Jak koronawirus wpływa na rynek wynajmu – dlaczego ceny kwater dla studentów tak szybko rosną

Studenci muszą wyprowadzić się z niektórych akademików. To decyzje, mające związek z zagrożeniem koronawirusem. W efekcie pozbawieni dachu nad głową żacy szukają tymczasowych stancji. A ceny tych rosną w zatrważającym tempie.
  • Studentka

    Niektórzy studenci znaleźli się w potrzasku. Musieli w ciągu paru dni wyprowadzić się z akademika, a nie znaleźli jeszcze innej tymczasowej kwatery

    SilviaRita (Pixabay.com)

Pierwszy przykład płynie z Bydgoszczy. Studenci tutejszego Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w piątek, 13 marca 2020 roku, otrzymali komunikat: „Szanowni studenci!! Z przykrością zawiadamiamy, że musicie opuścić akademiki w Fordonie i na Błoniu (z wyjątkiem osób spoza granic kraju - erasmus+) ". Przymusowa, zarazem tymczasowa wyprowadzka żaków nie jest podyktowana tym, że ktoś spośród nich został zarażony koronawirusem, więc kolejne osoby należy odseparować. W komunikacie czytamy dalej: „Wykwaterowanie studentów jest zasadne, gdyż akademiki mogą w najbliższym czasie pełnić rolę miejsc do kwarantanny, jeżeli zabraknie ich w szpitalach". Tym samym, domy studenta mają zmienić się na jakiś czas w miejsca kwarantanny.

Studenci bydgoskiego UTP musieli do poniedziałku, 16 marca, spakować swoje rzeczy – albo sami, albo z pomocą innych osób. Władze uczelni tłumaczą: - Wszystkie rzeczy z pokoi należy spakować w karton i oddać w depozyt lub zabrać ze sobą. Dotyczy to również osób, które już wyjechały. W innym razie rzeczy te będą komisyjnie zapakowane i złożone w depozycie.

Na temat: Koronawirus a rynek mieszkaniowy. Czy ceny mieszkań spadną przez COVID-19? 

Podobne nakazy i instrukcje dostali m.in. studenci Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Gdańskiego oraz Politechniki Rzeszowskiej.

Studenci z przymusową wyprowadzką. Co z opłatami za akademik?

Najpierw studenci (uczniowie także) dowiedzieli się w zeszłym tygodniu o odwołaniu zajęć na uczelniach (i analogicznie: w szkołach) w Polsce. Zaraz po tym przyszła informacja o konieczności opuszczeniu wybranych domów studenta, bo te na pewien czas staną się schronieniem dla osób poddanych kwarantannie.

Żacy nie kryją oburzenia. Po pierwsze, opłacili pokoje w akademikach, więc twierdzą, że powinni mieć zapewnione miejsce. Dopytują, co z opłatami za marzec, których już dokonali. Władze uczelni odpowiadają, że wpłaty zostaną przesunięte na kolejny miesiąc, zaś studenci, którzy jeszcze nie płacili za miejsce w akademiku, będą mogli poczekać z tym do kwietnia. Po drugie, według studentów dano im za mało czasu na spakowanie się i wyprowadzkę. Po trzecie wreszcie (co wiąże się z drugim), wielu studentom trudno jest teraz znaleźć stancję na wolnym rynku.

Ceny pokoi i mieszkań dla studentów szybują

Kto szukał stancji na przełomie września i października 2019 roku w Bydgoszczy, np. pokój 1-osobowy, częściowo umeblowany, o średnim standardzie, w 3-pokojowym mieszkaniu studenckim w bloku z wielkiej płyty, w promieniu 2 kilometrów od uczelni, mógł znaleźć w cenie od 500 złotych plus opłaty. Obecnie, w połowie marca 2020 roku, to samo lokum kosztuje przynajmniej 600 zł plus opłaty.

Kolejny przykład: za 30-metrową kawalerkę w kamienicy, całkowicie umeblowaną, niedawno wyremontowaną, trzeba było dać na początku roku akademickiego 2019/2020 przeciętnie 1350 zł plus opłaty. Dzisiaj za wynajem tego samego lokum należy dać o 200-400 zł więcej.

Dlaczego stawki za kwatery tak teraz rosną

Ceny wynajmu rosną w miastach, które są ośrodkami akademickimi. Kilku- czy kilkunastoprocentowe podwyżki cen najmu prywatnych kwater w ostatnich dniach już prawie nikogo nie dziwią. Właściciele mieszkań i pokoi zdają sobie sprawę, że teraz oferują miejsca na wagę złota. Im bliżej uczelni znajdują się kwatery, tym więcej życzą sobie za nie właściciele i tym bardziej teraz, w cieniu koronawirusa, windują ceny.

Generalnie w marcu mało jest ofert do wynajęcia (więcej było ich po lecie, na początku września, gdy jedni studenci wyprowadzali się, a kolejni szukali stancji; potem na przełomie roku też rynek najmu dysponował większą liczbą ofert). Zdesperowani żacy mają trudny wybór: albo zapłacą krocie za stancję, albo nie będą mieli gdzie się tymczasowo zatrzymać. Stawki za wynajem wzrastają również dlatego, że oferujący wynajem są świadomi, że to będzie wynajem na krótko, np. na 2-3 tygodnie, zatem chcą na tym zarobić jak najwięcej.

Skutek jest taki, że nawet najdroższe mieszkania i pokoje, na jakie nie znaleźli się chętni jesienią, teraz są wynajmowane.

Tani chwyt reklamowy czy rzeczywistość

Właściciele mieszkań do wynajęcia mówią wprost studentom pytającym o lokum: - Jeżeli wy nie zdecydujecie się na stancję teraz, za parę godzin oferta może być nieaktualna. Już parę osób dzwoniło w sprawie wynajmu.

Niektórzy sądzą, że takie teksty to chwyt marketingowy osób proponujących wynajem, ale patrząc na znaczny i nagły wzrost zainteresowania wynajmem pokoju lub mieszkania przez studentów, można przypuszczać, że to jednak prawda.

Polecamy poradnik: Podpowiadamy studentom, jak znaleźć dobre mieszkanie 

Faktem jest, że zamiejscowi studenci – skoro uczelnie odwołały im wykłady – mogą wrócić do swoich rodzinnych domów. Tyle, że wielu z nich, także przecież tych studiujących w trybie dziennym, pracuje. W dobie koronawirusa nadal część studentów, podobnie, jak wszystkich innych pracowników, pracuje. Nie każdy wykonuje pracę zdalną. Jeśli zatrudniony ma pracować na miejscu, to na miejscu musi też mieszkać. Kwatera potrzebna.

Nadzieja na zostanie w akademiku

Studenci, którzy znaleźli się w potrzasku, gdyż w ciągu kilku ostatnich dni nie znaleźli kwatery zastępczej, ani też nie mogą dłużej zostać w akademiku, mają cień szansy na poprawę swojej sytuacji. - Można zwrócić się do Działu Kształcenia i Spraw Studenckich z prośbą o pozwolenie na pozostanie w akademiku – kontynuują przedstawiciele władz UTP w Bydgoszczy. - Musi być ono zasadne i należy liczyć się z tym, że jeżeli akademik będzie miejscem do kwarantanny i służby wojewódzkie go przejmą, to nie będziecie mogli z niego wyjść ani do niego wejść.

Inne uczelnie planują rozwiązać problem w odmienny sposób. Studenci po prostu tymczasowo zmienią akademik. - Ustalono, że w pierwszej kolejności do dyspozycji wojewody zostanie oddany Dom Studencki Aviata, następnie D.S. Ikar, a w przypadku dalszej potrzeby - kolejne w uzgodnieniu z kierownictwem osiedla – tłumaczą na Politechnice Rzeszowskiej. - Studenci i pracownicy niemający możliwości opuszczenia akademików, zostaną zakwaterowani w D.S. Alchemik lub D.S. Akapit. 

Autor: Katarzyna Piojda
0komentarzy