Niedogrzane domy i mieszkania są przyczyną kłopotów zdrowotnych

Co czwarte mieszkanie w Polsce jest niedogrzane – alarmują naukowcy. Brak komfortu cieplnego ma dalekosiężne skutki, na końcu których znajdują się choroby i zgony.
  • Ubóstwo energetyczne to poważny problem w naszym kraju

    Niedogrzane mieszkania i domy to źródło kłopotów zdrowotnych mieszkańców.

    Małgorzata Genca

– Z danych Eurostatu wynika, że (średnia za lata 2005–2010) 22 procent populacji Polski (czyli 8,6 mln osób), stwierdza iż nie jest w stanie ponosić kosztów ogrzewania swoich domostw w sezonie zimowym na poziomie wystarczającego komfortu cieplnego. Natomiast 17 procent populacji (czyli 6,4 mln osób) przyznaje, że ma zaległości w należnych płatnościach na rzecz przedsiębiorstw energetycznych – czytamy w „Barometrze zdrowych domów 2017" przygotowanym przez firmę Velux. Raport bazuje między innymi na danych pochodzących z Fundacji Instytut na rzecz Ekorozwoju.

Warto przeczytaćJak walczyć z wilgocią i grzybem w mieszkaniu 

Ubóstwo energetyczne Polaków przyczyną chorób

Coraz częściej mówi się w tym kontekście o tzw. ubóstwie energetycznym, które rozumieć należy jako brak możliwości dostatecznego ogrzania domu czy mieszkania. Temat powrócił na fali mrozów, która ostatnio zalewa Polskę. Najczęstszą przyczyną ubóstwa energetycznego, jak się okazuje, jest wysoka cena energii i niskie dochody właścicieli nieruchomości, a także słaba efektywność energetyczna budynków, głównie jednorodzinnych. Tylko w niewielkim stopniu za ubóstwo energetyczne odpowiada niefrasobliwe i nieumiejętne korzystanie z ogrzewania. Jak twierdzą specjaliści, w dłuższej perspektywie ubóstwo energetyczne ma fatalne skutki dla lokatorów, którzy żyją w gorzej ogrzanych, doświetlonych i zawilgoconych mieszkaniach, co przekłada się na wzrost zachorowalności na rozmaite choroby, w tym najcięższe – nowotworowe.

Dowiedz sięJak ogrzewać mieszkanie, by nie marznąć i mniej płacić za ogrzewanie 

– Budynki, w których mieszkają ci ludzie, są nie tylko zimne, ale i niezdrowe. Europejczycy dotknięci ubóstwem energetycznym niemal trzy razy częściej mieszkają w wilgotnych, nieprzyjaznych dla zdrowia budynkach. Życie w niedogrzanym domu ma również duży wpływ na zdrowie. Europejczycy, którzy zimą nie są w stanie utrzymać w mieszkaniu komfortu cieplnego, dwa razy częściej narzekają na problemy zdrowotne. W przypadku Polski prawie co trzeci mieszkaniec niedogrzanego budynku boryka się z problemami zdrowotnymi – czytamy w raporcie.

Ubóstwo energetyczne ma również wpływ na fatalne wyniki badań jakości powietrza – osoby, których nie stać do dogrzanie swojego lokum odpowiednim paliwem, są w stanie – by tylko uzyskać trochę ciepła – wrzucić do pieca wszystko, co można spalić. Efekty widać – nie tylko w centrach dużych miast. Uważa się, że nieruchomości jednorodzinne, które mają niski standard energetyczny i system grzewczy rodem z poprzedniej epoki są odpowiedzialne nawet w 40 procent za zjawisko smogu w naszym kraju (podaje się i 70 procent – ale ta liczba dotyczy wszystkich domów jednorodzinnych, a nie tylko tych w złym stanie).

Przeczytaj również: Dlaczego smog jest groźny i co robić, kiedy się pojawi 

Oczywiście rozwiązaniem jest modernizacja domów poprzez izolację przegród zewnętrznych,wymianę okien i regulację systemu ogrzewania. Według „Barometru" odpowiednie wykonanie tych prac potrafi zredukować pobór energii w domu nawet o 57 procent. Niejako „przy okazji" spada o ponad 20 procent emisja pyłów PM10 i PM 2,5 i o 44 procent benzoalfapirenu. Raport nie odpowiada jednak na pytanie, skąd właściciele dotknięci problemem ubóstwa energetycznego mają wziąć pieniądze na dokonanie kompleksowych zmian. Ocenia się, że zaledwie połowa ma środki do tego, by rozpocząć niezbędne remonty. Problem jest poważny, bo w naszym kraju użytkowanych jest około 5 milionów domów jednorodzinnych.

– W Polsce można zaobserwować również spore dysproporcje w skali ubóstwa energetycznego pomiędzy poszczególnymi województwami. Najgorzej sytuacja wygląda w województwach podkarpackim 16,8 %, podlaskim 16,6 %, opolskim 14,5 % i lubelskim 14 %, zaś najlepiej w śląskim 6,2 % i mazowieckim 7,1% – czytamy w „Barometrze". 

Autor: Sławomir Bobbe
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

Podzielniki kosztów ogrzewania nie są przyrządami pomiarowymi, gdyż nie mierzą żadnej wielkości fizycznej (także ciepła) - najczęściej przyrost ich wskazań (wyrażonych w działkach niemianowanych) zależy od temperatury powierzchni grzejnika w miejscu instalacji podzielnika i czasu oddawania ciepła przez grzejnik. W związku z tym podzielniki kosztów ogrzewania nie podlegają prawnej kontroli metrologicznej (zatwierdzeniu typu i legalizacji), a więc także obowiązkowi uzyskania dowodów tej kontroli.
Spółdzielnie nie rozliczają oddzielnie każdego bloku na podstawie układu pomiarowo-rozliczeniowego tylko okradają mieszkańców. A mieszkańcy jak te barany dają się okradać i siedzą w zimnych pomieszczeniach. Podzielnik mierzy z 11 miesięcy temperaturę latem, a mieszkaniec za to płaci.
Teresa, 02.03.2018, 18:26