Każdy z nas musi działać, by plastik nie stał się problemem groźnym dla naszego zdrowia i środowiska jak smog

Bezpieczeństwo ekologiczne jest dziś dla nas równie ważne jak bezpieczeństwo w miejscu pracy i zamieszkania czy ład i porządek na ulicach miast i drogach poza nimi. Do roli jednego z głównych wrogów publicznych w ostatnim czasie urósł plastik.
  • Ogrzewanie w domu

    Palenie śmieci w poszukiwaniu oszczędności, to zbrodnia nie tylko na Naturze, ale i na naszej kieszeni. Lepiej np. szukać oszczędności zmieniając piec na ekologiczny, a najlepiej – dla kieszeni i Natury na pompę ciepła

    NIBE

Pilną kwestią bezpieczeństwa stała się sprawa likwidacji zagrożeń płynących ze strony plastiku, czym bardzo pilnie zajęli się naukowcy. 

100 kg – tyle plastiku rocznie zużywa statystyczny mieszkaniec Unii Europejskiej. Żeby ograniczyć jego ilość w naszym środowisku, Parlament Europejski zatwierdził dyrektywę ekologiczną, zakazującą produkowania i sprzedaży produktów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych. Oznacza to, że od 2021 roku będzie obowiązywał całkowity zakaz sprzedaży jednorazowych talerzy, słomek, sztućców czy patyczków do uszu. Według Komisji Europejskiej ponad 80 proc. odpadów w morzach to tworzywa sztuczne. Produkty objęte nowymi przepisami stanowią 70 proc. wszystkich odpadów morskich. Przepisy te zmniejszą rachunki za szkody dla środowiska o 22 mld euro, czyli o szacunkowy koszt zanieczyszczenia tworzywami sztucznymi, jaki ponieślibyśmy w Europie do 2030 roku.

Z drugiej strony tworzywa sztuczne są materiałem innowacyjnym, dającym wiele pożytecznych możliwości wykorzystania. Dlatego nie da się wyeliminować plastiku z naszego życia z dnia na dzień, mimo, że nie jest on obojętny dla środowiska. Ratunkiem może być z jednej strony jego mądre ograniczenie, a z drugiej odpowiedzialne zarządzanie tworzywami i ich recykling.

Zamiast szkodzić, mogą być skarbem

Obecnie odpady z tworzyw sztucznych są jednym z najbardziej niewykorzystanych zasobów, co potwierdza utrzymujący się od lat bardzo niski stopień ich recyklingu. Statystyki dają do myślenia –  jedynie 9 proc. poddaje się recyklingowi, a aż 79 proc. trafia na składowiska. Obecnie standardowym etapem cyklu życia większości tworzyw sztucznych, jest ich składowanie lub wyrzucanie do oceanu lub na lądzie (prawie 80 proc.), bądź spalanie, któremu podlega aż 12 proc.. W ten sposób, tak powszechnie stosowany materiał traci większość swojej wartości na różnych etapach jego zagospodarowania. Szacuje się, że zużycie plastiku w Unii Europejskiej wzrośnie o 27 proc. w ciągu 30 lat. 60 proc. tego plastiku mogłoby zostać poddane recyklingowi.

Firmy z branży recyklingowej szukają innowacyjnych rozwiązań, pozwalających na przetwarza-nie i oddzielanie plastiku. Chcąc przyczynić się do stworzenia najlepszych, cyrkularnych rozwiązań dla jak największej ilości plastiku pochodzącego z przemysłu, pracują nad patentami przyszłości.

Dla przykładu Stena Recycling prowadzi w Polsce projekt badawczy SenSoRe, którego celem jest testowanie różnych, udoskonalonych technologii umożliwiających wydobycie czystego plastiku z zanieczyszczonych tworzyw sztucznych, pochodzących z odpadów elektronicznych. Celem firmy jest zminimalizowanie stopnia poddawania spalaniu materiałów, które mogłyby być ponownie wykorzystane. Testowane technologie mogą być również przydatne przy recyklingu tworzyw sztucznych ze złożonych frakcji, które są obecnie składowane.

Okazuje się bowiem, że główną barierą utrudniającą recykling plastiku jest nieskończenie wielka paleta barw. Producenci nie potrafią jednoznacznie stwierdzić, jaki rodzaj plastiku gromadzą, co uniemożliwia poddanie go recyklingowi. Najłatwiej jest przetworzyć przezroczysty plastik, czyli ten, który zawiera jak najmniej dodatków kolorystycznych, powietrza czy substancji chemicznych.


Plastik na plaży
Coraz częściej mówi się o potrzebie rozprawienia się z problemem plastiku, który zalega na plażach.Designed by GarryKillian / Freepik

Kolejne wyzwanie stanowi również skomplikowany proces sortowania i mycia niektórych tworzyw sztucznych. Wówczas przetwarzanie staje się o wiele trudniejsze i bardziej kosztowne. Idealnym scenariuszem byłoby wykorzystywanie tego samego rodzaju tworzywa sztucznego w całej produkcji. Dzięki temu możliwe byłoby ponowne jego wykorzystywanie wiele razy. Ekologicznie patrząc, zwrotny materiał opakowaniowy może zostać przetransportowany nawet tysiąc kilometrów i nadal mieć niższy współczynnik emisji CO2, niż gdyby został wykorzystany tylko raz.

Nie możemy czekać, trzeba działać!

Zresztą problemy ze smogiem i z plastikiem w wielu miejscach się krzyżują. W skali makro obie kwestie należą do najgłówniejszej kategorii problemów klimatycznych, w skali mikro – brak recyklingu lub zła segregacja albo wręcz palenie plastiku podobnie jak innych śmieci w domowych piecach wpływają na ocieplenie klimatu i zwiększają stanowiącą także bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia ludzi, niską emisję.

PrzeczytajChcemy żyć w zielonych miastach. Mobilizujemy swoje władze w kierunku smart city 

Możemy to robić na wiele sposobów. Dla przykładu posłużymy się czterema najbardziej typowymi sytuacjami z plastikiem, które prowadzą do największych zagrożeń dla środowiska naturalnego w ogóle oraz dla naszego życia i zdrowia, dosłownie na co dzień.

Ot, choćby torby plastikowe. Najpierw, w 2018 roku, wprowadzona została opłata za tzw. reklamówki, która nie przynosiła efektów ekologicznych. Dlatego od września ubiegłego roku przepisy są jeszcze bardziej drastyczne: od każdej torby foliowej w handlu – za wyjątkiem tzw. zrywek – obowiązuje opłata 20 gr plus VAT. Czy ta poprawka przyniesie ulgę dla środowiska?

Na razie brak danych, by udzielić jakiejkolwiek odpowiedzi na to pytanie. Obserwacje wskazują, że raczej dalej nic się nie zmieniło. Mamy zamieszanie w handlu związane z pandemią koronawirusa, w tym podwyżki cen wielu produktów. Na dodatek nikt specjalnie nie informuje, że towary pakowane do papieru są odpowiednio tańsze, a naocznie tego nie widać. Ba, za torbę papierową na zakupy przy kasie w wielu supermarketach trzeba zapłacić drożej niż za podobną wykonaną z plastiku!

Co gorsza, nikt specjalnie nie edukuje w tym względzie. Handlowcy opłatę wzięli na siebie – włączyli w cenę lub nie – a przeciętny konsument zapytany o opłatę recyklingową za plastikowe torby nie ma w ogóle pojęcia, ile ona wynosi, a wielu nawet, że w ogóle obowiązuje!

PET rządzi światem, może odwrócić kolejność?

Każde z nas zużywa rocznie kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset opakowań typu PET: woda, soki, mleko itd., a także duże ilości mniejszych opakowań z plastiku: szampony, płyny do kąpieli, płyny do mycia naczyń czy prania. Wszystkie te opakowania, podobnie jak wiele innych plastikowych rzeczy nadają się w całości do recyklingu. Przerobione na granulat lub płatki PET służą jako surowiec: do ponownej produkcji opakowań albo zupełnie innych rzeczy, np. z 35. opakowań PET można wyprodukować bluzę polarową.

Gdy trafiają na śmietnik wraz z innymi odpadami, często potrzebują setek lat, by poprzez naturalną degradację przestać szkodzić środowisku.

Sortowanie odpadów z rezerwami

Plastik jest wykorzystywany na wiele sposobów, często także w towarzystwie innych materiałów – drewna, papieru, a do śmieci trafia też zanieczyszczony np. resztkami żywności. To utrudnia właściwą klasyfikację plastiku jako śmiecia przy segregowaniu odpadów. Według tylko bardzo ogólnych szacunków, wrzucanie do odpadów zmieszanych śmieci nadających się do recyklingu kosztuje polską gospodarkę prawie pół miliarda złotych rocznie!

Z badań wynika, że aż dwóch na trzech Polaków, nie mając pewności, do której kategorii odpadów zaklasyfikować konkretny śmieć, asekuracyjnie wyrzuca go do pojemnika na odpady mieszane. Najczęściej te wątpliwości dotyczą opakowań z pogranicza papier-plastik oraz np. zużytych opakowań, które potrafimy właściwie sklasyfikować: papier, plastik, metal – ale ze względu na to, że pozostają w nich resztki zawartości, uznajemy za brudne, w związku z czym lądują one do pojemnika przeznaczonego na odpady zmieszane.

To właśnie te opakowania budzą wątpliwości Polaków, do którego segregacyjnego pojemnika na odpady powinny one trafić, a w konsekwencji w dużej części znajdują się w odpadach zmieszanych. Te zaś, jak wiadomo, kierowane są głównie na wysypiska, powiększając gigantyczne hałdy śmieci. Trafiać natomiast powinny do sortowni, by nie tylko nie zanieczyszczały środowiska, ale po poddaniu recyklingowi przynosiły nam także wymierną korzyść w postaci nowych użytecznych produktów.

Kumulacja szkód czyli plastik w piecu

Palenie tworzywami sztucznymi, przede wszystkim butelkami typu PET, starymi oponami, butami, lakierowanym drewnem np. z zużytych mebli – to produkowanie bomby z opóźnionym zapłonem. Oczywiście ilościowo największy udział w tzw. niskiej emisji zabijającej nas powoli jako smog ma palenie węglem i innym „kopciuchowym" opałem. Jednak nawet pozostające w mniejszości toksyny ze spalanego plastiku są także zawieszone nisko w powietrzu, którym oddychają inni, a do tego osiadają na ubraniach – oddychanie trucizną nie kończy się więc wraz z wejściem do domu.

Warto przeczytaćBez inwestycji w poprawę powietrza i wody nie powstrzymamy niekorzystnych zmian klimatycznych 

Ale nawet ekonomicznie nie jest to dobry interes. Według wyliczeń ekspertów, spalając śmieci w celach energetycznych w domowych piecach gospodarstwo domowe może zaoszczędzić na legalnym opale ok. 200 zł rocznie. Tymczasem w przypadku udowodnienia palenia zakazanymi materiałami nieuchronna jest kara finansowa. Koszt waha się od 500 zł (mandat) do nawet 5 tys. złotych w przypadku wniesienia sprawy do sądu.

A straty w skali makro to już ogromne pieniądze. Nawet jeśli plastik jest nie do odzyskania (jaką korzyść daje plastik odzyskany jako surowiec do wtórnego obiegu w gospodarce, mowa już była) i trafi do profesjonalnej spalarni śmieci, to tam jego wartość energetyczna zostanie wykorzystana dużo lepiej do produkcji ciepła czy energii elektrycznej, a na dodatek bez zagrożeń dla zdrowia – spalarnie takie są bowiem wyposażone w filtry i inne urządzenia, dzięki którym wyłapywane są zarówno trujące toksyny jak i emisje szkodliwych gazów.

Zamiast szukać oszczędności w paleniu śmieci, lepiej poszukać ich wymieniając piec i system ogrzewania na bardziej ekologiczny, sięgając przy tym po dotację np. w programu Czyste Powietrze.

Zgodnie z nowymi zapisami w programie Czyste Powietrze, beneficjenci uprawnieni do podstawowego poziomu dofinansowania mogą liczyć na wsparcie do kwoty 20 tys. zł. Jeżeli inwestycja obejmuje bardziej efektywne źródło ogrzewania, czyli pompę ciepła – wtedy można dostać do 25 tys. zł, a jeśli do tego instalowane są panele fotowoltaiczne, to łączna wypłata sięgnie nawet 30 tys. zł.

– Montaż pompy ciepła jest opłacalny ze względów ekonomicznych i ekologicznych. To urządzenie zapewnia ogrzewanie i chłodzenie domu, przygotowanie ciepłej wody użytkowej, a także wydajną wentylację z odzyskiem ciepła (we współpracy z rekuperatorem). W zestawieniu z instalacją fotowoltaiczną może działać niezależnie od innych źródeł zasilania. Pompy ciepła korzystają z odnawialnych źródeł energii (takich jak powietrze i wody podziemne) i nie emitują żadnych zanieczyszczeń powietrza. W dodatku decydując się na pompę ciepła nie trzeba inwestować w kotłownię, czy budować kominów. W przypadku gruntowej pompy ciepła – wystarczy pół metra kwadratowego powierzchni pomieszczenia, żeby zamontować to urządzenie – wyjaśnia Magda Turecka, Manager ds. marki NIBE.

Naturalne zasoby Ziemi są na wyczerpaniu. Na szczycie listy znajdują się czysta woda i węglowodory. Z powodu zapotrzebowania na surowce i energię, recykling musi wzrosnąć. Ponad 99 proc. tego, co obecnie znajduje się na składowiskach, to materiał, którego potrzebujemy, jednak koszt recyklingu jest obecnie wyższy niż koszt posłużenia się materiałem pierwotnym. W niedalekiej przyszłości, wydobywanie surowców ze składowisk stanie się dziedziną biznesu. Realizując ideę zrównoważonego rozwoju oraz gospodarki o obiegu zamkniętym, firmy będą czerpały z niego wymiernie korzyści biznesowe. 

Autor: Zbigniew Biskupski
Współpraca: Artykuł powstał przy współpracy z NIBE
0komentarzy