Od roku zdolność kredytowa Polaków szybko spada

Banki są skłonne pożyczać coraz mniej pieniędzy na zakup własnego mieszkania. Spadek przeciętnej zdolności kredytowej przy zaciąganiu kredytu hipotecznego przekracza już 100 tysięcy złotych – wynika z danych zebranych przez Lion's Bank.
  • Pikująca zdolnośc kredytowa Polaków

    Winowajcami pikującej zdolności kredytowej są m.in.: nowy podatek bankowy, składki na ratowanie klientów upadających SKOK-ów oraz widmo przewalutowania „kredytów frankowych".

    geralt (Pixabay.com)

Trzyosobowa rodzina, której dochód jest na poziomie 5 tysięcy złotych netto może w lipcu pożyczyć ok. 360 tysięcy złotych (mediana). Czas spłaty kredytu to 30 lat. To wynik o niemal 10 tysięcy złotych niższy niż przed miesiącem. Patrząc na dłuższy czas widać, że w ciągu roku zdolność kredytowa modelowej rodziny spadła o ponad 100 tysięcy złotych. 

Przeczytaj poradnik: Kalkulator kredytu hipotecznego – co to takiego i jak z niego korzystać 

Do kalkulacji przyjęto, że kredytobiorcy zobowiązują się do korzystania z dodatkowych opcji, takich jak: bankowy rachunek oraz karta kredytowa, a w niektórych bankach – jeśli jest to niezbędne – kupują także dodatkowe ubezpieczenie kredytu. 

Mediana maksymalnej kwoty kredytu dla 3-osobowej rodziny o dochodach 5 tysięcy zł netto

Mediana wysokości kredytu

Podatek bankowy to nie jedyny problem

Tak drastyczny spadek zdolności kredytowej polskich rodzin to m.in. efekt dodatkowych wymagań, jakie w ostatnim roku nałożono na banki. Najgłośniej było o podatku bankowym. Jest on bezpośrednią przyczyną wzrostu oprocentowania długu, a przecież im dług droższy, tym mniej bank skłonny jest nam pożyczyć. To jednak nie wszystkie problemy, na które banki natrafiły w ostatnim czasie. Wobec banków podniesiono również wymagania kapitałowe oraz składki na BFG (w związku z upadłościami SK Banku i SKOK-ów). Do tego borykają się jeszcze z widmem przewalutowania kredytów mieszkaniowych, co może się okazać potężnym ciosem dla finansów banków. Efekt jest taki, że o kredyt jest dziś trudniej niż przed rokiem.

Kredyt mieszkaniowy jest tani, a boomu nie ma

Problemem dla kredytobiorców jest natomiast kwestia związana z wkładem własnym. Ten musi być dziś na poziomie 15 procent wartości mieszkania. Chcąc kupić mieszkanie warte 200 tys. zł, trzeba więc mieć 30 tys. złotych w gotówce, żeby w ogóle myśleć o złożeniu wniosku kredytowego w banku. Od przyszłego roku będzie to aż 20 procent. Wtedy, aby starać się o kredyt hipoteczny wspomnianego wcześniej lokalu, trzeba będzie mieć już 40 tys. złotych gotówki.

Dowiedz się: Czym jest leasing na mieszkanie i kto może z niego skorzystać 

Przez te czynniki że nie mamy obecnie do czynienia z boomem kredytowym. Co więcej, przez pierwsze 5 miesięcy roku zadłużenie Polaków z tytuł kredytów mieszkaniowych wzrosło o 6,9 mld zł. Jest to kwota o 1,4 mld mniejsza niż w analogicznym okresie przed rokiem oraz o 0,3 mld zł mniejsza niż w pierwszych 5 miesiącach 2012 roku, gdy stopy procentowe wciąż czekały na mającą dopiero nadejść serię obniżek stóp procentowych. Co ciekawe malejący popyt na kredyt obserwujemy w momencie, w którym wciąż co miesiąc wydawane są dziesiątki milionów złotych z programu Mieszkanie dla Młodych (MdM).

Najbardziej liberalne banki udzielą dziś kredytu na 400 tysięcy

Co należy podkreślić, w czerwcu modelowa rodzina nie mogła liczyć na pożyczenie na mieszkanie pół miliona złotych. Taka sztuka przy zarobkach 5 tys. zł miesięcznie możliwa była w 2015 roku nawet w 4–5 instytucjach. Dziś takiej kwoty nie pożyczy już żaden z analizowanych banków. Najwięcej modelowej rodzinie są gotowe pożyczyć BPH i BZ WBK. Tylko te banki deklarują, że rodzina zarabiająca miesięcznie 5 tys. zł netto może liczyć na ponad 400 tys. zł długu. 

Zdolność kredytowa 3-osobowej rodziny z dochodem 5 tys. złotych netto 

Zdolność kredytowa 3-os. rodziny

 

Warto wiedzieć„Mieszkanie PLIS" - szczegóły rządowego programu mieszkaniowego 


Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych

Autor: Bartosz Turek, Lion’s Bank oraz Anna Olesiejuk, Tax Care
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

Coraz więcej argumentów przemawia za pozabankowymi instytucjami finansowymi, z naciskiem na te, które są już na rynku jakiś czas i konsekwentnie budują swoją reputację.
Magierski, 26.07.2016, 11:10