Jak wyplątać się z niechcianych zakupów na pokazach

Konsultant dzwoni i zaprasza na prezentację. Na tej prezentacji jest okazja kupić naczynia, kołdry albo sprzęt paramedyczny za kilka tysięcy złotych. Ludzie z tej okazji korzystają. Potem żałują. Radzimy, jak nie dać się złapać.
  • Zakup sprzętów na pokazie

    Zuzanna Laskowska na pokazie kupiła m.in. naczynia. - Teraz żałuję, ale czy uda mi się odkręcić sprawę? - zastanawia się kobieta.

    Jadwiga Aleksandrowicz
  • Umowa o zakup towaru

    UOKiK radzi, żeby patrzeć na daty. Jeśli kupuje się towar poza siedzibą przedsiębiorcy, można zrezygnować z tego zakupu w ciągu 10 dni od podpisania umowy.

    Jadwiga Aleksandrowicz

Zuzanna Laskowska z Ciechocinka jest przykładem na to, że chwila nieuwagi i można zadłużyć się na parę lat. Emerytka poszła na pokaz kołder i garnków. Prezenterzy-sprzedawcy tak ją omamili, że kupiła pościel i naczynia za 4 tysiące złotych. Już na drugi dzień chciała oddać towar. Zwrotu nie przyjęli, pieniędzy nie oddali.

Inny emeryt spod Chojnic dał za biostymulator ponad 6 tysięcy złotych. Będzie go spłacał w ratach do 2016 roku. 83-latka z pokazu wróciła natomiast z kołdrą i poduszką. Rodzina dowiedziała się o nabytkach, gdy znalazła ponaglenia od firmy windykacyjnej ukryte w barku.

Uważaj na towar kupowany podczas prezentacji

Takie przypadki można mnożyć. Zdarza się, że artykuły, za które trzeba dać 4 tysiące, w rzeczywistości warte są 100 lub 200 złotych. – Sprzedawcy na pokazach znają się na psychologii, jak mało kto – mówi Czesław Czaykowski, powiatowy rzecznik konsumentów w Bydgoszczy. - W efekcie ludzie zaproszeni na pokazy kupują drogie naczynia i pościele. Przynajmniej kilka takich nowych przypadków badam każdego miesiąca.

Zobacz też: Kupiłeś towar na tzw. pokazie? 

Rzecznicy biorą konsumentów w obronę. Widzą, że to często starsi, samotni, schorowani ludzie, którzy dają sobie wcisnąć niechciany towar. Podobnie było w Warszawie. Miejski rzecznik konsumentów wygrał w sądzie z firmą Danwita, która sprzedaje sprzęt paramedyczny, np. rezonatory. Ta zapraszała na pokazy, ale zatajała handlowy cel organizowanych spotkań poprzez przedstawianie ich jako „promowanie zdrowego stylu życia". Od teraz spółka nie może wprowadzać konsumentów w błąd.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wlepia kary

Podobnym firmom stosującym taką formę sprzedaży przygląda się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nakłada na nie ogromne kary finansowe za stosowanie takich samych, niedozwolonych chwytów. Tylko w sierpniu za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów Lama Gold, sprzedająca m.in. wełnianą pościel, dostała karę w wysokości ponad 57 tysięcy złotych.

Kolejna firma, Eco-Vital (oferuje pościele i garnki na pokazach połączonych z występami artystów kabaretowych) miała do zapłaty 200 tysięcy złotych. Od lutego tego roku próbujemy poznać stanowisko przedstawicieli firmy w tej sprawie, ale następne nasze pytania pozostają bez odpowiedzi.

Co robić, żeby nie dać się nabrać na zakup drogich towarów?

– Przede wszystkim nie podpisywać umowy pochopnie – uważa Czaykowski. – Jeśli towar jest sprzedawany poza siedzibą firmy, potencjalny nabywca powinien mieć prawo wziąć wzór umowy do domu i ją tam spokojnie przeczytać. Gdy potem zechce kupić artykuły z prezentacji, równie dobrze powinien mieć na to szansę dzień później.

UOKiK radzi także, żeby patrzeć na daty. Jeśli kupuje się towar poza lokalem przedsiębiorcy, to znaczy np. w domu, na prezentacji w wynajętym lokalu (choćby szkole czy sali gimnastycznej), można zrezygnować z tego zakupu w ciągu 10 dni od podpisania umowy. Nie liczy się jednak termin dostarczenia towaru, ale data, jaka widnieje na umowie. Przed transakcją sprzedawca ma obowiązek poinformować o takim prawie i wręczyć stronie kupującej formularz odstąpienia od umowy.

W tej branży też trzeba uważać: Na kiepskim węglu klienci tracą nie tylko pieniądze 

Konsument, oddając artykuły, dostarcza towar na swój koszt. Może to zrobić osobiście, nadać towar za pomocą kuriera albo wysłać paczkę za potwierdzeniem odbioru.

Ważne! Jeśli ktoś odstąpi od umowy, nie może być obciążony żadnymi prowizjami czy dodatkowymi kosztami. W przypadku, gdy sprzedawca zastrzegł sobie takie prawo w umowie, zapis ten staje się bezskuteczny, czyli traktuje się go, jakby go nie było.

Gdy towar był kupiony na raty i chcemy go oddać

Często produkty są kupowane na raty. Sprzedawca nierzadko sam kredytuje taką sprzedaż, czyli następne raty trzeba wpłacać bezpośrednio do niego albo na wskazane przez niego konto. Innym rozwiązaniem jest zaciąganie kredytu na zakup pościeli czy garnków w banku, jaki współpracuje z firmą oferującą towar na pokazach. Wtedy mamy do czynienia z tzw. umową o kredyt wiązany. Jeżeli więc klient skorzysta z prawa odstąpienia od umowy o zakup artykułów, jednocześnie odstępuje on od umowy o kredyt wiązany.

Sprawdź adres firmy

Niektórzy sprzedawcy czasem specjalnie zmieniają swoje siedziby i rejestrują je jako oddział innej pod innym adresem. W ten sposób próbują ominąć przepisy pozwalające na odstąpienie od umowy w ciągu wspomnianych 10 dni. Są klienci, którzy nie wiedzą, czy pokaz, na który zostali zaproszeni, odbywa się więc w siedzibie firmy, czy poza nią. Wówczas warto poprosić np. o przybicie pieczątki firmowej na czystej kartce. Będzie można porównać adres z pieczątki z tym, jaki widnieje w umowie, którą wręczył sprzedawca.

Akwizytor czy prezenter-sprzedawca musi się wylegitymować, jeśli zostanie o to poproszony przez klienta. Tak samo ma obowiązek okazać dokument potwierdzający prowadzenie działalności gospodarczej.

Tutaj można szukać pomocy

Jeżeli kupiłeś towar i teraz, po namyśle, zamierzasz go oddać i odzyskać pieniądze, możesz zgłosić się po poradę m.in. do rzecznika konsumentów, inspekcji handlowej czy UOKiK. Można również dzwonić pod bezpłatny numer infolinii 800 007 707. Policja i prokuratura też pokierują w tej sprawie. 

Autor: Katarzyna Piojda
0komentarzy