Eksmisja nielegalnych lokatorów w Bydgoszczy. „Laczkiem w karaluchy” (ZDJĘCIA)

Mieli zatrzymać się na trzy tygodnie, góra miesiąc. Minęły trzy lata, a oni dalej tu mieszkali. Nie płacili, za to często ostro balowali. Aż do teraz. Wszyscy nielegalni lokatorzy zostali eksmitowani.
  • Eksmisja lokatorów

    Hurtowa eksmisja lokatorów zaczęła się w poniedziałek o 9:00 rano

    Jarosław Pruss
  • Kombinezony

    Pracownicy przeprowadzający eksmisję musieli ubrać specjalne uniformy, chroniące przed robactwem

    Jarosław Pruss
  • Akcja komornika

    Ekipy interweniowały pod nadzorem komornika

    Jarosław Pruss
  • Robactwo

    Pod prawie wszystkimi meblami ukryły się karaluchy i inne insekty

    Jarosław Pruss
  • Eksmisja komornicza

    Większość wyniesionych mebli trafiała na śmietnik, bo tak były zniszczone.

    Jarosław Pruss
  • Karaluchy

    Robaki, po podniesieniu przez ekipę tapczanów i szafek, weszły na ściany

    Jarosław Pruss

W budynku przy Zygmunta Augusta 2 na bydgoskim Śródmieściu pod koniec XIX wieku była stajnia i wozownia tramwaju konnego.
- Teraz są mieszkania tymczasowe. Wyglądają gorzej niż stajnia - przyznają okoliczni mieszkańcy.

W lokalach tymczasowych mogli przebywać ci już raz eksmitowani ze swoich domów. To osoby pozbawione prawa do innego lokalu. W budynku niedaleko Głównego Dworca PKP miały prawo mieszkać najwyżej miesiąc, a w tym czasie znaleźć we własnym zakresie inny adres. Ale im się spodobało. Nie chcieli się wyprowadzić.

Brudno wszędzie

Jest kilkanaście pokoi. W prawie wszystkich meble, które nadają się prosto na śmieci. Kuchenki gazowe jak z demobilu. Przez okna ledwo widać - takie brudne. W pokojach tumany kurzu. Ściany pokryte kurzem albo popisane. Butelki, niedopałki, szmaty. Na parterze jedne drzwi są z papieru, ale klamkę mają.

W pokoju jak w WC

Są wspólne łazienki. - Tam lepiej pani nie wchodzi - ostrzega pan Piotr, jeden z lokatorów. Przypadkowi mieszkańcy urządzili sobie toalety też w niektórych pokojach. Bezpośrednio na podłodze. Jest sześć rodzin bez dzieci. Lata albo miesiące temu dostały pod tym adresem tymczasowy przydział.

- Nie wiem nawet, jak długo tu mieszkam - zastanawia się pan Piotr. Z zawodu elektronik, ma 55 lat. Piętnaście lat przepracował w Eltrze. Kolejnych siedemnaście lat był zatrudniony w telekomunikacji. Pracę stracił, bo były redukcje. Niedługo potem stracił kawalerkę. Za długi. Po eksmisji trafił na Zygmunta Augusta. Tutaj przebywa z konkubiną. Stałych dochodów nie mają. On czasem w niedzielę handluje starociami na Chemiku. Ona dorabia jako fryzjerka. Wystarcza ledwo na jedzenie. I picie. Czuć alkohol.

Zaległe rachunki

Na opłaty brakuje. Za pokój trzeba było na Zygmunta Augusta miesięcznie płacić około 300 złotych. Mieszkańcy jednak nie płacili. Tak samo, jak bezdomni i drobni pijaczkowie, którym lokatorzy udostępniali pokoje.

Mieszkańcy dzielą się na mniej i bardziej nielegalnych. Pierwsi kiedyś dostali pozwolenie na pobyt, ale już im dawno wygasło. Drudzy to bezdomni. Wśród nich pan Krzysztof, kryminalista. Trzydziestolatek siedział za kradzieże. Po odsiadce nie miał dokąd wrócić. Zamieszkał tutaj. To było ponad rok temu. Nie miała też gdzie podziać się para bezdomnych. Kobieta i mężczyzna z dużym psem. Zajęli pokój na parterze.

I ci z parteru, i ci z pięter musieli wczoraj opuścić budynek. Miasto powiedziało: „Dość!"

Komornik zrobił porządek z nielegalnymi lokatorami. W poniedziałek rano podjeżdża z urzędnikami z kancelarii. Przyjeżdżają przedstawiciele ośrodka opieki społecznej i Administracji Domów Miejskich w Bydgoszczy. To ADM zarządza nieruchomością.

Kombinezony ochronne

Pojawiają się pracownicy Sanitransu oraz mężczyźni ubrani w specjalne kombinezony i maski chroniące przed robactwem. A tego jest mnóstwo: karaluchy, prusaki i inne insekty. Sąsiedzi okolicznych budynków skarżyli się wcześniej, że robaki przechodzą do ich mieszkań („Gazeta Pomorska" interweniowała w ich sprawie w połowie lipca). Panowie w uniformach podnoszą kanapę, a tam gniazdo karaluchów. Raz-dwa insekty rozbiegają się po kątach. I ścianach.

- Nie przeszkadzało panu, że są w pana pokoju? - pytam pana Piotra.

- Walczyłem z nimi.

- Jak?

- Laczkiem - odpowiada.

Zobacz też: Komornikowi najtrudniej pakować do worka zabawki 

Nielegalni mieszkańcy nie stawiają oporu. Są przygotowani na wyprowadzkę. Dokąd? Donikąd. Prawie wszyscy teraz sami muszą sobie znaleźć inne kwatery.
- Zamieszkam z konkubiną na działkach - dodaje pan Piotr.

Przymusowa wyprowadzka

Jego sąsiad, pan Zenon, jako jedyny zgodził się przeprowadzić do schroniska. Pani Grażyna wynajmie sobie pokój. Pani Łucja ze swoim konkubentem, panem Lechem, chcą zrobić podobnie. Jedynie schorowany pan Wiesław zamieszkał w domu pomocy społecznej. Opieka społeczna załatwiła mu miejsce. Bezdomni sami się wynieśli.

Akcji komornika przygląda się emeryt.
- Też tutaj mieszkałem - przyznaje, stojąc na podwórku. - Byłem nawet dozorcą. A teraz likwidują wszystko.

Nowi lokatorzy już się nie wprowadzą. Opustoszały budynek administracja przekaże miastu. 

Katarzyna Piojda, "Gazeta Pomorska"

Autor: Katarzyna Piojda
8komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (8)

Czego się redaktorku nie podpiszesz? Twoim zadaniem jest wyszukiwanie wszystkiego co be w Bydzi? I rozpisywanie się nad sprawami, które również są na porządku dziennym w innych miastach regionu. Tylko, że tacy jak ty mają zadanie szkodzić wizerunkowi tego miasta. Na kreaturę nawet splunąć nie warto.
travai, 31.07.2013, 16:50
Ups, sorki podpis jest Pani Redaktor. Z nerwów go przeoczyłem. Ale podtrzymuję, że robi Pani bardzo złą robotę miastu. Szkoda, że Pani też dołączyła do tych redaktorków co starają się zaszkodzić wizerunkowi Bydgoszczy.
travai, 31.07.2013, 17:04
W jaki sposób wyciągnąłeś wniosnek, że ten tekst szkodzi wizerunkowi miasta? Nigdy nie byłem w Bydgoszczy. Moim zdaniem to dobrze, że miasto podejmuje kroki, by walczyć z takimi przybytkami. Problem bezdomności istnieje w każdym mieście, a część naszych rodaków nie potrafi wieść innego życia, trzeba im pomaga tak jak umiemy, ale także być dla nich surowym i wyrażnie rysować granicę gdzie zaczyna się normalne życie.
Juhas, 01.08.2013, 10:42
mati, 31.07.2013, 18:24
a ty pustaku bys tylko chcial o dobrych i milych rzeczach czytac? obudz sie czlowieku, dziennikarz powinien miec obowiazek pisac o wszystkim, niewazne czy jest kolorowo
misio, 31.07.2013, 18:44
Bydgoszcz miasto bycze.
iks, 31.07.2013, 22:49
No tak bezdomni to już mogą sobie iść gdzie chcą,cóż za wspaniały podział...
AlbantrosPiotr, 26.09.2014, 21:14
Dobrze że menelstwa się pozbyli, ale jedno uszło uwadze pana redaktora.Chodzi o karaluchy, które nie tolerują innego robactwa.I albo ma się prusaki, albo karaluchy czy francuzy.Nie wszystkie naraz.Żal mieszkańców obok, taki ładny dom a pełen robactwa.Te robactwo było tam od lat.Od czasów tej garkuchni dla ubogich.Zresztą tam była też noclegownia dla bezdomnych przez wiele lat.Sanepid za to ostro pojechał z nimi jeszcze za czasów komuny.I tego diabelstwa się nie wytępi za cholerę.Spalić to wszystko, żeby robaki się nie rozlazły.A tych lokatorów trzeba było poddać dezynfekcji.
kolo21, 03.01.2017, 00:13