Na składach węgla tańszy opał już był

Ogrzewający swoje nieruchomości węglem czy drewnem kupowali opał wczesnym latem lub wiosną licząc na niższe ceny. Oszczędności sięgać mogły wtedy kilkunastu procent w stosunku do tego, co przyszłoby im zapłacić w sezonie grzewczym. W tym roku na wielkie oszczędności nie ma co liczyć.
  • Jesienią na tani węgiel nie ma co liczyć

    Najniższe ceny węgla na składach obowiązują tuż po sezonie grzewczym, ale i później można natrafić na różne okazje i promocje.

    Dariusz Bloch

Dostawy węgla, które obecnie trafiają do składów są na tonie ponad 50 złotych droższe. Do tego dostawcy muszą czekać w długich, niekiedy kilkudniowych kolejkach na kopalni, co dodatkowo podnosi koszty. Ci, którzy kupili węgiel nieco taniej, korzystali jeszcze z zeszłorocznych zapasów, które albo się już skończyły, albo są na wykończeniu. Za opał z nowych dostaw trzeba będzie zapłacić więcej. Na północy kraju różnicę najbardziej widać w chętnie kupowanym, bo najtańszym, miale węglowym. Jeszcze w zeszłym roku można go było kupić w przedziale 480–530 złotych za tonę. Obecnie ceny skoczyły i mieszczą się w widełkach między 530 a 590 złotych. Na składach węgla mówi się jeszcze o sierpniowej podwyżce cen w kopalniach, a nowe stawki mają obowiązywać do końca września.

Przeczytaj: Jaki węgiel kupić, aby nie żałować 

Przezorny kupuje wcześniej

Nie zmienia to faktu, że i tak kupowanie opału latem jest najlepszym pomysłem. Dlaczego? Bowiem składowany na placach węgiel, zwłaszcza zalegający na odkrytym, nasłonecznionym terenie, traci na wilgotności która spada poniżej 10 procent (zwykle ma około 18 procent). To oznacza, że staje się lżejszy. Tak więc za tę samą kwotę wydaną na zakup węgla otrzymamy latem więcej niż zimą.

Bywa i tak, że po sezonie grzewczym składy wyprzedają opał po nieco niższych cenach, albo oferują promocje polegające na bezpłatnym transporcie. Warto „polować" na takie okazje, bo w konsekwencji czynią one ogrzewanie domu tańszym. Sama organizacja transportu też będzie łatwiejsza. Wiedzą o tym ci, którzy próbowali kupić węgiel zaraz po pierwszej fali mrozów – bywało, że ruch na składach był tak duży, że na dostawę trzeba było czekać kilka dni, w tym czasie marznąć we własnym mieszkaniu. Latem problem oczekiwania na dostawę odpada. Taki przesuszony węgiel łatwiej również się rozpala, a piece szybciej nagrzewają się do wskazanej temperatury.

Drewno – nie na ostatnią chwilę

Sporo osób ogrzewa swoje domostwa drewnem – czy to w systemie kominkowym, czy tzw. kozami. W przypadku drewna stopień jego wilgotności ma jeszcze większe znaczenie. Dość powiedzieć, że świeże drewno zawiera w metrze przestrzennym od 150 do nawet 200 litrów wody. Kupowanie tego rodzaju opału na ostatnią chwilę nigdy nie jest dobrym pomysłem, chyba że pochodzi ono z pewnego źródła i wiadomo, że jest sezonowane. Jednak za drewno sezonowane, a więc odparowane z nadmiaru wilgoci, trzeba zapłacić więcej. Jeśli tylko mamy miejsce na składowanie drewna – najlepiej pod otwartym niebem, ale pod jakimś daszkiem czy plandeką, lepiej kupić drewno i podsuszyć je samemu.

Dowiedz się: Jak wybrać dobre drewno kominkowe

Najtańsze drewno pozyskać można wprost z Lasów Państwowych kontaktując się w tej sprawie z pobliskim leśnictwem. I tu jest kilka możliwości - część drewna ze wskazanego terenu można zebrać samemu (jest to najtańsze) może też kupić gotowe drewno przygotowane przez leśnictwo na sprzedaż, często już porąbane na odpowiednie wielkości polana (opcja droższa). Kupując taki opał wczesnym latem można go przetrzymać do następnego roku i wykorzystać na jesień (jest wtedy naprawdę suche) lub spożytkować jeszcze w tym samym roku licząc się z tym, że będzie miało jednak wyższy stopień wilgotności.

Taniej dzięki lex Szyszko

Ostatnio pojawiło się jednak tańsze źródło drewna, z którego można skorzystać. Otóż w związku ze zmianami w prawie (tzw. lex Szyszko) wiele prywatnych osób dokonało wycinki drzew na swoich działkach i posesjach, często dotyczyło to wartościowych z punktu widzenia opałowego gatunków drewna. Osoby te, jeśli nie potrzebują opału dla siebie, chętnie sprzedają je ogłaszając się w internecie. Zwykle zakup jest dużo tańszy niż w składach. Podaż jest spora, ale najczęściej oznacza również konieczność zorganizowania transportu, by odebrać drewno od sprzedawcy. Z drugiej strony nie warto ufać ogłoszeniom, które oferują drewno na większą skalę z nieznanych źródeł. Jest prawdopodobne, że pochodzi ono z nielegalnej wycinki lub nawet kradzieży.

Warto przeczytać: Jak często i komu zlecać przegląd kotła 

W sytuacji, gdy przychodzi kupować opał w ostatniej chwili, najlepiej zdecydować się na gatunki drewna, które gromadzą w sobie najmniej wody. Odpada więc chociażby wierzba czy topola. Znacznie lepiej zapłacić więcej za jesion, grab czy dąb które nadają się do palenia nawet po krótkim czasie suszenia, wynoszącym 2-3 miesiące (choć oczywiście najmniejsza wilgotność będzie prawidłowo przesuszane drewno z rocznym i dłuższym „stażem"). 

Autor: Sławomir Bobbe
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

Promocja jest wtedy gdy w węgiel napadało dużo deszczu - wtedy sprzedawca ma 10 procent gratis albo lepiej. GDY DESZCZ LEJE MAGAZYNIER SIĘ ŚMIEJE !!!
Janek Z fabryki firanek, 01.08.2017, 09:39