Komunalka w Koronowie idzie w śmieci

Tagi:
Bolesław Grygorewicz, dyrektor zakładu komunalnego: - To, co spotykamy w śmieciach zmieszanych nie napawa optymizmem. Przez tydzień możemy przymykać na to oko, ale potem już nie...
  • Komunalka w Koronowie idzie w śmieci

    Tak w boksie na śmieci przy ul. Witosa być nie powinno. Przyjdzie za śmieci płacić więcej?

    Adam Lewandowski

W Koronowie firmy, które przystąpiły do przetargu "śmieciowego" chciały za drogo. Nie został więc rozstrzygnięty. I burmistrz w ramach swych uprawnień zastępczo zlecił odbiór śmieci od mieszkańców podległemu mu Zakładowi Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.

- Na przygotowanie się do tego mieliśmy niewiele czasu, ledwie półtora tygodnia - mówi Bolesław Grygorewicz, dyrektor ZGKiM. - Doświadczenie mamy, bo przecież śmieci z gospodarstw domowych odbieramy od lat. Zrobiliśmy wszystko, by temu zadaniu podołać. Spotkało nas też miłe zaskoczenie.

Bo okazało się, że zakłady komunalne z sąsiednich gmin zaoferowały nam swą pomoc. Mamy problemy. Są nimi śmieciarki. Mamy cztery, ale jedna już wiekowa. Dlatego chcemy wystąpić do Rady Miejskiej o zgodę na wzięcie w leasing jednej nowej śmieciarki. Sądzę, że radni nie sprzeciwią się temu.
Pojemniki na śmieci segregowane zwane dzwonami w gminie Koronowo zostają.

- Stawiamy je, gdzie się tylko da - mówi dyrektor Grygorewicz. - Stoją nie tylko na koronowskich osiedlach, również w sołectwach, przy większych skupiskach mieszkańców. Pracujemy przez sześć dni w tygodniu. Jesteśmy też w stanie, jeśli będzie taka potrzeba, uruchomić drugą zmianę. Najważniejsze, byśmy utrzymali się w przyjętych harmonogramach. To priorytet.

- Problemy? Są. Ze śmieciami biodegradowalnymi. Niestety, to bardzo kosztowne śmieci. Bo musimy zawozić je aż do... Bydgoszczy. Jeśli mamy zajmować się gospodarką śmieciową w gminie, a chcemy to robić nie tylko zastępczo, ale na stałe, to musimy zbudować kompostownię. By zmieścić się w kosztach zbiórki tych odpadów.

Na brak worków na śmieci w gminie Koronowo narzekać nie można. ZGKiM rozdał je na wsi poprzez sołtysów. Jeśli mieszkańcy ładują śmieci w inne worki, aniżeli ZGKiM, ich odbiorca nie robi z tym żadnych problemów. W każdym razie skargi do naszej redakcji nie docierają.
Pojemniki? Nie ma. Uwaga: złodzieje nie śpią!

Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej pojemniki na śmieci musi kupić mieszkaniec, ZGKiM ich nie dostarczy. I tu problem: w sklepach nie tylko w Koronowie, ale we wszystkich w Polsce ich nie ma. Jeśli już pojawiają się, to znacznie droższe niż były.

Producenci i handlowcy windują ceny. Nie dość tego - pojemnik na śmieci stał się na tyle deficytowy, że złodzieje kradną je na potęgę. Narzekają na to m.in. działkowcy nad Zalewem Koronowskim.

2 lipca byłem na osiedlu Witosa w czasie, gdy ekipa ZGKiM odbierała tam śmieci. W boksie przy jednym z bloków niesamowity bałagan. I zero segregacji śmieci. - Jeszcze tydzień możemy przymykać na to oko. Ale potem będzie już drożej. Mieszkańcy muszą się przyzwyczaić do segregowania śmieci. Innego wyjścia nie ma - mówi dyrektor Gregorewicz. 

(ALE)

Autor: redakcja GP
1komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (1)

Z tymi śmieciami to są dopiero jaja. Zgodnie z harmonogramem śmieci powinny być odebrane wczoraj, ale worki stoją do dziś. Poza tym co to za segregacja skoro papier jest w jednym worku z plastikiem i metalem?
Katarina, 19.07.2013, 09:59