Domowy budżet

Nie wydawaj więcej niż zarabiasz. Taką żelazną dewizą kierowała się Margaret Thatcher. Ty możesz stosować tę zasadę, prowadząc domowy budżet.
Domowy budżet
Wprowadźmy do nawyków przygotowywanie listy potrzeb. To pomoże naszemu budżetowi domowemu. fot. Sfera PR
  • Domowy budżet
Dodaj komentarz

Komentarze (10)

Tak najlepiej zrezygnować z wszystkiego wówczas budżet domowy będzie ok. Przestańcie zajmować się pierdołami bo jak się jest na bezrobociu czy emeryturze to ma się kasy w brud można oszczędzać.
Polski bogacz, 30.01.2013, 16:44
A ja wrzucam do zmywarki razem z brudnymi naczyniami ziemniaki i brudne skarpety . W ciągu 15 minut mam czyste naczynia , ugotowany obiad i pranie .
Filozof, 30.01.2013, 16:50
Znam gościa żyjącego z ubogiej emeryturki. Kupuje na raty telefony komórkowe, aparaty fotograficzne i inne "du-peerele", później je sprzedaje za pół ceny i jest zadowolony, że ma taki przypływ gotówki. Nie liczy jednak, że przez dwa czy trzy lata musi spłacać raty do banku, do tego odsetki (pożycza w bardzo reklamowanym w TV banku). Kiedyś mu tłumaczyłem, że robi wielką głupotę, ale on wie lepiej. W końcu jego pieniądze i jego życie.
Quasimodoxxl, 31.01.2013, 06:54
nawet dobry pomysł - weźmie sobie jeden sprzęt na raty, by spłacić wszystkie raty razem, a z drugiego będzie żył...
machniom, 31.01.2013, 09:36
Prowadzę zeszyt wydatków już 4 m-ce, mam podzielone, żywność, odzież, paliwo, przedszkole. zbieramy skrupulatnie wszystkie paragony. Pisania jest sporo - i szczerze mówiąc nie ma jak zaoszczędzić!!! Najbardziej widać jak żywność zdrożała, mam wybrane sklepy do których idę po mleko dla dzieci,które kosztuje 1,99 a nie 2,70 i po mięso. Nawet jak troszkę uda się uszczuplić wydatki to któreś z Maluchów choruje i oszczędności lecą do apteki!! wydatek około 120,00-180,00 zł na raz;((( Więc ledwo starcza do końca m-ca !-mamy tylko jedną wypłatę na 4-osobową rodzinę! Zeszyt prowadzę nadal i cieszę się, że benzyna staniała i kończą się raty kredytów;))
gospodyni, 31.01.2013, 10:07
tu sie juz nieda zyc to juz nie jest nawet wegetacja ale jest wyjscie awaryjne z tej sytuacji troche strachu a potem tylko smiech [ NIEMCY ]
nedza bieda, 31.01.2013, 16:42
Oszczędzanie,dobre sobie.Tylko z czego się pytam???Oboje z mężem pracujemy i nie możemy sobie pozwolić na wakacje,rozrywkę.Wszystko idzie na opłaty,i jedzenie które jest cholernie drogie,odzieży też nie kupujemy sobie ot tak po prostu.Ja płacę za dojazdy,mąż również.To nie jest życie to jest wegetacja ,a w sejmie sobie premie dają po 40 tyś,jak tu człowieka nie ma szlak trafić.Musieliśmy wziąć kredyt na auto bo to co mieliśmy (20-letnie)zostało rozbite,tir wjechał w męża.Bogu dziękuję,że nic poważnego mu się nie stało,za auto dostaliśmy grosze,tak na dwa rowery górskie takie z marketu.Najlepsze jest to że biorąc kredyt płacimy podatek a później jak kupiliśmy auto zapłaciliśmy drugi od wzbogacenia,To nic że latami będę spłacać kredyt ale się wzbogaciłam.Złodziejski kraj!!!
Nowa, 31.01.2013, 21:16
Kowalska, 31.01.2013, 21:51
Kiedy 11 lat temu przechodziłam na emeryturę, nie sądzilam, że bedę musiała skrupulatnie analizować swoje wydatki. W pierwszym miesiącu "na wolności" wystarczylo mi środków na 16 dni!!! Do kolejnej emerytury przebiedowałam na tym co bylo w spiżarni!!! I zaczełam zapisywać wszystkie wydatki. Okazalo się, że zdecydowanie za dużo wydaję na prasę (kupowałam większość tytułów prasy kobiecej i korzystanie z niej ograniczalo sie do przerzucenia kartek), na kosmetyki (których nigdy nie zużywalam nawet do połowy), na okazyjne zakupu ciuchowe ( niektórej tak kupionej odzieży nigdy nie ubralam). W kolejnym miesiącu zaplanowałam wydatki i... prawie udalo mi sie utrzymać fundusz w ryzach. Teraz mam połowę tych wpływów, które mialam pracując zawodowo, wydaję kasę mądrze i mam oszczedności, ktore wydaję na urlop oraz inne fajne przyjemności.W internecie sprzedaję rzeczy, których juz nie potrzebuję. Planowanie to nie jest skąpstwo (jak określali to niektórzy moi znajomi). Stosujmy sie do starego przyslowia: tak krawiec kraje jak materii staje.
emerytka, 04.02.2013, 09:58
To ciekawa, że w Polsce ilekroć mówi się o oszczędzaniu, od razu mówi się o obniżeniu standardu życia. Ja widzę to tak: oszczędzanie - kupowanie tego samego taniej! Oszczędzanie wcale nie musi oznaczać obniżenia standardu życia, wystarczy rozejrzeć się w około, aby dostrzec że w zasadzie wszystkie przedmioty mają cenę od do, zależnie gdzie kupimy to zapłacimy dużo, lub mało za to samo i na to trzeba zwrócić uwagę. Chcesz wiedzieć, jak nie przepłacać? Zapraszam na blog http://oszczedny.org
Krzysziek - Oszczedny.org, 08.02.2013, 10:45