Zerwanie umowy kredytu hipotecznego – kiedy to grozi

Klient zawiera z bankiem umowę kredytu hipotecznego. Umowę kredytową wypowiedzieć może zarówno ten pierwszy, jak i ten drugi. Tłumaczymy zasady.
  • Zerwanie umowy kredytu hipotecznego – kiedy to grozi

    Wypowiedzenie umowy kredytowej jest obwarowane procedurami, podobnie, jak wcześniej jej zawarcie.

    123RF

Do podpisania umowy o kredyt mieszkaniowy potrzebne są dwie strony. Do jej zerwania – jedna. Takie rzeczy się zdarzają, że umowa, która miała wiązać klienta z bankiem przykładowo przez 30 lat, jest wypowiadana już po kilku. Rozważamy dwa przypadki: gdy bank wypowiada umowę i gdy zrywa ją klient. Tak stanowią przepisy Prawa bankowego. Zerwanie umowy oznacza, że pieniądze, które się pożyczyło, trzeba oczywiście będzie oddać, ale nie będą obowiązywały ustalone terminy trwania umowy kredytowej. Piszemy, jak to wygląda w praktyce.

 Radzimy: Lepiej kupić mieszkanie nowe, czy używane? 

Bank wypowiada umowę kredytową

Taka sytuacja zdarza się najczęściej. Wypowiedzenie umowy kredytowej przez bank następuje, gdy kredytobiorca, a więc klient, nie dotrzymuje warunków podpisanej wcześniej umowy. To oznacza zwykle, że nie spłaca rat w określonych terminach. Rzadko spotyka się, że bank chce w ten sposób ukarać klienta, który przeznaczył pieniądze z kredytu na inne cele niż budowa domu czy zakup mieszkania. Równie rzadko, gdy okazuje się, że klient np. sfałszował dokumenty potrzebne do zawarcia umowy, np. fikcyjne zaświadczenie z pracy o wysokości zarobków.

Kto ma problemy finansowe i nie ma pieniędzy na spłatę rat, najpierw powinien sam skontaktować się z bankiem, zanim to bank skontaktuje się z nim i o swoje upomni. Nawet, gdy zaległości się pojawiły, istnieje szansa na wyjście z tarapatów. Jedną z nich są wakacje kredytowe, czyli przerwa np. 2- czy 3-miesięczna w spłacie rat (trzeba je będzie „nadrobić" po wspomnianych wakacjach). Gdy do akcji wkracza windykacja, a klient nadal jest wyjątkowo uparty, bank podejmuje ostateczny krok. Może dojść do wypowiedzenia umowy kredytowej przez bank.

 Co o tym myślisz?: Kredyt hipoteczny łatwo uzyskany 

W umowie znajduje się zapis, po ilu niezapłaconych ratach przez klienta bank może wypowiedzieć mu umowę. W umowie jest podane także, w jakim terminie może zerwać umowę. Gdyby termin nie został określony, zgodnie z przepisami, bank ma 30 dni na wypowiedzenie umowy kredytowej. Jeśli zachodziłoby podejrzenie, że kredytobiorca upadnie, termin ten jest skracany do 7 dni. To jednak dotyczy raczej firm niż prywatnego Kowalskiego, który zaciągnął kredyt. W piśmie do kredytobiorcy bank podaje przyczynę zerwania umowy. Dłużnik ma do czynienia z tzw. stanem wymagalności roszczenia banku o zwrot określonej części sumy już wykorzystanego kredytu. Musi zatem oddać kwotę, która pozostała mu do spłaty, łącznie z odsetkami, należnymi bankowi za okres korzystania z kredytu, chyba, że umowa kredytu stanowi inaczej. Gdy klient nie spłaci zaległości w wyznaczonym terminie, musi liczyć się z konsekwencjami: do wymaganej kwoty bank doliczy odsetki karne. Będą one naliczane za każdy dzień zwłoki.

Kredytobiorca zrywa umowę kredytową

Do takich przypadków dochodzi niezwykle rzadko. Tutaj sprawa ma się inaczej niż gdy bank wypowiada umowę o kredyt hipoteczny. Banki natomiast asekurują się przed takim krokiem klienta, bo przecież co miesiąc na nim zarabiają. Zastrzegają sobie prawo wyłączenia możliwości wcześniejszej spłaty długoterminowych zobowiązań. Gdy takie zastrzeżenie w umowie kredytowej się nie pojawia, klient, który podpisał wcześniej umowę z bankiem, nie musi mieć żadnych twardych powodów, żeby wypowiedzieć umowę. Przeważnie obowiązuje go 3-miesięczny okres, jeśli chodzi o termin wypowiedzenia umowy. Kwotę, jaką dostał, powiększoną o inne koszty wynikające z zapisów umowy, musi oddać.

 Polecamy też: Kredyt ze stałym czy zmiennym oprocentowaniem 

Bank mówi „nie"

Bywa, że klient już po paru dniach od podpisania umowy decyduje o jej wypowiedzeniu. Wówczas może natrafić na kłopoty. Pewna rodzina zaciągnęła 300 tysięcy złotych na zakup mieszkania. Umowę podpisywała w biurze pośrednictwa kredytowego. Po 5 dniach rodzina stwierdziła, że jednak nie chce tego kredytu. Złożyła stosowne oświadczenie u pośrednika kredytowego, który załatwiał formalności. Rodzina powołała się na zapis umowy, który brzmiał: „w przypadku, gdy przedmiotowa umowa kredytu została podpisana poza siedzibą przedsiębiorstwa i/lub podlega rygorowi ustawy o kredycie konsumenckim, bank ma prawo do wstrzymania uruchomienia kredytu (lub jego pierwszej transzy) przed upływem 10 dni od daty zawarcia umowy kredytu. Tak się stanie, ponieważ kredytobiorca ma prawo w tym czasie odstąpić od umowy kredytu bez podania przyczyny". Ku zdziwieniu klienta, bank mu odpisał, że niemożliwe jest obecnie zerwanie umowy przez klienta, ponieważ podpisanie umowy nastąpiło w placówce pośrednictwa kredytowego, reprezentującego bank i jest traktowane przez bank tak samo, jakby to było zawarcie umowy w siedzibie banku. 

Autor: Sławomir Bobbe
0komentarzy