Bydgoszcz: wolą mieszkać z pluskwami i karaluchami niż się wynieść

- Ludzie nadal koczują w ruderze. Razem z pchłami i pluskwami - alarmują sąsiedzi. Dwa tygodnie temu lokatorzy na dziko byli eksmitowani. Wrócili na stare śmieci już po paru godzinach.
  • Rudera

    Nielegalni mieszkańcy wolą koczować w takich warunkach niż się wyprowadzić.

    Andrzej Muszyński
  • Łazienka w ruderze

    W pustostanie nie powinni mieszkać ludzie, a teraz żyje w nim kilka osób.

    Andrzej Muszyński
  • Rudera

    Eksmitowani lokatorzy wrócili na stare śmieci.

    Andrzej Muszyński

Nielegalni lokatorzy zostali eksmitowani dwa tygodnie temu z mieszkań tymczasowych przy ul. Zygmunta Augusta 2 w Bydgoszczy. Na miejscu był komornik ze swoimi ludźmi, ekipa przeprowadzkowa i firma deratyzacyjna.

Lokatorzy byli już raz eksmitowani. Z normalnych mieszkań, które stracili za długi, ale nie mieli prawa do lokali zamiennych. Potem, w pokojach na Zygmunta Augusta, mieli zatrzymać się najwyżej na miesiąc. Do czasu, aż znajdą sobie inne adresy.

Kolejna wyprowadzka trzy lata później

Minęły trzy lata. Oni dalej nie płacili, ale tu byli. Były też libacje i bijatyki na porządku dziennym. Pełno śmieci, ludzkich odchodów. I pełno robactwa. – Karaluchy, pluskwy, wszy i inne insekty z tamtego budynku przechodzą albo przeskakują do naszych mieszkań – narzekają lokatorzy sąsiedniego budynku, spod „czwórki".

– Nie da się normalnie rozmawiać z ludźmi koczującymi w tej ruderze – denerwują się inni sąsiedzi. - A my miesięcznie wydajemy po około 100 złotych na preparaty owado- i insektobójcze. Dla nas, emerytów i rencistów, sporo. To jednak walka z wiatrakami. Dopóki w ruinie obok będą ludzie, dopóty u nas będą pluskwy i prusaki. Robactwo przedostaje się wszędzie.

Insekty nie przeszkadzały dzikim lokatorom. – Walczymy z nimi. Zabijamy laczkiem – mówili dwa tygodnie temu.

Kombinezon na pchły

Właśnie wtedy mieszkańcy, bezdomni i drobni pijaczkowie, którym lokatorzy udostępniali pokoje, zostali eksmitowani. Tak zdecydowało miasto. Brygada musiała założyć specjalne kombinezony chroniące przed owadami. Eksmitowani nie stawiali oporu. Zapewniali, że poszukali sobie innych miejsc. Jedni u znajomych, inni na działkach.

 



Tak wyglądała eksmisja lokatorów dwa tygodnie temu.Fot. Jarosław Pruss

Jeszcze inni twierdzili, że wrócą do rodzin, z którymi dawno zerwali kontakty. – Komornik, pracownicy socjalni i przedstawiciele Administracji Domów Miejskich odjechali, a nielegalni lokatorzy pojawili się jeszcze tego samego dnia – opowiadają sąsiedzi.

 

Już o tym pisaliśmy: Eksmisja nielegalnych lokatorów w Bydgoszczy 

Komornik, który przeprowadzał eksmisję, przyznaje, że przebywa tam znowu pięć osób: mężczyzna chory na raka, para, która kiedyś mieszkała legalnie i para bezdomnych. Na dniach mają opuścić nieruchomość. Jeśli tego nie zrobią dobrowolnie, zostaną eksmitowani przy użyciu siły.

Karaluchy wybiegają z szafy

Jedna z par tłumaczy, że załatwiła sobie pokój. Właściciel zabronił im wprowadzić się, gdy zobaczył, że z mebli wybiegają karaluchy. - Poprosiliśmy też w ADM o ponowne przeprowadzenie deratyzacji i zabezpieczenie budynku, aby nikt niepowołany już nie wszedł - mówi komornik Jacek Dober.

Magdalena Marszałek, rzeczniczka ADM zarządzającej nieruchomością, informowała wczoraj: - Dzisiaj dwie osoby zostały wyprowadzone w asyście policji. Wyjaśnia dalej: - Kolejny raz przeprowadzimy też deratyzację i znowu zabezpieczymy budynek. Przy Zygmunta Augusta 2 już nikt nie zamieszka.

Administracja przekaże pustostan miastu. 

Autor: Katarzyna Piojda
0komentarzy