Kary za złe segregowanie śmieci – czy obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa?

– Nie ma podstaw prawnych do tego, by karać prawidłowo segregujących odpady za niedbalstwo sąsiadów, którzy do kontenerów wyrzucają wszystko „jak leci" – twierdzą spółdzielcy.
  • Niektórzy ignorują system segregacji śmieci

    Starania całej wspólnoty, by odpowiednio segregować odpady pogrzebać może jeden niezdyscyplinowany sąsiad. Jednak za jego zachowanie wspólnota ukarana być nie może.

    Łukasz Kaczanowski

Odbiór odpadów segregowanych od właścicieli domów jednorodzinnych nie nastręcza wielkich trudności – tu z segregacją wielkiego problemu nie ma, każdy wie, że ewentualne nieprawidłowości łatwo będzie wykryć i przypisać konkretnemu właścicielowi posesji. Inaczej wygląda segregowanie odpadów w budownictwie wielorodzinnym. Tu kilka niezdyscyplinowanych osób może zniszczyć wysiłek wszystkich sąsiadów starających się wyrzucać do odpowiednich koszy poszczególne odpadowe frakcje. Rodzi to frustrację tych, którzy dbają o środowisko i obawę, że taka „niesubordynacja" zakończy się dla wszystkich nałożeniem kar czy zwiększeniem opłat za wywóz odpadów. Tym bardziej, że wielu spółdzielców czy mieszkańców wspólnot mieszkaniowych już zauważyło na swoich kontenerach niepokojące nalepki informujące o nieprawidłowej segregacji.

Ludzie odrzucają system segregacji

 Wszystko zależy od społecznego podejścia do tematu segregacji odpadów. Tam, gdzie problem jest zrozumiały z segregacją nie ma właściwie problemu lub jest on marginalny. Zdarza się jednak, że ludzie w ogóle odrzucają system segregacji i nie chcą mu się podporządkować –  uważa Wiesław Gęsikowski, prezes Pomorskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Prawda jest jednak taka, że samorządy nie mają żadnych narzędzi prawnych, by stosować odpowiedzialność zbiorową i karać (czyli wymierzać jakieś dodatkowe opłaty) na przykład wszystkim spółdzielcom za to, że jakaś ich część nie segreguje odpadów – podkreśla prezes.

Zdaniem spółdzielców odpowiedzialność zbiorowa nie może być stosowana także dlatego, że spółdzielnie – wraz ze zmianą przepisów – utraciły całkowicie wpływ na to, kto od nich odbiera odpady. Właścicielem śmieci jest gmina i to ona organizuje odbiór odpadów poprzez wybór firmy wywozowej.

Przeczytaj: Śmieci segregujemy na coraz więcej frakcji. Co zrobić z brakiem miejsca na kosze na śmieci 

Co mogą firmy wywozowe, gdy ich pracownicy zauważą nieprawidłową segregację w kontenerach? Tłumaczy to Piotr Kurek, Kierownik Biura Promocji i Komunikacji Społecznej spółki ProNatura, właściciela Zakładu Termicznego Przetwarzania Odpadów Komunalnych w Bydgoszczy.

Firma nie weźmie śmieci albo naklei nalepkę

Procedura realizacji odbioru odpadów w przypadku stwierdzenia złej segregacji jest jednakowa dla wszystkich rodzajów nieruchomości. W przypadku, kiedy pracownik spółki stwierdza złą segregację w nieruchomości wielorodzinnej, wdrażana jest następująca procedura.

  • Pracownik firmy odbierającej odpady wykonuje dokumentację zdjęciową odpadów znajdujących się w pojemniku. Na pojemniki, w których stwierdzono złą segregację naklejamy naklejkę informującą o złej segregacji w danym dniu.
  • Następnie wykonuje zdjęcie pojemnika z naklejką. Kierowca wprowadza do systemu notatkę informującą, że odpady z danej nieruchomości nie zostały odebrane ze względu na złą segregację.
  • Zarówno zdjęcia jak i notatki są wprowadzane do systemu przez ekipy wywozowe i widoczne są już po kilku minutach przez pracowników spółki, jak i pracowników urzędu miasta.
  • Następnie informacja o nieodebranych odpadach trafia do dyspozytora, który zleca odbiór odpadów jako odpadów zmieszanych w najbliższym możliwym terminie.
  • Podczas odbierania pojemnika na odpady segregowane razem z pojemnikami na odpady zmieszane również dodawana jest notatka informująca, że odpady zostały zmieszane w związku ze złą segregacją. Zawartość pojemnika widoczna jest na zdjęciach które wykonuje kamera zamieszczona na zasypie pojazdu.
  • W przypadku, kiedy w pojemniku znajdują się odpady nie nadające się do odbioru nawet z odpadami zmieszanymi (np. gruz, kamienie, papa, wata szklana), spółka informuje zarządzającego nieruchomością, że odpady nie zostaną odebrane do czasu usunięcia nieprawidłowości.

Firmy wywozowe podkreślają, że są jedynie wykonawcami zadań zleconych przez gminę i to nie one, a samorządy powinny wyciągać ewentualne konsekwencje wobec mieszkańców lekceważących zasady segregacji. Rola spółek jest w tym wypadku dostarczenie odpowiedniego materiału informacyjnego.

W praktyce okazuje się, że największą dolegliwością dla mieszkańców może być fakt, że firma wywozowa w ogóle nie zabierze śmieci z wiaty śmietnikowej. Nie ma tu mowy o zwiększeniu opłat czy nakładaniu kar.

W miastach segregacja śmieci nie wychodzi?

 Problem segregacji będzie nabrzmiewał, będziemy musieli spełnić coraz bardziej rygorystyczne normy. Sami siebie zagnaliśmy w ten róg. We Francji ustalono poziom segregacji w skali ogólnokrajowej. Tam zdają sobie sprawę, że zupełnie inaczej wygląda system segregacji w małych miejscowościach, a inaczej w Paryżu – uważa Wiesław Gęsikowski. –  O ile w stolicy udaje się to na poziomie około 30 procent, to gdzieś na prowincji wskaźnik ten sięga 80 procent. Średnio wypada to bardzo dobrze. U nas jest podobnie, obserwujemy to od dawna. W dużych aglomeracjach czy w stolicy o wiele trudniej osiągnąć odpowiedni wskaźnik segregacji, w małych gminach, w których wójt zna właściwie każdego, z każdym jest w stanie porozmawiać i przekonać go do słuszności takiego działania, procent ten wygląda o wiele lepiej. Część gmin wiejskich już od dawna spełnia surowe wskaźniki segregacji, w miastach jest trudniej. Ale czy to znaczy, że mieszkańcy mają być karani za nieprawidłową segregację? System odbioru odpadów został rozbudowany do absurdalnych rozmiarów, mamy już siedem różnych kontenerów na śmieci, a płacimy za wywóz coraz więcej – ocenia prezes PSM. 

Dowiedz się: Czy przez koronawirusa utrzymanie domu podrożeje jeszcze bardziej? 

Autor: Sławomir Bobbe
0komentarzy