś spadek cen będzie trwał dłużej niż dwa lata.

– Trwająca od pięciu lat przecena sprowadziła przeciętne ceny transakcyjne mieszkań do poziomów o 27% niższych – dodaje Bartosz Turek, analityk Home Broker. – Po uwzględnieniu inflacji spadek
wyniósł aż 37,7%. Wciąż jednak ceny te są wyższe niż w 2004 roku. Wówczas cena metra kwadratowego mieszkania w Warszawie kształtowała się na poziomie ok. 4,2 tys. zł.

Pamiętajmy jednak, że od końca 2004 roku do dziś, inflacja podniosła ogólny poziom cen o 25,7%. W efekcie można uznać, że 4,2 tys. zł z 2004 roku odpowiada kwocie prawie 5,3 tys. zł dziś.

Ceny idą za zdolnością kredytową

Od początku 2008 i do połowy 2009 roku wyceny mieszkań szybko spadały głównie
za sprawą gorszej dostępności kredytów. Banki podnosiły marże, wyliczały niższą zdolność kredytową i wydawały więcej negatywnych decyzji. W kolejnych miesiącach na rynek kredytów
stopniowo zaczęły wpływać obniżki stóp procentowych, co zmniejszyło koszt kredytów.

– Nie bez znaczenia było też podniesienie limitów cenowych, które kwalifikowały nawet relatywnie
drogie mieszkania do programu dopłat do kredytów hipotecznych – „Rodzina na swoim" – ocenia Katarzyna Siwek, główny analityk Home Broker. – W latach 2010 i 2011 banki komercyjne liberalizowały politykę kredytową, co doprowadziło do stabilizacji cen mieszkań pomimo dynamicznie rosnącej podaży.

Początek roku 2011 przyniósł jednak podwyżki stóp procentowych i dodatkowo zaostrzenie wymagań nadzoru dotyczących dostępności kredytów. Konsekwencją nowych regulacji KNF
było ograniczenie wysokości rat do 50% dochodów netto dla osób zarabiających
poniżej średniej krajowej. Dla pozostałych ustalono próg 65%.
Takie zmiany spowodowały stopniowy spadek siły nabywczej klientów. Ograniczeniem dla kupujących było też zmniejszenie dostępności programu „Rodzina na swoim" w sierpniu 2011 roku. W większości miast wyznaczono wówczas wyraźnie niższe limity cen kwalifikujące mieszkania do dopłat. Pociągnęło to za sobą kolejne obniżki i wzmogło konkurencję między deweloperami.

Popyt na mieszkania został mocno ograniczony w kilka miesięcy później, wejściem w życie części przepisów znowelizowanej rekomendacji „S". Utrudniły one dostęp do finansowania hipotecznego
w zagranicznych walutach. Zmieniły też sposób liczenia zdolności kredytowej przez banki. Niezależnie od terminu, na który kredyt miał być udzielony, banki obliczały zdolność tak, jakby był on zaciągnięty na 25 lat.

Korzystne zmiany oprocentowania

W przyszłym roku polski PKB ma rosnąć wolniej. Przełoży się to na spadek wynagrodzeń
i zatrudnienia. Oznaczałoby to, że będziemy również kupować mniej mieszkań. Jest jednak i druga strona medalu.

– W roku 2013 można spodziewać się dalszego łagodzenia polityki monetarnej, co pozytywnie wpłynie na popyt na rynku nieruchomości – prognozuje Turek. – Maleć będzie oprocentowanie kredytów hipotecznych. Jeśli więc nie dojdzie do eskalacji kryzysu, można liczyć rozluźnienie polityki kredytowej banków.

Jesteśmy jej świadkami już od wakacji, odkąd ma miejsce obniżanie oprocentowania kredytów. To skutek spadku stopy WIBOR. Za 9 miesięcy WIBOR 3M może osiągnąć poziom niższy niż 3,1%.

W efekcie, jeśli na początku bieżącego miesiąca 3-osobowa rodzina z dochodem 5 tys. zł netto mogła pożyczyć od banku 367 tys. zł, to za rok jej zdolność kredytowa może wzrosnąć nawet do 412 tys. zł. Efekt ten może być jednak częściowo zniwelowany przez podwyżki marż kredytowych.

Zdaniem analityków przeciętne oprocentowanie kredytów mieszkaniowych może spaść w drugiej połowie przyszłego roku do 4,5%. Oznaczałby to obniżkę raty kredytu na 300 tys. zł (25 lat) z obecnych 1990 zł do 1670 zł.

Większe pole do negocjacji

Skutkiem malejącego popytu na mieszkania może być wydłużenie czasu potrzebnego na zawarcie
transakcji. W listopadzie, na rynku wtórnym, od ogłoszenia chęci sprzedaży, do podpisania ostatecznej umowy u notariusza mijały średnio 132 dni. Średni czas może wydłużyć się w 2013 roku o 6 dni. Jeszcze większe mogą być zmiany zakresu negocjacji cen.

Od początku 2011 roku nabywcy uzyskują coraz więcej przy negocjacyjnym stole – ocenia Siwek.
– Dwa lata temu cena transakcyjna różniła się od ostatecznej ceny ofertowej przeciętnie o 3%. Dziś jest to nawet ponad dwukrotnie więcej.

Doradcy spodziewają się, że w 2013 roku przy negocjacyjnym stole będzie można liczyć
na średnią obniżkę rzędu aż 7,7%. W przypadku mieszkania wycenionego przez właściciela na 300 tys. zł oznacza to, że w wyniku negocjacji cena może zostać skorygowana aż o 23,1 tys. zł.
Na rynku pierwotnym analogiczna miara prognozowana jest na 6,4%.

Małe trzymają cenę

Zmiany na rynku w różnym stopniu dotkną poszczególne jego segmenty. Według uczestników badania, niewielkie mieszkania są najbardziej odporne na utratę wartości. Popyt na najmniejsze i najtańsze mieszkania ma być coraz większy. Taką prognozę formułuje połowa badanych. Z kolei ponad 60% proc. doradców spodziewa się wzrostu zainteresowanie również mieszkaniami dwupokojowymi. Odwrotna sytuacja może mieć jednak miejsce w przypadku lokali większych. Pośrednicy spodziewają się, że popyt na nie będzie coraz mniejszy. 

Dopłaty wyznaczą kierunek

Z ostatnim dniem grudnia 2012 roku upływa termin na składanie wniosków o kredyt w programie „Rodzina na swoim". Ministerstwo Transportu Budownictwa i Gospodarki Morskiej pracuje nad nowym programem - „Mieszkanie dla młodych". Ma on wejść w życie w lipcu 2013 roku.

Jakie będą efekty zmian? Według doradców, jeśli ktoś nie kupi mieszkania na kredyt z dopłatami do końca tego roku, może później wstrzymywać się z decyzją o zakupie czekając na „Mieszkanie dla młodych". Paradoksalnie więc zapowiedź wprowadzenia nowych dopłat może na krótką metę zaszkodzić deweloperom.

– W dłuższym terminie likwidacja dopłat obniży popyt. W rezultacie mogą spadać ceny – wyjaśnia Siwek. – Z drugiej strony, w krótkim terminie, koniec programu „Rodzina na swoim" może doprowadzić do zahamowania spadku średnich cen.

W jaki sposób? Dziś wielu nabywców wybiera mieszkania z najtańszego segmentu, a więc takie,
które kwalifikują się do dopłat w programie „Rodzina na swoim". To zaniża przeciętną cenę transakcyjną. Gdy o dopłaty nie będzie się już można ubiegać, najprawdopodobniej zmieni się oferta deweloperów, a co za tym idzie w pierwszych miesiącach roku średnie ceny mogą się ustabilizować lub nawet podnieść. 

Autor: Jacek Szydłowski
Współpraca: Home Broker, Lion's House
Podziel się:
Wersja do drukuWersja do druku
45komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (45)

przeciętny absolwent wyższej uczelni w Bydgoszczy może liczyć wynagrodzenie około 2 tys. na rękę na początek więc gdzie tu możliwość kupna mieszkania gdzie metr kwadratowy kosztuje w tym mieście kosztuje około 4 - 5 tys.? Z pensji na poziomie 2 tys. netto to ledwo można się utrzymać, zapłacić za wynajem, opłaty, jedzenie i jak tu kupić mieszkanie. Chyba dopiero po 5 - 10 latach od ukończenia studiów można myśleć o mieszkaniu -gdy już się zaczyna zarabiać trochę lepiej
Remigio, 28.12.2012, 15:58
Ceny mieszkań są nadal bardzo wysokie, niewiele spadły i to tylko nie wszystkie. Ceny mieszkań dopiero powinny zacząć spadać, aby było stać kupić większa grupę ludzi, nie tylko dobrze zarabiających.
Paweł, 28.12.2012, 16:07
A ja uważam, że płace "powinny" być wysokie, wyroki sprawiedliwe, mercedesy tanie a wódka zimna.
postulat, 28.12.2012, 17:28
Co to znaczy, ze ceny powinny(!) spadać? Jest wolna gospodarka, proszę założyć firmę, zatrudnić pracowników, kupić grunt, wybudować budynek/blok, wziąć na siebie całe ryzyko biznesowe i zobaczymy jakie wtedy będzie nastawienie do obniżania cen... Marże w deweloperce wcale nie są takie wysokie.
czytelnik, 01.01.2013, 20:18
ddfe, 01.01.2013, 22:47
Zresztą wszystko jedno, jeśli 30% to wysoka marża, to wybuduj coś i sprzedaj z zyskiem 20%. Przecież to takie proste.
procent, 02.01.2013, 00:13
Marże nie są wysokie? Zobacz jakich pracowników zatrudniają firmy na budowach kolego, zarabia deweloper, pośrednik i państwo, więc ceny za metr są tak wysokie, czym wytłumaczysz ogromne różnice w cenach za metr nad morzem i w głębi kraju w małym mieście? Ryzykiem biznesowym? a może pracownicy pracujący nad morzem muszą więcej zarabiać?
Stealth, 02.01.2013, 07:31
Całe to jęczenie, że dzisiaj są ceny niskie są o kant tyłka. Bo jak człowieka nie stać i nie dostanie kredydu to i tak nie kupi. Gadanie o inflacji też nie ma sensu, bo np samochody nie drożeją i od 12 lat najtańsze kosztują ok 30tyś. Czyli wg inflacji staniały i to lepiej niż mieszkania, które przecież podrożały w 2004-2006 o 100% tylko dlatego, że o kredyty hipoteczne we frankach było wyjątkowo łatwo.
Trolek, 28.12.2012, 17:04
... gacie w kraty! Prawdziwe spadki cen to się dopiero zaczną! I ceny mieszkań będą spadać, przynajmniej do momentu aż osiągną poziom z lat 2003-2005.
jarek, 28.12.2012, 17:22
No i dobrze, niech spadają - wtedy sprzedam soje, kupione nieco wcześniej, i kupię nieco większe.
Agnieszka2, 29.12.2012, 09:10
.... z Twoim poglądem co do spadku cen mieszkań.
Przy obecnych wynagrodzeniach i problemem ze znalezieniem średnio płatnej
pracy nie może przeciętny Polak myśleć o nabyciu czterech własnych kątów .
Kredyt może być brany pod uwagę w przypadku gwarancji systematycznego dopływu gotówki. W innym przypadku nie będzie mieszkania ani częściowej własnej przedpłaty na te mieszkanie. A "eksperci " z bożej łaski nie mają zielonego pojęcia kiedy może być koniec spadku cen-tylko bredzą jak nawiedzeni- udając wszechwiedzących .
puł-tusk, 30.12.2012, 18:49
Dokładnie, a jak ceny mieszkań rosły, Ci sami eksperci twierdzili, że kto wtedy nie kupił mieszkania, jest frajerem, bo teraz tylko wzrosty, wzrosty i jeszcze raz wzrosty będą a ceny za metr oscylować będą pow. 10 000 PLN. No i kto teraz jest frajerem? Ci co kupili wtedy i zadłużyli się po uszy, czy Ci co dali sobie siana i poczekali?
diabeł wcielony, 02.01.2013, 14:07
Tego nie przewidzieli ale prawie nikt nie przewidział.
hasta la vista, 03.01.2013, 14:23
Skończą się lokale budowane "na górce" przed wejściem nowej ustawy - skończą się też spadki cen i obecna nadpodaż na rynku. Wielu przedsiębiorców wypadnie z rynku, bo nie będzie w stanie budować w całości ze środków własnych ani dostać kredytu bankowego na inwestycję. Słowo klucz: rachunek powierniczy.
ro, 28.12.2012, 17:24
Zanim górka zostanie wykupiona miną minimum 2 lata. A w tym czasie zostaną rozpoczęte nowe inwestycje - zostaną rozpoczęte a czy zakończone .... Proponuje poczytac trochę na www.bankier.pl (Wbrew nazwie piszą o wiele bardziej realnie niż analityc z HB i innych zainteresowanych utrzymaniem wysokich cen).
tomkat, 28.12.2012, 18:16
Ustawa weszła w 04.2012r., a liczba nowo rozpoczynanych budów spada od tego czasu lawinowo. Oczywiście, że będzie się w dalszym ciągu budować, ale nie aż tyle i takiej nadpodaży już nie będzie. Zgodnie z danymi GUS liczba rozpoczętych budów mieszkań spadła w tym roku o 23,6 % w stosunku do poprzedniego roku.
ro, 28.12.2012, 21:17
Gus to statystyka. Część budów zarejestrowna przed wejściem tzw ustawy deweloperskiej fizycznie nie doczekała się jeszcze wbicia łopaty. To co piszes o cenach niżej to też statystyka a ja wolę przykłady z życia. Lubelski deweloper sprzedaje mieszkania w lubinie za 4300-4600, a w zamościu ten sam deweloper sprzedaje za 3500. Zakładam, że mieszkania są w takim samym stadarcie. Cena gruntu nie tłumaczy takiej różnicy cen. Z czego to wynika : z kalkulacji, że w Lublinie można zarobić więcej. Zreszto to co dostajemy za duże pieniądze to nieporozumienie. Blok przy bloku, standart średni a czasem nisk.
A ty ro to pewnie jesteś związany z deweloperka. Życze Ci jak najlepiej ale mieszkania mogą być tańsze
tomek, 29.12.2012, 09:30
Ja też Ci życzę jak najlepiej ale mam inne zdanie. Zobaczymy kto się pomylił za rok dwa. Moim zdaniem nie wystarczy wprost zestawić ceny produktu w jednym miejscu i drugim i stwierdzić, że skoro "może" być niżej to spadnie do tego niższego poziomu... Gdyby tak było w Warszawie kupowalibyśmy mieszkania w tej cenie co w Świdniku a tymczasem na całym świecie w zależności od lokalizacji panuje też zróżnicowanie cenowe. Lublin to na pewno nie Gdynia, Kraków czy Zakopane, ale też lepiej niż wiele innych miast o niższej sile nabywczej mieszkańców i do tego poziomu cen nie spadnie.
ro, 29.12.2012, 21:24
Właśnie o tym pisałem. Cena mieszkania nie wynika wprost z kosztów budowy - a te są bardzo zbliżone w Warszawie, Lublinie czy Bychawie (dla standartowych warunków terenowych); kosztów gruntu (przeliczając na m2 mieszkania nie wychodzi to aż tak dużo). Cena mieszkań to kalkulacja dewelopera siły nabywczej mieszkańców i dlatego twierdzę, że ceny mogą być niższe a czy będą? Głos decydujący będą miały banki.
tomek, 30.12.2012, 08:54
Analizując sektor od strony opłacalności produkcji mieszkań można zauważyć, że skumulowane marże zysku na noworozpoczynanych projektach deweloperskich w 6 miastach w omawianym okresie przeciętnie nie przekraczały 1000 zł/m kw. oraz ok. 10-15% kosztów całkowitych projektów. Stopy zwrotu z projektów dla największych miast kształtowały się na poziomie około 15% rocznie. W dalszym ciągu umożliwiało to ich opłacalne finansowanie kredytem (koszt kredytu wynosił ok. 8%), jednak przestrzeń na dalsze spadki cen, w warunkach stosowania standardowej dźwigni finansowej10, nie przekraczała już zapewne 500-600 złotych. Biorąc pod uwagę rosnące ryzyko działalności, oznaczać to może przybliżanie się do granic opłacalności produkcji mieszkań oraz powodować wstrzymywanie nowej działalności. Źródło - oficjalny raport NBP za III kwartał 2012
maciek, 29.12.2012, 23:25
Cena jest ustalana przez potencjał rynku. A ten potencjał będzie malał. Po prostu Europa biednieje i poziom musi się zrównać z potencjałem Azji. Tam teraz następuje PRZEKIEROWYWANIE produkcji i usług. My w Europie NIE MAMY NIC DO ROBOTY. Za kosmiczną kasę np. 1,5 tys. EURO w Europie. W Azji powiedzmy 500 EURO w Chinach obecnie albo zdecydowanie mniej np. W Bangladeszu ,Indiach etc. Po co tworzyć cokolwiek w Europie -gdy w Azji wytworzymy to samo wielokrotnie taniej ? Dlatego nie mamy roboty i kasy coraz mniej. A w związku z tym konwulsje będą coraz większe i dochodzi do wyrównania poziomu między Azją a Europą czy USA. Ten proces trwa i póki co my mamy coraz mniej roboty i coraz mniej kasy. Ceny mieszkań muszą się cofnąć.
lauda, 28.12.2012, 20:45
A w Polsce to jak kto chce.... Wróżenie z fusów na podstawie wybiórczo dobranych danych makroekonomicznych to nie jest najrzetelniejszy prognostyk. Wolę prostsze rozumowania - cykle koniunkturalne mają stały przebieg, po bessie nadchodzi kolejna hossa, to tylko kwestia kiedy. Ceny większości mieszkań już się cofnęły do poziomu sprzed bańki plus inflacja i wzrost kosztów w międzyczasie. Rynek jest mocno zróżnicowany, ale jego część już dotknęła dna.
ro, 28.12.2012, 21:22
Pamiętaj, że pensje niekoniecznie wzrosły o wartość inflacji co oznacza ich tak naprawdę obniżkę - spadek wartości nabywczej. Dodaj do tego redukcje, cięcia i inne programy pozwalające na zatrzymanie miejsca pracy kosztem jego kosztu. W najlepszej dziedzinie gospodarki zamrożono pensje do odwołania a to zawsze byli i są klienci "premium" dla banków.
Ceny jeszcze spadną.
Polska blisko Rusi, 01.01.2013, 22:22
Jeśli bowiem wziąć ceny nowych mieszkań z owej legendarnej jesieni 2006 r. jako bazę i porównać je z obecnymi, to okazuje się, iż są one co prawda nominalnie wyższe o 25-30%, ale realnie, po uwzględnieniu inflacji i porównaniu siły nabywczej pieniądza w 2006 r. i 2012 r., są wyższe już tylko minimalnie. Biorąc pod uwagę ceny w Warszawie - obecnie metr mieszkania realnie kosztuje o 2-3% więcej, niż trzeba było płacić w 2006. Biorąc pod uwagę sytuację w siedmiu największych miastach - różnica wynosi jakieś 9%, tzn. o tyle realnie ceny nowych mieszkań są wyższe dziś, niż tych sprzedawanych przez deweloperów w 2006 r., czyli u progu boomu (lub przynajmniej przed jego zasadniczą częścią). Co to oznacza? Ano pewnie to, że rynek jest blisko powrotu do sytuacji sprzed bańki nieruchomościowej.
postulat, 01.01.2013, 23:51
Ile względem tych lat realnie wzrosła pensja statystycznego kredytobiorcy?O ile wzrosła wartość nabywcza tejże pensji w badanym okresie?To są naważniejsze wskaźniki decydujące o popycie. No i pewność jutra.
ja, 02.01.2013, 10:37
z chwila jak banki obnirza oprocentowanie to dewopl.. podniosa ceny wiem to bo w niemczech to przezylem i wychodzi na zero ,gowno..
so, 28.12.2012, 23:09
dno to dopiero bd idzie kryzys oj mieszkan to nie bd mial kto budowac i kupywac !
adik, 29.12.2012, 01:01
robol bez domu, 29.12.2012, 05:09
od dwóch lat obserwuję ceny mieszkań i nijak mi nie spadają..chyba tylko okulary z oczu na widok takich artykułów.
jan, 29.12.2012, 09:47
Chcę kupić jakieś 50 M2 gdzie takie są tanie. Ten Home Broker to wielka ściema. Znają się tak na rynku jak świnia na pieprzu!
NAZWISKO, 31.12.2012, 15:05
Panie z Home Broker:
Ceny idą za zdolnością kredytową
Jeśli jesteś w stanie wywróżyć wartość nabywczą normalnych pracowników to będziesz wiedział czy ceny spadną jeszcze czy nie. Mi się wydaje, że spadną bo już nawet ulgi na dzieci nie będzie a to dla dwójki dzieciaków 2k czyli tyle co rata lub dwie....
Skąd wziąć pieniądze?Z pracy. Weź pod uwagę bezrobocie rośnie a to oznacza, że rynek obrotu pieniądza się kurczy zgodnie z zasadą sprzężenia zwrotnego.
Wiesz o tym?Czy zdałeś tylko giertychowską maturę?
Prognozy..., 01.01.2013, 22:29
Dlaczego? To bardzo proste - bo z tego żyją, depozyty i kredyty to podstawowe produkty każdego banku. A ceny nieruchomości nie mogą spadać w nieskończoność. Polecam oficjalny raport NBP za III kwartał 2012, w którym jasno jest o tym mowa, że pole dla spadków się kończy i rynek dosięga dna.
ar, 01.01.2013, 23:57
Masz rację, tylko czy raport uwzględnił przeniesienie produkcji Pandy do Włoch? Prognozować można wszystko, także to, że taniej nie będzie i kto nie kupił ten przegrał życie szczególnie jak nie kupił jeszcze inwestycji w regularne oszczędzanie oraz w złoto. Dodaj do tego już obecne problemy ze spłacaniem kredytów także hipotecznych a otrzymasz dość sporą niewiadomą ze wskazaniem na spadek.
ja, 02.01.2013, 10:27
Więc wzmianka o Pandzie itp jest kompletnie od czapy. To nie ma nic do rzeczy. Odnośnie spłacalności - kredyty hipoteczne są najlepiej spłacanymi wierzytelnościami Polaków. Pole dla spadków cen mieszkań już się kończy - taki jest jasny wniosek z ostatniego raportu NBP. Przykro mi jeśli to nie odpowiada Twoim oczekiwaniom, ale taka jest prawda.
procent, 02.01.2013, 12:32
Ale mieszkania i domy z rynku wtórnego będą tanieć przez głupi program Mieszkanie dla Młodych (dawniej Rodzina na Swoim) co deweloperów promuje (wg. keszker.pl).
Janusz Miodol, 25.01.2013, 09:26
Jakie spadki? Spadki to będą jak komornicy zaczną licytować deweloperów. Marże na poziomie 100% to lekkie przegięcie.
Robi, 02.01.2013, 07:59
Wartość mieszkań jest mocno zawyżona do jej rzeczywistej wartości , a nowe są bardzo tandetnie wykonane gorsze od tych starych .
Te wspólne blokersy to jednak jak kołchozowe trudno się żyje nikomu bym nie polecał nawet wrogowi.
Wałczanin, 02.01.2013, 15:33
Prawda jest taka, że na rynku wtórnym nieruchomości cena w dużym stopniu jest dyktowana przez kupującego. Ogłoszenia z agencji nieruchomości opiewające na 320 tyś zł z łatwością można zbić do 260 - 270. Wszystko zależy od lokalizacji lokalu i drugie (co ważniejsze) czy sprzedającemu spieszy się ze sprzedażą, czy nie. Sam zakupiłem mieszkanie w grudniu 2012, czyli w teoretycznym momencie najniższej ceny. Mieszkanie wystawione na sprzedaż za 350 poszło za 292. Chore moim zdaniem są rządowe programy w stylu "Rodzina na swoim", "Ekologiczny dom" czy przewidywany "Mieszkanie dla młodych" (lub jakoś tak). Dla przykładu - w Olsztynie nie ma mieszkań spełniających jakiekolwiek kryteria w/w programów - NI JEDNEGO, no chyba że ktoś chce mieszkać w budownictwie z przełomu 19/20 wieku w najgorszej dzielnicy miasta. Pozdrawiam
Śmiałek, 17.01.2013, 10:42
Trudno powiedzieć czy ceny będą jeszcze spadać a jeśli tak, to jak długo i jak dużo. Od wielu lat inwestuję w mieszkania i od wielu lat słyszę to samo w zależności od koniunktury: "Ceny będą rosły, bo...", "Ceny będą spadać, bo..." Z doświadczenia wiem, że nieruchomości są jednym z niewielu produktów (dóbr), które można kupić poniżej aktualnej ceny rynkowej. Od października 2012 roku rozglądałem się za kolejną nieruchomością i kupiłem weWrocławiu 3-pokojowe mieszkanie. Cena ofertowa wynosiła 270tyś. a wynegocjowałem cenę transakcyjną na 230tyś. Do transakcji doszło 8 stycznia. Na cenę nieruchomości ma wpływ wiele czynników: lokalizacja, standard wykośczenia, dostępność kredytów, koniunktura itp. . Ale także element, który jest niezależny od sytuacji makroekonomicznej: motywacja sprzedającego. Uważam, że warto poznać rynek nieruchomości pobyć w nim trochę, poobserwować, zaprzyjaźnić i szukać okazji.
Marek, 21.01.2013, 23:11
poniżej jest link do ciekawego
opracowania co sie moze stać z cenami
mieszkań w najbliższym czasie
poprzeciwnejstronierynku.blogspot.com/2013/01/
rynek-nieruchomosci-w-polsce-2013-
quo.html
ppsr, 07.02.2013, 21:24
poniżej jest link do ciekawego opracowania co się może stać z cenami mieszkań w najbliższym czasie
poprzeciwnejstronierynku.blogspot.com/2013/01/rynek-nieruchomosci-w-polsce-2013-quo.html
ppsr, 07.02.2013, 22:43
Spadki moim zdaniem już osiągnęły maksymalny pułap. Akurat moja firma obserwuje rynek magazynów, ale sądząc po tym, co dzieje się w bazie Jartomu można wnioskować, że lepiej już nie będzie. Hale znikają po kilku dniach od momentu pojawienia się oferty w newsletterze - to chyba jasno świadczy o tym, jak wygląda sytuacja na rynku.
marcik, 27.03.2013, 12:13
Koszty budów rosną co pociągnie w góre wszystkie mieszkania i domy. Oby nie obudzisz sie z ręką w nocniku!
mm, 27.03.2013, 20:07
mieszkanie z http://top-ogloszenia.net/Ogloszenia-Nieruchomosci-10 na początku roku i nie żałuje. Przez te kilka miesięcy ceny jakoś nie spadły a mi okazja przeszłaby koło nosa
mambana, 14.04.2013, 18:46