Probioemy - pożyteczne bakterie zadbają o ogród, psa i umyją podłogi

Świat to ogromny ekosystem, w którym każdy organizm ma swoje miejsce. Również te najmniejsze, niedostrzegalne gołym okiem. Mikroorganizmy to nie tylko zagrażające nam zarazki. To również bakterie pożyteczne. Im więcej ich w naszym otoczeniu, tym zdrowiej żyjemy.
  • Probioemy w ogrodzie

    Rośliny pielęgnowane za pomocą pożytecznych bakterii są bardziej witalne, lepiej odżywione i plenne. Wykazują też większą odporność na choroby grzybowe.

    Joanna Turakiewicz

Dzieje się tak głównie dlatego, że te przyjazne nam mikroorganizmy, gdy występują w odpowiedniej ilości, wypierają stopniowo inne – chorobotwórcze, szkodliwe. Poprawiają jakość powietrza, którym oddychamy, wody, którą pijemy, a także żywności, którą spożywamy. Znajdą zastosowanie w domu, kuchni, ogrodzie. Niektóre z ich znamy: jemy je w jogurtach, zażywamy w kupowanych w aptece probiotykach, gdy nasz organizm potrzebuje wzmocnienia np. po terapii antybiotykiem lub zatruciu pokarmowym. Kultury bakterii pomogą nam zadbać o zdrowie własne, domowych zwierząt, kondycję roślin uprawnych, a także pomogą w ekologiczny sposób utrzymać czystość w domu.

Przeczytaj również: Jak wykorzystać ocet w ekologicznym ogrodzie. Na co pomaga ocet 

Zadbaj o klimat w domu
Jednego nam tylko nie wybaczą – nadmiaru chemikaliów. Wprowadzając je więc do ogrodu, należy zrezygnować z chemicznych nawozów i środków ochrony roślin, a przynajmniej znacznie je ograniczyć i zawsze odczekać aż przestaną działać, nim zaaplikujemy probiotyk. Podobnie w domu będziemy musieli zrezygnować z najbardziej żrących detergentów i środków antybakteryjnych. Zamiana jednak się opłaci i już wkrótce korzystnie odbije na naszym zdrowiu, jakości uzyskiwanych plonów. Poznajcie ProBioEmy, zwane też emami.

ProBioEmy w ogrodzie

Siła roślin to wypadkowa kilku elementów: jakości nasion, wilgotności, temperatury, ale przede wszystkim jakości gleby, w której rosną. To stamtąd czerpią składniki odżywcze dające im siłę do wzrostu, zdrowie, witalność. A gleba, choć tak zwykliśmy na nią patrzeć, nie jest martwa. Żyje, drga, mnóstwo się w niej dzieje. Jeśli oczywiście jest glebą żyzną, o odpowiedniej zawartości próchnicy i bogatym życiu biologicznym z przewagą pożytecznej mikroflory. Odpowiednia ilość pożytecznej mikroflory chroni przed dostępem mikroorganizmów chorobotwórczych, zabezpieczając przy tym zapotrzebowanie roślin na składniki odżywcze.

Co oznacza odpowiednia ilość? Około 1,5 do 2,0 kg mikroorganizmów na metr kwadratowy. To sporo. Na poprawę struktury gleby wpływa używanie nawozów organicznych: obornika, kompostu, przefermentowanej gnojówki, poplonu. Przy większej zawartości jedynie nawozów mineralnych, mimo zasobności w azot, fosfor, czy potas, uprawa staje się coraz trudniejsza, a w glebie pozostają niewielkie ilości mikroorganizmów, szczególnie tych pożytecznych. Ich ilość można zwiększyć, stosując odpowiednie preparaty, zawierające dużą ilość pożytecznych drobnoustrojów. Zwie się je emami, bądź probioemami. Za ich pomocą wprowadza się do gleby pożyteczne mikroorganizmy, które regenerują glebę, aktywizują procesy próchnicotwórcze i znacznie poprawiają jej strukturę. Poprawiają też zdolność gleby do samooczyszczania z substancji szkodliwych, toksycznych.

WARTO wiedzieć: Jak ekologicznie uprawiać pomidory

W odnowionej za pomocą probioemów glebie, rośliny wykształcają większe i bardziej wydajne systemy korzeniowe, rosną zdrowsze, bardziej witalne i wytrzymałe na niekorzystne warunki atmosferyczne oraz choroby. Zmiany nie są widoczne natychmiast, ale już w trakcie pierwszego sezonu używania preparatów z bakteriami, można zauważyć poprawę stanu gleby i roślin.
Jeśli do nawożenia ogrodu używamy kompostu lub przefermentowanej gnojówki roślinnej, preparat można dodać do nawozu, przyspieszając zarazem jego produkcję. Gotowy kompost można mieć już w 3–4 tygodnie.

Kolejnym sposobem wykorzystania pożytecznych mikroorganizmów w ogrodzie są opryski. Dokonujemy ich przede wszystkim w okresach, kiedy rośliny przeżywają wytężony wysiłek i szczególnie potrzebują wsparcia. Dzieje się tak co najmniej cztery razy w ciągu roku: gdy pękają pąki, gdy zawiązują się owoce, w trakcie owocowania, a także przed przejściem roślin w odpoczynek zimowy. Opryski znacznie wspomagają walkę z chorobami grzybowymi, a także wzmacniają rośliny w sytuacjach dla nich stresogennych: przedłużającej się suszy, mrozów, gradu.

Preparaty znajdują też zastosowanie w stawach i oczkach wodnych, gdzie pomagają w naturalny sposób zachować czystość wody.

Jak wszystko, tak i preparaty z emami mają słabości. Przede wszystkim są wrażliwe na działanie substancji chemicznych, które je po prostu zabijają. Nie odstraszają też szkodników, a stosując je należy zrezygnować z środków chemicznych, przez co pozostaje nam jedynie stosowanie wyciągów i naparów roślinnych, które nie zawsze są skuteczne. Wymagają też cierpliwości, bo efekty nie są widoczne od razu, jak to często bywa w przypadku nawozów mineralnych i chemicznych środków ochrony roślin. Do oprysków trzeba też wybrać odpowiednią pogodę – raczej pochmurną, niezbyt wietrzną, bo emy nie są odporne na promieniowanie UV.

Emy w domu i kuchni

Płyn do podłóg, który można pić? Owszem, jeśli mówimy o preparacie bazującym na skoncentrowanej dawce pożytecznych mikroogranizmów z dodatkiem organicznych substancji zapachowych. Dostępne na rynku preparaty z aktywnymi kulturami bakterii nadają się do mycia wszelkich powierzchni, w tym szklanych, sanitariatów, lodówek, a nawet usuwania uporczywych plam. Można też użyć ich do prania i płukania tkanin oraz odświeżania powietrza i usuwania z niego uporczywych, nieprzyjemnych zapachów.

Polecamy: Nietypowe domowe zastosowania soku z cytryny 

Preparaty zawierające odpowiednio dobrane bakterie znajdą też zastosowanie w pielęgnacji zwierząt domowych. Spryskując psie legowisko, a także samego zwierzaka, zapewnimy mu odpowiednią równowagę bakteryjną, poprawimy wygląd skóry i ogólną kondycję.

A w kuchni, cóż, jogurty probiotyczne, kefiry, kiszonki to produkty, które jemy na co dzień. Wzmacniają znacząco naszą odporność, która w ponad 90% źródło swe bierze z układu pokarmowego. Probiotyki pomogą też uzdatnić wodę i wyprodukować pyszne i zdrowe sery, inne przetwory mleczne, czy pieczywo. Wymagają nieco większej cierpliwości niż doskonale nam znane preparaty chemiczne, ale może taki powrót do natury poprawi jakość życia w tym coraz bardziej zanieczyszczonym świecie. 

Autor: Joanna Turakiewicz
2komentarzy
Dodaj komentarz

Komentarze (2)

oryginalne EMy nazywają się efektywne mikroorganizmy a nie żadne pożyteczne mikroorganizmy.
krysi, 11.08.2016, 20:38
Ale "pożyteczne mikroorganizmy" lepiej brzmi :)
kolarz, 12.08.2016, 17:10